30 grudnia 2013

Poświątecznie i przedświątecznie.

Zrobiłam ładny komplet dla dwojga - pierścienie do serwetek i podkładki w kolorze migdałowo - niebieskim przeznaczone na prezent. Niestety nie sfotografowałam. Leżał sobie i czekał a potem tak to szybko poszło, zapakować bo już  ruszamy w drogę.  
Powiedzenie, że pośpiech złym doradcą sprawdziło się.
 
Minęły święta i przygotowania z nimi związane a przez niektórych przepracowane. 
Następne już za pasem.
 
Zbliża się Nowy Roczek, jeszcze tylko jeden kroczek.

Chciałabym z tej okazji złożyć Wam serdeczne życzenia.

Niech w 2014 roku spełnią się wszystkim marzenia.

Aby radosne dni się nigdy nie kończyły,

zdrowie dopisywało i szczęście nikogo nie omijało.

 
Dziś zakończyłam terapię i zaczynam nowy rozdział.
Na jak długo starczy mi tego spokoju?
Już dziś dopadł mnie lęk.
W końcu dotarło do mnie że, znowu muszę wyjechać, że muszę się pakować..
Zdaje się, że dopiero co wróciłam ze szpitala a tu niedługo 
3 stycznia i rozpoczynam turnus rehabilitacyjny w szpitalu MSWiA w Górznie.
Nowe miejsce, nowi ludzie. Co mnie tam czeka, jak będzie?
Niewiadoma karmi mój lęk.
 
 
 
 
 

15 grudnia 2013

Święta za pasem.

 Znam osoby, które siedzą przed telewizorem od rana do nocy lub biegają po marketach a i tak są ciągle niezadowolone z życia bo taaakie tam nudne .
Ja mam czasu stanowczo za mało.  Wiem, że za dużo śpię bo 10 lub 11 godzin ale nie mam na to wpływu, jak śpię krócej to chodzę niewyspana i rozdrażniona. Teraz po operacji to odpoczywam jeszcze dodatkowo w ciągu dnia i trzy lub cztery razy dziennie gimnastykuję się. Noga i tak czasami drętwieje, zwłaszcza jak dłuższą chwilę posiedzę.
 
Święta za pasem a moje przygotowania żadne. U nas od początku mojej choroby ciągły brak pieniędzy. Jedyne dobre co z tego wynikło to ja rzuciłam palenie. Mąż jeszcze walczy z nałogiem.
Ale będzie lepiej, na pewno. Póki co humor nam dopisuje i ważne, że w domu panuje zgoda. Przyjdzie czas na świętowanie jak już wrócę do formy.
 
 
Dostałam od córki mojej znajomej puszki po mleku w proszku. Zagruntowałam je farbą podkładową i raz przemalowałam farbą akrylową tak na początek.
Pomysł na zagospodarowanie puszek wziął się z okazji robionych wypieków na nadchodzące święta. Zabrałam się za dwie takie największe.
Będą puszkami do przechowywania pierników.
Ozdobiłam je gwiazdkowymi motywami, polakieruję i wtedy pokażę.
Mam też w  "przygotowalni lub robotkowaniu" jak ja to nazywam podkładki pod kubki, pierścienie do serwetek, koszyczki i wiele innych przedmiotów przeznaczonych na prezenty dla rodziny i znajomych.  Pokażę dopiero jak obdaruję.

08 grudnia 2013

Przytulanki psie zabawki

Nie mogę znieść tej mojej nieudolności fizycznej. Sprzątać nie, myć okna nie i nic ciężkiego tak całą parą nie mogę robić. Oszczędzam się bardzo ale i tak czasami w tym samym miejscu co przed operacją czuję ból i mrowienie.
Tak w chwilach pomiędzy chodzeniem i staniem przysiadałam na krótko i w tym czasie uszyłam coś.
Takie tam przytulanki dla psiaków.
 
 

05 grudnia 2013

Ubranko dla psa

Witam serdecznie.
Jednak nie wytrzymałam bezrobótkowo i w ciągu kilku minionych dni coś stworzyłam.
Uszyłam trzy różnej wielkości kapotki dla psów.
Zeszyłam dwie warstwy polara i są cieplutkie, że hoho.
 Paradowały już - Layla w różowym z kwiatkiem a Ronnie w czerwonym z trzema gwiazdkami.
Największe ubranko, granatowe w niezapominajki to prezent dla Kaji, suni siostry męża.
 Niestety, robotkowanie idzie mi bardzo wolno, muszę często spacerować i ćwiczyć, nie mogę dużo siedzieć ale coś tam robię, już zabrałam się za nowe pomysły.
Gwiazdka coraz bliżej to i prezenty potrzebne na gwałt.
 

30 listopada 2013

Jestem znowu.

Witam serdecznie wszystkich mi dopingujących.
Siedem dni wcale nie takich dłuuuugich spędziłam w szpitalu. Pierwszego dnia pobytu robiono mi wszystkie badania, przeprowadzano wywiady a następnego już o ósmej rano miałam operację i tego dnia z pamięci wycięło mi wiele godzin. Rano przed zabiegiem dostałam dwie pastylki z których jedną nazwałam pigułką zapomnienia bo tak naprawdę od tego momentu nic nie pamiętam. Pierwszy obraz to pochylona nad moją twarzą córka Marianna i pielęgniarka. 
Nie, nie żałuję mojej decyzji na operację i pobyt w szpitalu tak daleko od domu. Atmosferę panującą na oddziale neurochirurgii w Lesznie mogę porównać do rodzinnej, tam było tak jak w szpitalu z jakiegoś filmu. Opieka ordynatora, lekarzy dyżurujących i całego personelu medycznego była na najwyższym poziomie. Anioły - ludzie. Ciepłe i pełne zainteresowania panie pielęgniarki i salowe kilkakrotnie zaglądały do sal aby zapytać o samopoczucie i czy może w czymś pomóc i pomagały jeżeli ktoś takiej pomocy potrzebował. 
Dziś już dziewiąty dzień po......


27 listopada 2013

Jestem.

Witam. Ja już jestem po operacji. 
Chodzę, siedzę, leżę i wszystkiego po trochu ( latam, fruwam, pełen serwis - tak na wesoło). Moja blizna dziś swędzi tak bardzo, że muszę mocno powstrzymywać się od drapania.
Teraz czeka mnie długa, wielotygodniowa rehabilitacja. 
Mykam bo już wystarczy. Pa.

18 listopada 2013

Osłonki na doniczki

I oto kolejne moje wyzwanie.
Znajoma oddała w moje ręce cynkowe osłonki na doniczki, które miały być w różowe różyczki i nie na białym lecz na kolorowym tle.
Na tym zdjęciu prezentuję surową tzn początkową wersję.
Można by powiedzieć, że to krok czwarty. 
Teraz już sa podmalowane, mają wycieniowane tło i pokrywam je kolejnymi warstwami lakieru.
 Zdjęcie wykończonych wkleję w innym poście ponieważ w tym mam jakąś blokadę i nic już nie mogę pokazać.
A może ktoś wie co tutaj nabroiłam i powie jak mam to przejść?







Pierścienie do serwetek

Przedstawiam moje ukochane pierścienie do serwetek, które bardzo lubię  robić tak samo jak podkładki pod kubki. Te tutaj są na konkretne zamówienie. Różowy z motylkiem, szary z serduszkiem, fioletowy z kwiatkiem.
Do kompletu będzie jeszcze skrzyneczka, która czeka razem z innymi projektami na potem jak już wrócę ze szpitala po operacji.

17 listopada 2013

Koszyczek do stroika

Koszyczek jest przeznaczony na cmentarz. Będzie służył jako baza do stroika gwiazdkowego. 
Wstępnie pomalowałam go na kremowo. Niestety, nie spodobał mi się na tyle, żeby taki pozostał.
Wybierałam i wybierałam i w końcu wygrał kolor zieleni oksydowej. Moje zdjęcie jak zwykle tego nie pokazuje ale uwierzcie mi jest to napewno zieleń oksydowa.  Pokryłam kilkoma warstwami lakieru a ostatnią powłoką jest lakier Vidaron na zewnątrz. Ma on ochronić  koszyczek przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi na które będzie narażony.

16 listopada 2013

Opakowanie prezentu

Ojjjj jak ......................jesiennie. 
I w takich właśnie kolory zapakowałam prezent. Całość potraktowałam farbą akrylową w aerozolu metalik zielony. Kwiaty zrobiłam z szarego papieru. 
Trochę wstążek, sznurków i ciekawy, niepowtarzalny wygląd.

Podkładki pod kubeczki.

Podkładki. Robię ich ostatnio wiele. Te dwie zostaną pokryte żywicą ponieważ mają służyć jako podstawka pod zaparzacz do kawy a podobno żywica to wytrzyma.
Inne zostały pokryte lakierem Vidaron na zewnątrz.
A tutaj podkładki już po żywicowaniu. Piękne prawda?

14 listopada 2013

Kartka okolicznościowa

Moi mili. 
Przedstawiam Wam kartkę jaką zrobiłam na okoliczność urodzin dla mężczyzny.

Mam wiele gotowych wyrobów do pokazania ale jak zwykle "czas minął" trzeba spać bo rano za kilka godzin no i zdjęcia dalej siedzą w aparacie.
Lubię pracę w kuchni, kocham gotować, piec ciacha itp. Ostatnie pomidory już w słoikach i mus gruszkowy też. Na tym koniec robienia przetworów bo słoiczki się skończyły.
A właściwie to ja ciągle coś robię i robię i robię i końca nie widać ale ja bardzo chętnie robię to co robię.
 Za kilka dni operacja i chyba czas przygotować się. W końcu będę w szpitalu 80 km od domu i nie powinnam niczego zapomnieć. 
A po powrocie to już tylko tańce, hulanki, swawole w końcu karnawał za pasem. 
Będę poruszała się bez bólu. Będę i koniec.

Ubranko dla psa.

Witam serdecznie.
 Chociaż nie ma jeszcze silnych mrozów to tak na wszelki wypadek już dziś uszyłam ubranko z polaru dla suni yorka. Mam ochotę uszyć jeszcze kurteczki a właściwie kamizelki i o cieplutkich sweterkach też myślę
 bo nasze psy uwielbiają spacery. Czy to mróz czy słota one są chętne do wyjścia a że mają dość długie włosy to muszę je chronić.
Pod brzuszkiem doszyłam szerokie paski i rzepy, które będą trzymały kapotkę na grzbiecie. Pod szyją myślałam też zrobić zapięcie na rzepy ale już z doświadczenia z poprzednich lat wiem jak to Ronniego włosów rzep się chętnie czepiał więc paski zeszyłam na stałe i naszyłam aplikację w kształcie kostki. 

A może ktoś z państwa posiada wykroje ubranek dla psa i podzieli się? Ja posiadam jedynie ten wzór i to na dodatek wykonany przez siebie ale stopniowo udoskonalany i sprawdzony oczywiście. Ronnie całą ubiegłą zimę nosił i jeszcze ponosi. Pomimo ciągłego prania trzyma się doskonale.

13 listopada 2013

Podkładki pod kubki

Znalazły już nowych właścicieli. Obdarowałam imieninowo i nieimieninowo.
Podkładki polakierowałam lakierem przeznaczonym na zewnątrz.
Mam nadzieję, że kubki z gorącymi napojami nie zostawią śladów.

09 listopada 2013

Obrazek do łazienki

Witam moi mili. Pędzę z tą robotą, że hoho. Chciałabym przed pójściem do szpitala zakończyć większość z tego co zaczęłam. I oto tabliczka do łazienki albo na drzwi łazienki.  Będzie jeszcze jedna ale już z innym napisem. Ostatnią warstwą lakieru jest lakier zewnętrzny do drewna odporny na wilgoć.
Zastanawiam się jeszcze czy może w ramkę włożyć chociaż to sklejka i nie jest konieczna.
A Wy co o tym myślicie?

08 listopada 2013

Kalafior marynowany

Kolej na przetwory, kuchnia w roli głównej. 
Wyszukałam w necie przepis na kalafior w occie, trochę zmodyfikowałam i mamy przepyszne jedzonko. Zrobiłam w trzech wersjach tj. z octem, z kwaskiem cytrynowym, z octem winnym. Jedliśmy już z octem i z kwaskiem. Z kwaskiem ma łagodniejszy smak niż z octem lub za mało dałam. Trzeciej wersji jeszcze nie próbowaliśmy. Może jutro?

Obok papryka zapiekana się prezentuje, dynia w zalewie octowej oraz sok z mięty.
 Mam jeszcze tyle do zrobienia a za kilka dni operacja i nie wiem jak potem będzie. Co i ile ja będę mogła robić. Myślę całkowicie stosować się do zaleceń lekarza. Święta Wielkanocne spędziłam w sanatorium i nie chciałabym Gwiazdki też tak samotnie przeżyć. 
Ten deszczowy i chmurny listopad ma na mnie zły wpływ.
Czarne chmury, czarny scenariusz, czarne myśli i wszystko złe i nie mogę się z tego wyplątać. 
Oj, słoneczko zaświeć to mi uśmiech wróci.

05 listopada 2013

Zakładka KOT sportowy


Jestem w trakcie wykańczanie kota piłkarza, jeszcze tylko ostatnia warstwa lakieru i kociak będzie gotów.
Miałam jeszcze pozostałości papieru z motywami EURO 2012 i postanowiłam po czasie coś z niego zrobić.
Oglądałam, odkładałam, przekładałam i wreszcie wymyśliłam kota sportowego.
Niedługo mecz towarzyski z Irlandią to jakiś kibic ucieszy oko swe.
Będzie jak znalazł. Prawda? A Wy co o tym myślicie?

03 listopada 2013

Wieszak do biżuterii

Deszczowo, szaro, mgliście powitał nas listopad tak właściwie listopadowo.
Dziś z rana piękne słoneczko nam świeciło a w południe zaczęło lać jak z cebra. Mąż wybrał się na przejażdżkę rowerową a przy okazji ze zniczami na cmentarz na Miłostowie i wrócił przemoczony. 
Ja dość sporo od samego rana zrobiłam w kuchni. Zapiekana papryka i kalafior marynowany w roli głównej. Zmęczona przysiadłam do mojego stołu robotkowego i sobie troszkę robotkuję. 
Dawno, dawno temu kiedy było ciepło i jasno na dworze wymyśliłam stojak do biżuterii ze starej tarki do jarzyn. Wymalowałam go brzydko pachnącą farbą antykorozyjną a dalej już szło bezwonnie. Na razie podmalowałam akrylami, obkleiłam serwetką a teraz myślę jeszcze podkleić filcem, może dodać jakąś kokardę lub coś czego jeszcze nie wymyśliłam. A może ktoś z Was moi mili pomoże, podpowie.

Jest to wersja robocza to i zdjęcie w roboczym miejscu zrobiłam. 
No i co? Jak to widzicie? Oczywiście stojak jak widzicie a nie miejscowy bałagan.

02 listopada 2013

Pani Di - moja śliczna dynka

Dostałam w prezencie dynię, którą nazwałam pieszczotliwie Di. Waży 4,4 kg. Będę z niej robiła zupę i ciastka ale tak za kilka dni.Na razie dorobiłam jej twarz, grzywkę, kokardki i znak piękności i zdobi kuchnię. W moich rodzinnych stronach na dynię wołali korbol lub bania. Ciekawe skąd się wzięły te nazwy. Muszę poszperać jak kiedyś znajdę gdzieś wolną chwilę. A może ktoś z Was wie skąd? A może ktoś z Was zna jakiś mało pracochłonny i wypróbowany przepis na coś z mojej  Di . Chętnie skorzystam. Znalazłam wiele w necie ale czy naprawdę dobre?

Naprawiony anioł

Wiosną znajoma podrzuciła mi figurkę, której po upadku brakowało tylnej części główki. Wypełniłam masą solną ale po wysuszeniu znowu był ubytek i tak ciągle dolepiałam aż w końcu główka była zbyt ciężka i aniołek przewracał się.
Masa modelarska po wyschnięciu nie zmienia swojej objętości i jest lekka, uformowałam fryzurkę i wymalowałam, zmieniłam kolor włosów na ogniście rudy i z ciekawością oczekiwałam jak właścicielka zareaguje na zmianę. Była zadowolona i mały może znów spoglądać z półeczki na świat i uśmiechać się wesoło.

31 października 2013

Layla i Ronnie

Witam serdecznie. 
Dawno nie pisałam o naszych kochanych pieskach. Layla zmieniła się, nie jest już tą zalęknioną kuleczką. Ogonek ma uniesiony,  wesoło nim macha,  oczka błyszczące i szeroko otwarte, czarne z białymi obwódkami pięknie uśmiechają się.  Pani fryzjerka poprawiła fryzurkę i nawet maleńką kitusię jej robię, której o dziwo nie zdejmuje, chodzi dumna z podniesioną główką. 
 Lalunia z palemką. Czarny nosek i czarne oczka i cała pełna miłości.
 Ronnie z warkoczem. Bursztynowe oczka i nosek też bursztynowy. Zawsze chętny do zabawy.
Nie mogę ich sfotografować. Jak widzą skierowany w swoją stronę obiektyw obojętnie czy to aparatu czy telefonu to zaraz myk myk i mam czubek ogonka albo obłok mgły.
Teraz poszły na spacerek. Ja wracam do moich robótek. Zabieram się za kartkę imieninową dla mężczyzny. 
Dziękuję wszystkim tutaj zaglądającym i pozdrawiam serdecznie.

30 października 2013

Opakowanie prezentu

Znajoma poprosiła mnie o zapakowanie prezentu.
 I tak na szybko z tego co miałam w zasięgu ręki zrobiłam jesienną paczuszkę.
Kompozycję wykonałam z liści klonu i miłorzębu japońskiego. Kwiatuszek z organzy i tiulu oraz koralików. Karteczka i wstążeczka dopełniły całości. Właścicielka była zadowolona. 
Idę podusić moje kochane pieseczki bo marudzą i proszą o zabawę.

Pierwsza rocznica ślubu

Dobry wieczór.
Otrzymałam zamówienie na kartkę okolicznościową. Pierwsza rocznica ślubu to rocznica papierowa.

Do tego doszyłam i dołożyłam jeszcze dwie maskoty.
Pomysł zaczerpnęłam z innego bloga.
 

28 października 2013

Papryka z piekarnika

I w końcu zrobiłam i teraz zgodnie z przepisem i jest pysznie przepyszna. Zjadłam taki mały słoiczek tzn zawartość na jeden raz. Tymianek, czosnek i samo pieczenie dało wspaniały smak. 
Piekłam 40 min a potem przełożyłam w słoiczki, zalałam sokiem, który sama z siebie wypuściła i pasteryzowałam przez 5 min.


W sobotę zabieram się za następną porcję.

21 października 2013

Uszyłam sobie torbę.

Dawno, dawno temu kupiłam kawałek materiału, którego wielkość i nieprzemakalność nadawała się tylko na torbę. Wykrój zrobiłam już w lipcu a teraz dopiero uszyłam. Sporo czasu przeleżała na stosie ( pudło już za małe) różnych ubiorów do  pocięcia i dalszego wykorzystania oraz resztek tkanin. Udekoruję ją jeszcze jakimś kwiatkiem lub czymś.........co mi wpadnie w oko lub w ręce.Smutna taka.
Mam jeszcze dwie torby do wykończenia. 

torby pytają - Kiedy? 
ja odpowiadam - Nie wiem.
Kieszenie naszyłam na zewnątrz i kilka wszyłam wewnątrz. Babskie drobiazgi biegające beztrosko po torebkach w tej  będą miały swoje miejsce. Nareszcie idąc na ryneczek po zakupy będę miała porządną torbę ze schowkami. Co o tym myślicie?

20 października 2013

Papryka pieczona w piekarniku

Witam wszystkich miło i serdecznie.
Zrobiłam kolejne przetwory na zimę a właściwie to nie zrobiłam bo źle zapamiętałam przepis. Zamiast 40 minut w piekarniku to ja nie wiedzieć czemu wymyśliłam sobie 4 godziny. Po 1,5 godzinie kiedy już moja papryka była baaaardzo zarumieniona (tak na czarno) wyłączyłam. Dalej to już zrobiłam zgodnie z przepisem. 
W smaku jest a raczej była pyszna, miałam tego aż 1/3 słoiczka po ketchupie. Jutro idę kupić paprykę i zrobię  prawidłowo. Mam zdjęcia tych pieczonek i pokażę pomimo wielkiego wstydu.
 Papryka po ok. 70 min. Byłam wielce zdziwiona ale jeszcze ją zostawiłam w spokoju tzn w piekarniku.
 
 Papryka po ok. 1.5 godzinie. Tutaj już jest czarna i postanowiłam zakończyć pieczenie.
 Tyle papryki po obraniu było w słoiczku. Doprawiłam i zjadłam.
Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć jak ja myślałam. Miałam przed oczyma przepis i w nim 40 minut a ja widziałam 4 godziny. Może to przez powidła śliwkowe, które smażyłam w piekarniku a ostatnio robiłam. 
Winnego trzeba znaleźć i ukarać. Ja znalazłam powidła i nawet już karę obmyśliłam.
Zostaną zjedzone. Ha.

19 października 2013

Korale i bransoletki z filcu

Dobry wieczór.
Czas tak nieubłaganie biegnie, już jesień. Mam takie wrażenie, że wieczór zaczyna się popołudniu.  Dziś za  oknem  słonecznie, drzewa i krzewy ubrane we wspaniale kolorowe liście i ja też bawiłam się kolorami. Zrobiłam korale i bransoletki z filcu. Aż chce się patrzeć. Pozdrawiam Was mili i do miłego...

18 października 2013

Sutasz ozdobą sukienki

Witam wszystkich cieplutko.
Naprawiałam znajomej sukienkę dzianinową. Oczka podciągnęłam szydełkiem, niestety zbyt duży ubytek włóczki  pomimo moich usilnych starań pozostawił dość widoczny ślad. Myślałam broszkę zrobić, filcowy kwiat przyczepić ale w końcu zdecydowałam się na coś zupełnie innego. Miałam w swoich pudełkowo - kartonowych zasobach kawałki sutaszu i właśnie tak zamaskowałam i zmieniłam wygląd sukienki.
Wyszło całkiem ładnie a raczej powiem, że pięknie. 

Sukienka jest koloru czarnego, sutasz dwukolorowy czarny i czekoladowy czego moje zdjęcie oczywiście  nie pokazuje.
Właścicielka sukienki była zadowolona.
Taka niepowtarzalna dekoracja.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę przyjemności i ciepełka i słoneczka.

17 października 2013

Igielniki - recykling

W ostatnim czasie zrobiłam dwa igielniki. Wykorzystałam do tego maleńkie doniczki po świecach.
Małe doniczki porządnie umyłam, wymalowałam, ozdobiłam transferem i różyczką z serwetki. Odcisnęłam też na placuszku zrobionym z masy modelarskiej serwetkę szydełkową. Oto efekt.


Koroneczka, wypełnienie i pokrycie to również recykling. Stare przedmioty dostały nowe życie, cudowne uczucie. Znowu komuś się przydadzą, posłużą jako coś innego. Z resztek, które pozostały też coś wymyślę.
Mam jeszcze dwie doniczusie.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję zaglądającym.

16 października 2013

Recykling - kolejne koszyczki


Witam serdecznie.
Szaro, mgliście i ponuro taki to widok zza szyby. Dość ciepło jednak i nadal nie trzeba ogrzewać mieszkania, można sobie jeszcze trochę pooszczędzać. Senna dziś jestem i kolejna kawa mi nie pomogła, snuję się po mieszkaniu, coś zaczynam i zaraz tracę ochotę. Słoneczka zabrakło i już ciężko się zebrać.
Zaczęłam kiedyś dla znajomej odnawiać koszyczki po truskawkach. Polakierowałam już kilkanaście razy po wcześniejszym wymalowaniu kremową farbą i zrobieniu przecierek w odcieniach brązu. 
Myślałam dziś wszyć jakiś materiał do wnętrza tzw podszewkę i wykończyć pracę. Raczej się nie uda. Dobranoc wszystkim.

Śniadanie we dwoje


Taca, podkładki do szklanek, kieliszki i pierścienie do serwetek to komplet przeznaczony na prezent ślubny.
Kolory i motywy pod konkretne zamówienie. 
 

15 października 2013

Przecier jabłkowy

Bardzo lubię gotować, piec ciasta, robić przetwory na zimę. 
Dziś wyszedł z mojej kuchni mus jabłkowy. 
Zostało mi trochę śliwek, trochę jabłek i maleńka dynia  no i muszę coś z tego wykombinować.
Chyba jeszcze jedną porcję powideł śliwkowych zrobię bo jak będziemy je w takim tempie zjadać to do zimy tylko puste słoiki pozostaną.

13 października 2013

Pożegnanie lata

Witam serdecznie.
Dziś pożegnaliśmy lato u koleżanki na działce. Chociaż gęsta mgła spowiła niebo a bieg maratoński utrudniał dojazd, biletomat zastrajkował  to w końcu nieco spóźnieni dotarliśmy na miejsce gdzie w serdecznej i miłej atmosferze spędziliśmy dzień. Psiaki zmęczone już śpią, biegały i bawiły się wspaniale. Layla  nie chodziła już wzdłuż płotu tak jak kiedyś, była radosna i zadowolona co wyrażała ogonkiem.
Jesień to piękny i kolorowy okres, kocham te barwy. 
A oto ławka z palet o której kiedyś już pisałam.
Piękna prawda?

12 października 2013

Pierwsze Urodziny

A to mój kolejny scrapek. 
Kartka urodzinowa na roczek dla dziewczynki. 

Misia wycięłam z papieru i podkleiłam ciemniejszym filcem. Serduszka i kwiatki mam z dziurkaczy ozdobnych. Na kopercie, którą też sama zrobiłam nakleiłam jeszcze imię rocznej jubilatki  a otwór zasznurowałam kokardą. Całość została wykonana w odcieniach różu z papierów wizytówkowych.
 
Ile jest gwiazd na niebie,
ile robaków w glebie,
ile samochodów jeździ na świecie,
ile cukierków w roku zje przeciętne dziecię
ile w ulu pszczół robotnic,
ile pociąg mija zwrotnic,
ile kwiatów liczy łąka,
ile kropek ma biedronka,
tyle kwiatów, całusków i słodyczy
z okazji urodzin
Prababcia Tobie życzy

Idzie misio, idzie konik, małpka, piesek no i słonik.
Wszyscy razem z balonami, z najlepszymi życzeniami.
Bo to dzień radosny wielce - masz już jeden roczek więcej!

Twoje pierwsze wielkie swieto
Nasz maluchu uśmiechnięty
Zawsze wesół, pełen werwy
miłą minę masz bez przerwy
nasz maluszku ukochany
bądź nam zawsze tak wspaniały

Największe szczęście dla ojca i matki,
Nad dobra ziemskie, rozkosze, dostatki.
To ich krew-życie, to ich własne dziecię,
Co im nad wszystko droższe jest na świecie.
Z tej to okazji ślę szczerych życzeń słowa;
Niechaj ta Wasza pociecha
Rośnie jak kwiatek w pogodny dzień lata,
Niechaj się chowa w zdrowiu długie, długie lata.
I sercom Waszym da widok radosny!
Jak mała jaskółka na początek wiosny.
Serdeczną miłością z prawdziwą szczerością
Niech kocha świat!
I w owej miłości, dla całej ludzkości
Niech żyje Sto Lat!

Srebrne Wesele, minęło 25 lat


 
Robiłam prezent na dwudziestą piątą rocznicę ślubu i kartkę okolicznościową. 
Pojemnik jest drewniany zdobiony metodą serwetkową oraz transferem, może  służyć do sztućców, pieczywa, owoców lub jak kto woli i sam znajdzie przeznaczenie. 
 Pojemnik jest bez symboli rocznicowych. 
Natomiast kartka, koperta i opakowanie prezentu srebrem aż kipią.
Kochać to znaczy
kłaść kojące dłonie na utrudzony dzień
osoby ukochanej a w jej istnienie
swój uśmiech wpleść
jak się z ziemią splatają korzenie
i znaczy to
na serca dnie ukryć swoje „ ja” - przekorne
niech stamtąd płonie
dyskretnym światłem lampki oliwnej  -
w jej cieple tworzyć w jej blasku pisać
wspólne godziny za wersem – wers
by się układał w księgę nienudną
każdy przeżyty razem dzień.

 Nie wystarczy pokochać,
trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce
i przenieść ją przez całe życie.

 Czas tak szybko mija,
jak potok płynie w dal.
Cieszmy się każdą chwilą,
żeby nie było nam żal.
Choć życie szybko przemija,
odciska nam w duszy ślad.
A my wciąż tacy sami,
tylko przybywa nam lat..

Szczęśliwej podróży do
kolejnych jubileuszy.
Niech dobry los się kłania w pas.
Sto lat, sto lat - jeszcze raz.

Takie wierszyki znalazłam w necie na stronach z życzeniami. Urzekły mnie swoją treścią i umieściłam wszystkie we wnętrzu kartki.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...