06 sierpnia 2014

Następna porcja z masy

Nareszcie ochłodzenie, delikatne ale już odczuwalne na naszym poddaszu.
Zaraz też nabrałam ochoty do jakiejś roboty. Dziś pierwsze miejsce zajęła frużelina z czerwonej porzeczki i truskawek, które o dziwo można jeszcze kupić na naszym ryneczku i to z naszych lokalnych ziem.
Będzie jak znalazł na zimowy czas.
Wynalazłam też przy okazji szperania w telefonie zdjęcia następnej porcji półproduktów przeznaczonych do dalszego wykończenia i dekoracji. Mam nadzieję, że będą niezłą frajdą dla dziecięcych, malutkich rączek. 


Następne przedmioty zrobię z zimnej porcelany, będą drobniejsze, delikatniejsze, zabarwione kolorem już w trakcie wyrabiania masy, bez potrzeby dalszego malowania.
A teraz myk do garów i do maszyny do szycia.
Bo oprócz tego co wyżej to szyję dziś jeszcze sobie torbę taką nieprzemakalną, na pływalnię i inne gimnastyczne i solne przyjemności.
Do tego jak zwykle przerabiam znajomej ciuszki z większych na mniejsze.
I tak czas mija, pędzi, leci.
 Dzień kończy się za wcześnie.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...