Dokładnie dzisiaj minął tydzień od operacji, usunięto mi żylaki lewego podudzia. Już następnego dnia zostałam wypisana ze szpitala i tak w domu trwa moja dalsza rekonwalescencja.
Mogę sobie chwilę postać, posiedzieć, pospacerować po domu natomiast częste leżenie i siedzenie z nogą w górze bardzo wskazane no i do tego ciągła gimnastyka.
Tak właśnie sobie spędzam całe dni w tym pracowitym okresie przedświątecznym, leniwie i wypoczynkowo.
Za trzy dni kolejna wizyta u chirurga i wyjęcie szwów chociaż nie wiem czy wszystkich.
Nie żałuję swojej decyzji pomimo, że noga wygląda okropnie, miejsca największych cięć bolą a oprócz opuchlizny, śladów po cięciach i wystających szwów to trzeba jeszcze bandażować co nie bardzo mi wychodzi przez te moje problemy z kręgosłupem.
Noga nabrała też cudownych kolorów, iście jesiennych barw.
Codziennie podczas zmiany opatrunku robię zdjęcia i zauważyłam zmiany, brakuje poplątanych i grubych powrozów jak to lekarz powiedział widowiskowych żylaków.
Ciekawe czy i kiedy powrócą bo przecież tak wszyscy prorokują.