Pewnego dnia córka przywiozła materiał razem ze swoją ulubioną starą bluzką,
która posłużyła za wykrój lub inaczej mówiąc mustro.
Samo przeniesienie na papier, wykrojenie i uszycie zajęło mi kilka godzin,
nawlekanie nici w overlocku tyleż samo.
Nie mam instrukcji do maszyny i sama kombinuję.
Na zakończenie doszyłam dekoracje, żeby wyznaczały przód a z pozostałego materiału uszyłam komin, fikuśną czapkę i kilka serduszek dla Inki, Boba i Sky (to yorki z Leszna).
A to worek do koszyka rowerowego córki i mnóstwo serduszek i takich tam innych.
Niedawno dostałam od mamy żelazko turystyczne z dawnych lat. Pamiętam z jakim trudem mama je zdobyła, korzystaliśmy z niego tylko podczas pobytów na wczasach rodzinnych.
Było to kilkadziesiąt lat temu a dokładniej to będzie ponad czterdzieści.
Z racji oszczędnego użytkowania wygląda jak nowe i działa bez zarzutu.
Przydało się w moim zakątku robotkowo - pokojowym.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)