11 sierpnia 2013

Działka Iwonki

          Iwonka zafundowała nam wspaniały wypoczynek na swojej działce. Poznaliśmy nowych ludzi, była najbliższa rodzina Iwonki - dwu miesięczny wnusio Wojtuś z rodzicami, dobre jedzonko (bakłażan z pesto na grillu), cudownie miła i wesoła atmosfera. Iwona jest wegetarianką i zawsze coś  pysznego aczkolwiek dla nas nowego przygotuje. Ja rano upiekłam ciasto ze śliwkami z takiego szybkiego przepisu z internetu i jeszcze gorące zabierałam do samochodu, smakowało wszystkim. Zbyszek kończył siedzisko z euro palet, dorabiał poręcze i wzmacniał oparcie. Iwonka wymaluje do końca i pozazdrościć mebla działkowego. Wydaje mi się,że i ława powstanie w ten sam sposób.
         Ronnie łobuziak bawił się wspaniale ale nasza mała Layla jest jeszcze nieufna. Spacerowała trochę ale tylko wzdłuż ogrodzeń tak jakby sprawdzała czy jest wyjście. Większość czasu spędziła jednak na moich kolanach. Skrzywdzono te psiaki potwornie. Nie zna zabawek i zabaw trzeba ją uczyć radości. Po powrocie do domu zasnęły kamiennym snem i tak do 6-tej rano bo ok. tej godziny Luli robi nam miłą pobudkę, liże nas po szyjach, twarzach, biega po nas z wielką radością merdając ogonkiem. Wtedy ją delikatnie tulę, głaszczę i zasypia w moich ramionach. Dziś z rana wyruszyły już ze Zbyszkiem na dalsze poznawanie terenu i nowych ludzi. Nie możemy jej izolować musi przebywać między naszymi znajomymi, dobrymi ludźmi kochającymi i szanującymi zwierzęta.
A ja, ja sobie zostałam w domu i nadganiam wczorajszy dzień. Kończę szycie bo dzisiejszego wieczoru pani przychodzi po odbiór. No zabieram się bo jeszcze chcę zagruntować koszyczek dla Iwonki i może tackę dla córki w końcu zacznę szlifować, gruntować i....już chcę robić.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...