Witajcie mili moi.
Od wczoraj miałam pełne ręce i głowę roboty. Po prostu nie działał mi internet i tak się zawzięłam tak w nim majstrowałam, że w końcu dziś zrobiłam.
Szperałam w necie w męża lapku i w końcu znalazłam podpowiedź, która mi pomogła.
Wujek Google jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, mój wierny przyjaciel .
Od wczoraj miałam pełne ręce i głowę roboty. Po prostu nie działał mi internet i tak się zawzięłam tak w nim majstrowałam, że w końcu dziś zrobiłam.
Szperałam w necie w męża lapku i w końcu znalazłam podpowiedź, która mi pomogła.
Wujek Google jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, mój wierny przyjaciel .
A teraz pokażę coś co powstało jakby z niczego. Recycling mojego szalika, który jako nowy przeleżał w szufladzie cały wiek a może i więcej. Nigdy jakoś mi do niczego nie pasował i tak doczekał się swojego czasu. Postanowiłam coś z niego wykombinować. Wykopałam SPOD kilkudziesięciu lat gazety z wzorami aplikacji do wrabiania w swetry ( kiedyś dużo robiłam ) oraz z różnymi dekoracjami wiosennymi i świątecznymi no i przerobiłam wykroje na maskotki. Uszyłam zająca (zdjęcie wkleiłam już wcześniej), gąskę i kota, delikatne, miłe i mięciutkie jak kaczuszka.
Kot jak to kot gdzieś się zapodział, schował w jakiś folderach lub plikach.
Odszukam zdjęcie i wkleję.
