Dziś jest u nas naprawdę tłusto. Usmażyłam oponki serowe i malusie pączki serowe. Zmodyfikowałam przepis tak aby diabetyk mógł nieco skosztować a raczej nieco więcej. Nie dodałam do wewnątrz śmietany, cukru oraz umniejszyłam ilość masła. Nie polałam lukrem ani nie posypałam pudrem. Mąż wpychał z powidłami i konfiturami a ja....no cóż, takie jak widać.
Teraz to nawet budyń i kisiel niesłodzony jest dla mnie zjadliwy a jeszcze do niedawna nie jadłabym tego. Mus to mus, jak trzeba to trzeba.
Jednak czasami coś mnie bardzo ciągnie i wtedy wymyślam. I tak było kilka dni temu. Dostałam apetyt na rodzynki w czekoladzie. I co? Nie kupiłam, o nie. Zrobiłam domową polewę czekoladową bez cukru i zatopiłam w niej śliwki suszone, rodzynki i wiśnie, które wcześniej były zalane wódką.
Słodkie było toto coś bardzo ale tylko od samych owoców. Pychota.
No dosyć już chyba tego obżarstwa. Teraz żegnam się i pewnie zjem (nie) jedną jeszcze oponkę i zabieram się za moją kurczakowo-zajęczo-jajeczną rodzinkę. Muszę im dziubki, oczki, nóżki, uszki dorobić, i jeszcze pewnie coś tam wykończyć, udekorować i fotkę pstryknąć no i pochwalić się tutaj.
A oto mój zmodyfikowany przepis na oponki:
250 g sera chudego
350 g mąki tortowej
2 żółtka ( z białek będą bezy)
2 łyżki czubate tak ok 20 g masła
łyżeczka sody
szczypta soli
Zagniotłam, wyrobiłam, rozwałkowałam, wycięłam, usmażyłam w głębokim oleju, odsączyłam na papierze. Gotowe. Można jeść ale można też przedtem posypać cukrem pudrem lub polukrować.
