15 grudnia 2013

Święta za pasem.

 Znam osoby, które siedzą przed telewizorem od rana do nocy lub biegają po marketach a i tak są ciągle niezadowolone z życia bo taaakie tam nudne .
Ja mam czasu stanowczo za mało.  Wiem, że za dużo śpię bo 10 lub 11 godzin ale nie mam na to wpływu, jak śpię krócej to chodzę niewyspana i rozdrażniona. Teraz po operacji to odpoczywam jeszcze dodatkowo w ciągu dnia i trzy lub cztery razy dziennie gimnastykuję się. Noga i tak czasami drętwieje, zwłaszcza jak dłuższą chwilę posiedzę.
 
Święta za pasem a moje przygotowania żadne. U nas od początku mojej choroby ciągły brak pieniędzy. Jedyne dobre co z tego wynikło to ja rzuciłam palenie. Mąż jeszcze walczy z nałogiem.
Ale będzie lepiej, na pewno. Póki co humor nam dopisuje i ważne, że w domu panuje zgoda. Przyjdzie czas na świętowanie jak już wrócę do formy.
 
 
Dostałam od córki mojej znajomej puszki po mleku w proszku. Zagruntowałam je farbą podkładową i raz przemalowałam farbą akrylową tak na początek.
Pomysł na zagospodarowanie puszek wziął się z okazji robionych wypieków na nadchodzące święta. Zabrałam się za dwie takie największe.
Będą puszkami do przechowywania pierników.
Ozdobiłam je gwiazdkowymi motywami, polakieruję i wtedy pokażę.
Mam też w  "przygotowalni lub robotkowaniu" jak ja to nazywam podkładki pod kubki, pierścienie do serwetek, koszyczki i wiele innych przedmiotów przeznaczonych na prezenty dla rodziny i znajomych.  Pokażę dopiero jak obdaruję.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...