Dziś ostatni dzień sierpnia. Koniec wakacji i pewnie ciepłych dni.
Wczoraj zadałam sobie ból, wylałam na siebie świeżo zaparzoną kawę tak prawostronnie od biodra do stopy. Robiłam kilka rzeczy naraz i sobie bluzką pomogłam kubek przechylić. Polewałam nogę zimnym prysznicem ale widzę, że będą bąble. Najgorzej jest na udzie poniżej biodra, miałam spodenki i zanim je zdjęłam to się tak wparzyły w ciało. W zgięciu kolanowym też ciągnie. Na razie niczym nie smaruję.
Zrobiłam dziś pozostałe zaproszenia i nic więcej. Ogarnęło mnie jakieś nicnierobienie, ciśnienie spada, deszcz się zbliża i pewnie dlatego. Psiaki już śpią to i pewnie ja zaraz się położę. A co tam nie można tak wcześnie? można, można
31 sierpnia 2013
28 sierpnia 2013
Zaproszenia
Dziś dodam zdjęcia niektórych zaproszeń na nic więcej nie mam czasu.
Pomidory w kuchni na kuchence nie pozwalają skupić się na innych pracach.
Śmigam do kuchni i kopycha w ruch.
Może jutro coś stworzę.
Czeka już na odbiór w paczkomatach przesyłka z tacami do dekorowania i nowymi serwetkami.
27 sierpnia 2013
Zaproszenia jubileuszowe
Ostatnie dwa dni robiłam zaproszenia na uroczyste obchody 90-tych urodzin, kilka w tonacji beżu i brązu a kilka granatowo-niebieskich. Wierszyki i treść do tych zaproszeń wydrukowałam na swojej atramentówce z której wiadomo jak druk wygląda no ale tylko taką mam. Jeszcze 3 szt muszę dorobić a potem zabieram się za kartkę z życzeniami ślubnymi i prezent ślubny dla znajomej. Niestety dziś już nie mogłam dalej robotkować bo o godz. 20,30 zrobiło się ciemno a przy sztucznym świetle oczy mnie szczypią .
Za to wykąpałam moje psiaki, które po szalonych biegach i wytrząsaniu z włosów mikroskopijnych resztek wody, zadowolone zagrzebały się w koce.
Jutro wkleję zdjęcia a teraz idę do kuchni zająć się pomidorami przeznaczonymi na przepyszny przecier pomidorowy. Zimą przecier pomidorowy dodany do sosu lub zupy to tak jakby wspomnienie minionego lata. I ten zapach w kuchni i ten smak i zmysły już działają.
25 sierpnia 2013
Lusowo BLusowo
I byliśmy tam my i wielu innych chociaż mogło być dużo dużo więcej osób. Myślę, że za mało reklamy. My jesteśmy fanami Radio Merkury, słuchamy codziennie i prawie całe dni to też wiemy co się dzieje na naszym podwórku, na innych stacjach to pewnie nie mówią o takich lokalnych wydarzeniach.
Dziś w południe byliśmy na Starym Rynku, Ponad dwieście gitar zagrało jednocześnie i mali i starsi i młodzi.
Szkoda, że tylko jeden utwór bo grali pięknie.
Rodzinka w komplecie Layla, Ronnie i mąż Zbyszek. Zaraz ruszamy nad Wartę.
I tutaj Ronnie pobiegał bez smyczy. Layla jak ją wolno puściliśmy.to szła przed siebie z opuszczoną głową i nie reagowała na nasze wołanie. Zaczekamy do przyszłego roku, nie możemy ryzykować, za krótko jest u nas. Nie wyobrażamy sobie utraty któregoś z nich.
Spacerek i wyprawa rowerowa wymęczyła zwierzaki i śpią już dosyć twardo tak od 17-tej.
Mąż w pracy a ja wymyślam zaproszenia. Papier i dodatki już mam i wzór wybrany też ale coś mi jeszcze lata po głowie i już wykonałam próbę ale nie wyszło. Jutro rano ponowię teraz już jest ciemno a i mój wzrok już nie ten..........
Jesień nadchodzi wielkimi krokami. Może będzie Złota Polska?
24 sierpnia 2013
Taca i wieszaki decoupage
Przedstawiam drugą tacę i wieszaki które pojechały do Włoch. Tacę i wieszaki ozdobiłam ją metodą serwetkową. Serwetka na tacy miała fakturę tkaniny i ja pobawiłam się pędzlem i lakierem tak, że też uzyskałam efekt tkaniny. Splot zupełnie jak w szarym płótnie. Niesamowity efekt.
Te wieszaki również pojechały do Włoch
Lusowo BLusowo
Pędzę przygotować obiad dla męża i siebie i "źwierzynę" do wyjścia. Jedziemy dziś do Lusowa na BLusowo.Tam też odwiedzimy cmentarz i grób rodziny mojego męża, posprzątamy, zapalimy znicze i potem już muzycznie i BLusowo.
Oczywiście
nasi nieodłączni towarzysze z nami. Pierwotny projekt był taki, że
dokupimy Ronowi towarzyszkę i będą zostawać w domu ale teraz, kiedy już
jest towarzyszka to tak jakoś nie możemy a raczej nie potrafimy i nie chcemy ich zostawić, wszędzie je ze sobą zabieramy. I znowu wspólnego wyjścia, wyjścia we dwoje do teatru ani do opery czy kina nie będzie. Tacy jacyś dziwni jesteśmy.
Jutro bierzemy rowery i każdy piesek do swojego koszyczka wskakuje, ruszamy na Stary Rynek na festiwal gitar a potem nad Wartę.
Tykwa
Wiosną wpadłam na pomysł wychodowania tykwy. Niestety nie mam ogrodu a i nasiona kupiłam zbyt późno bo już nie było czasu na wysiew w pojemniku a następnie na wysadzenie rozsady na miejsce stałe no i zapadła decyzja na wysiew bezpośrednio do gruntu na działce koleżanki i w ogrodzie siostry męża.
Są tylko dwa owoce i to w ogrodzie szwagierki. Na działce koleżanki roślina nawet jednego metra wysokości nie osiągnęła. Kwitnie no ale za miesiąc już powinien następować zbiór i nic już z tego nie będzie.
Są tylko dwa owoce i to w ogrodzie szwagierki. Na działce koleżanki roślina nawet jednego metra wysokości nie osiągnęła. Kwitnie no ale za miesiąc już powinien następować zbiór i nic już z tego nie będzie.
To maleńki owoc z początku lipca 2013 roku
To już sporych rozmiarów moje ukochane tykwy. Zdjęcie wykonałam pod koniec sierpnia 2013 roku.
Oby tylko przetrwały, będą piękne lampiony niczym w restauracjach SFINX.
Renowacja krzesła z gratowiska
Nasz wyjazd spędziliśmy pracowicie. Krzesło znalezione kilka lat wcześniej na przysłowiowym śmietniku doczekało się wreszcie powrotu do dawnej świetności. Rozebrane na części, oszlifowane i pobejcowane wróciło z nami do domu gdzie zostanie złożone i sklejone. Chętnie pokryłabym je tylko lakierem ale miało zbyt wiele ubytków i mąż solidnie się napracował nad uzupełnianiem ich. Pasowałoby do pokoju a tak pewnie pomaluję je farbą akrylową w kolorze migdał/wanilia, zrobię przecierkę i dopiero będę lakierowała, przetransferuję też grafikę na oparcie. Ale to już zadecydujemy po złożeniu.
Niestety siedzisko jest do wyrzucenia i tutaj już stolarz musi zadziałać. Wtedy ja dopasuję gąbkę i materiał i można siadać.
A oto mebelek szwagierki taka sobie ławka mocno porysowana i pocięta.
A taką miałam pomocnicę, której małe paluszki dzielnie pomagały przy szlifowaniu, rozkręcaniu, skręcaniu i też przy bejcowaniu. Potraktowałam to jak najwspanialszą zabawę i Anusia była bardzo zadowolona.
Ławeczkę zabrałam do domu i tutaj tak oczyszczoną będę lakierowała. Przy następnej okazji odwieziemy gotową.
Psiaki nasze kochane
Witam kochani. Już trzy dni jak mnie tutaj nie było a minęły jakby to było wczoraj, coś za szybko ten czas leci. Wyjechaliśmy z mężem i naszą dwu psią sforą poza Poznań. Spędziliśmy całe dwa dni na wolnym powietrzu. Od samego rana do wieczora. Wielka szkoda, że nas na to nie stać żeby tak mieszkać, to byłoby cudowne życie. Wróciliśmy wczoraj wieczorem a nasze psiaki ciągle jeszcze śpią, wypoczywają, wymęczone są ciągłym bieganiem na dworze, obszczekiwaniem wszystkiego co się ruszało. Łączyły się też ze szczekaniem dochodzącym z różnych zagród bliższych i dalszych, ale to była orkiestra. Popołudniu to już chyba będą wołały na spacerek. Mam zdjęcie Ronniego i Rudej podczas zabawy, których udało mi się razem sfotografować. Wszystkie oprócz Kaji były rozbiegane, rozbawione a widząc aparat to tym bardziej uciekały. Ruda to sunia rasy YORK została zaadoptowana z tego samego miejsca co nasza Layla, i proszę sobie wyobrazić, poznały się. Razem były tam cztery psy Kaja, Ruda, Layla i Ronnie. Bawiły się wspaniale, nasz rozrabiaka Ronek-Bronek zdziwiony bo do tej pory był najszybszy na tym podwórzu a tutaj nagle coś dziwnego się dzieje, Ruda - wyższa od niego i zwinniejsza we wszystkich gonitwach i zabawach go wyprzedzała. Jego zadziwiona mina i zaciekawiona postawa to najlepsza nagroda. Uwielbiam je obserwować.
Ruda i zdziwiony Ronnie podczas zabawy.
Zdjęcie powyżej to Kaja - przekarmiony jamnik, który ma problemy z poruszaniem się.
Niżej to Layla i Ronnie jak się "opalają".To ich dopołudniowe ulubione zajęcie.
Dziś wylegują się na parapecie okiennym.
21 sierpnia 2013
Koszyczek.
Właśnie skończyłam.
Koszyczek jest przeznaczony na stół działkowy do pieczywa.
Dziś z rana uszyłam nowe pokrowce na poduchy leżące na kuchennych krzesłach. Materiał stary ale w moich ulubionych pastelowych kolorach. Na białych krzesłach prezentuje się świetnie. Tak nawiasem mówiąc i nawiasem myśląc to krzesła i taboret też wymagają odnowienia. Nawet mam już kolor wymyślony tylko czasu nie mogę wymyślić.
Ronnie i Layla do południa lubią przebywać w kuchni w której jest dużo słońca. Tutaj opalają się jeszcze na starych poduchach. Popołudnie spędzają na parapecie okiennym w pokoju bo tam jest słońce.
Jutro jedziemy do męża siostry wybiegać psiaki jak ja to nazywam. Bardzo duże podwórze, dobrze ogrodzone gdzie mogą bezpiecznie biegać bez możliwości wyjścia a my jesteśmy spokojni. Ronek Bronek poszaleje sobie. W Poznaniu niestety nie puszczamy ich wolno, spacerują na uwięzi. Szkoda, że my tak nie mieszkamy.
20 sierpnia 2013
Koszyczek do pieczywa.
Tacki i wieszaki do ubrań już są w Mediolanie, dziś pojechały a właściwie poleciały. Ciekawe czy się podobają. Dowiem się za kilkanaście dni.
Zabrałam się za (odłożony na szczęście nie do lamusa jak inne przedmioty) koszyczek do pieczywa, podkład już jest, motywy wybrane to mogę naklejać i laaaaaaaaaaakierować i kończyć.
Mam już nowe pomysły a czasu i miejsca na stole mało. Chyba zacznę zapisywać te moje wykiełkowania w głowie.
Dziś z braku motywu do transferu ubrałam słoiczki z przecierem pomidorowym w ...... nie wiem jak to nazwać, czepeczki, kapturki z firany? Szukam jakiejś grafiki do udekorowanie nakrętek na słoikach z przetworami, chciałbym coś okrągłego bez napisów. Sama nie potrafię stworzyć, raczej jest do tego potrzebne jakieś oprogramowanie a ja takowego nie mam.
Może ktoś podpowie jak albo gdzie..........................?
Zabrałam się za (odłożony na szczęście nie do lamusa jak inne przedmioty) koszyczek do pieczywa, podkład już jest, motywy wybrane to mogę naklejać i laaaaaaaaaaakierować i kończyć.
Mam już nowe pomysły a czasu i miejsca na stole mało. Chyba zacznę zapisywać te moje wykiełkowania w głowie.
Dziś z braku motywu do transferu ubrałam słoiczki z przecierem pomidorowym w ...... nie wiem jak to nazwać, czepeczki, kapturki z firany? Szukam jakiejś grafiki do udekorowanie nakrętek na słoikach z przetworami, chciałbym coś okrągłego bez napisów. Sama nie potrafię stworzyć, raczej jest do tego potrzebne jakieś oprogramowanie a ja takowego nie mam.
Może ktoś podpowie jak albo gdzie..........................?
18 sierpnia 2013
Tace moje i już powoli nie moje...
Tak szybko mijają dni, dziś jest niedziela a dopiero co czwartek był. Właśnie takim pędem upływa moje życie.Jato mam ciągle masę zajęć, masę nowych pomysłów i nie mam ich kiedy realizować bo lubię się wysypiać a też dlatego, że przy sztucznym świetle jakoś kiepsko widzę. Teraz w połowie sierpnia słońce już wcześniej zachodzi i po 20 tej musiałabym siedzieć przy lampie.
Jutro wieczorem oddaję zrobione tace i mam zamówienie na następne z czego ogromnie się cieszę.
W międzyczasie smażę pomidory na przecier i obiad przygotowuję dla nas i dla psiaków moich kochanych. Layla ma wystające na zewnątrz siekacze i nie może jeść suchego i twardego pokarmu bo sobie wargi przygryza. Ugotuję mięcho z warzywami i pewnie kaszę do tego dam.
Jutro wieczorem oddaję zrobione tace i mam zamówienie na następne z czego ogromnie się cieszę.
W międzyczasie smażę pomidory na przecier i obiad przygotowuję dla nas i dla psiaków moich kochanych. Layla ma wystające na zewnątrz siekacze i nie może jeść suchego i twardego pokarmu bo sobie wargi przygryza. Ugotuję mięcho z warzywami i pewnie kaszę do tego dam.
15 sierpnia 2013
Taca i tace decoupage
Taca dla córki prawie ukończona. Jeszcze kilka warstw lakieru i przetarć papierem i można oddawać.
Grafikę wykorzystałam od iszart z blogu na którym siedzę kilka razy dziennie deco-szuflada.blogspot.com.
Teraz mam do zrobienia trzy tace różnych wielkości. Każda na inną okazję.
Największa jako prezent ślubny.
Średnia taki tam upominek z Polski w kolorze czerwono/pomarańczowym.
Trzecia dla pewnej osoby z niemiłym wyrazem twarzy i dla niej wybrałam motyw żartobliwy.
Oczywiście to tylko projekty, takie surówki, elementy wyrwane i ułożone na zagruntowanych tacach. Czekają na aprobatę lub na wprowadzenie zmian.
Ach te moje fotki. Trochę wstyd, że takie kiepskie.
Dziś znajoma zdecydowała w jakich kolorach chce koszyczek a więc zabieram się z wielką ochotą.
Grafikę wykorzystałam od iszart z blogu na którym siedzę kilka razy dziennie deco-szuflada.blogspot.com.
Teraz mam do zrobienia trzy tace różnych wielkości. Każda na inną okazję.
Największa jako prezent ślubny.
Średnia taki tam upominek z Polski w kolorze czerwono/pomarańczowym.
Trzecia dla pewnej osoby z niemiłym wyrazem twarzy i dla niej wybrałam motyw żartobliwy.
Oczywiście to tylko projekty, takie surówki, elementy wyrwane i ułożone na zagruntowanych tacach. Czekają na aprobatę lub na wprowadzenie zmian.
Ach te moje fotki. Trochę wstyd, że takie kiepskie.
Dziś znajoma zdecydowała w jakich kolorach chce koszyczek a więc zabieram się z wielką ochotą.
13 sierpnia 2013
Tacka i koszyczek i.....
Uporałam się z przeróbkami i zaczęłam koszyczek i tacę. Koszyczek odłożyłam, ponieważ koleżanka dla której go robię nie jest zdecydowana co do kolorów zdobień. Na razie zagruntowałam i czeka na decyzję.
Taca, oszlifowana, zagruntowana, pomalowana i ozdobiona lawendą. Będzie jeszcze transfer z drukarki laserowej. Grafię pobrałam od iszart z deco-szuflada.blogspot.com. Przedstawię kolejne etapy zdobienia ale nie dziś. Już późna godzina a ja muszę jeszcze trochę w kuchni pobyć, porobić co nie co no i jeszcze nałapać spadających gwiazd może spełnią moje marzenia o zamieszkaniu na wsi. Bardzo tego chcę, zaopiekowałabym się krzywdzonymi zwierzakami.
Taca, oszlifowana, zagruntowana, pomalowana i ozdobiona lawendą. Będzie jeszcze transfer z drukarki laserowej. Grafię pobrałam od iszart z deco-szuflada.blogspot.com. Przedstawię kolejne etapy zdobienia ale nie dziś. Już późna godzina a ja muszę jeszcze trochę w kuchni pobyć, porobić co nie co no i jeszcze nałapać spadających gwiazd może spełnią moje marzenia o zamieszkaniu na wsi. Bardzo tego chcę, zaopiekowałabym się krzywdzonymi zwierzakami.
11 sierpnia 2013
Działka Iwonki
Iwonka zafundowała nam wspaniały wypoczynek na swojej działce. Poznaliśmy nowych ludzi, była najbliższa rodzina Iwonki - dwu miesięczny wnusio Wojtuś z rodzicami, dobre jedzonko (bakłażan z pesto na grillu), cudownie miła i wesoła atmosfera. Iwona jest wegetarianką i zawsze coś pysznego aczkolwiek dla nas nowego przygotuje. Ja rano upiekłam ciasto ze śliwkami z takiego szybkiego przepisu z internetu i jeszcze gorące zabierałam do samochodu, smakowało wszystkim. Zbyszek kończył siedzisko z euro palet, dorabiał poręcze i wzmacniał oparcie. Iwonka wymaluje do końca i pozazdrościć mebla działkowego. Wydaje mi się,że i ława powstanie w ten sam sposób.
Ronnie łobuziak bawił się wspaniale ale nasza mała Layla jest jeszcze nieufna. Spacerowała trochę ale tylko wzdłuż ogrodzeń tak jakby sprawdzała czy jest wyjście. Większość czasu spędziła jednak na moich kolanach. Skrzywdzono te psiaki potwornie. Nie zna zabawek i zabaw trzeba ją uczyć radości. Po powrocie do domu zasnęły kamiennym snem i tak do 6-tej rano bo ok. tej godziny Luli robi nam miłą pobudkę, liże nas po szyjach, twarzach, biega po nas z wielką radością merdając ogonkiem. Wtedy ją delikatnie tulę, głaszczę i zasypia w moich ramionach. Dziś z rana wyruszyły już ze Zbyszkiem na dalsze poznawanie terenu i nowych ludzi. Nie możemy jej izolować musi przebywać między naszymi znajomymi, dobrymi ludźmi kochającymi i szanującymi zwierzęta.
A ja, ja sobie zostałam w domu i nadganiam wczorajszy dzień. Kończę szycie bo dzisiejszego wieczoru pani przychodzi po odbiór. No zabieram się bo jeszcze chcę zagruntować koszyczek dla Iwonki i może tackę dla córki w końcu zacznę szlifować, gruntować i....już chcę robić.
Ronnie łobuziak bawił się wspaniale ale nasza mała Layla jest jeszcze nieufna. Spacerowała trochę ale tylko wzdłuż ogrodzeń tak jakby sprawdzała czy jest wyjście. Większość czasu spędziła jednak na moich kolanach. Skrzywdzono te psiaki potwornie. Nie zna zabawek i zabaw trzeba ją uczyć radości. Po powrocie do domu zasnęły kamiennym snem i tak do 6-tej rano bo ok. tej godziny Luli robi nam miłą pobudkę, liże nas po szyjach, twarzach, biega po nas z wielką radością merdając ogonkiem. Wtedy ją delikatnie tulę, głaszczę i zasypia w moich ramionach. Dziś z rana wyruszyły już ze Zbyszkiem na dalsze poznawanie terenu i nowych ludzi. Nie możemy jej izolować musi przebywać między naszymi znajomymi, dobrymi ludźmi kochającymi i szanującymi zwierzęta.
A ja, ja sobie zostałam w domu i nadganiam wczorajszy dzień. Kończę szycie bo dzisiejszego wieczoru pani przychodzi po odbiór. No zabieram się bo jeszcze chcę zagruntować koszyczek dla Iwonki i może tackę dla córki w końcu zacznę szlifować, gruntować i....już chcę robić.
09 sierpnia 2013
Szycie
Z samego rana chwyciłam igłę i nici, przysiadłam się do maszyny i ........... postanowiłam nadrobić zaległości. Dziś trochę chłodniej w mieszkaniu i i mogę zaczynać robotkowanie.
Mam teraz w planie ozdobić tacę dla córki i już najchętniej zaczęłabym, już nie mogę się doczekać już.......... ale muszę wykończyć tj. naprawić, zwężyć, obszyć, skrócić itp. zostawione przez znajomą ciuszki.
Plan już mam gotowy, taca będzie koloru migdał/wanilia z motywem lawendy i brzegi postarzone, ale nie dane mi porobić coś cokolwieczek, obowiązki mnie wzywają, psiaki na spacerek wołają i tak do jutra muszę wszystko odkładać bo ja niestety wieczorową porą kiepsko już widzę, oczy mnie szczypią i potem ból głowy mnie dopada i dlatego wolę wczesnym rankiem zasiąść do mego stołu w moim kącie.
A te zawieszki na drzwi zrobiłam bardzo niedawno dla wnuczek z Pobiedzisk. Tak pomiędzy gotowaniem a zabawą z psami.
Mam teraz w planie ozdobić tacę dla córki i już najchętniej zaczęłabym, już nie mogę się doczekać już.......... ale muszę wykończyć tj. naprawić, zwężyć, obszyć, skrócić itp. zostawione przez znajomą ciuszki.
Plan już mam gotowy, taca będzie koloru migdał/wanilia z motywem lawendy i brzegi postarzone, ale nie dane mi porobić coś cokolwieczek, obowiązki mnie wzywają, psiaki na spacerek wołają i tak do jutra muszę wszystko odkładać bo ja niestety wieczorową porą kiepsko już widzę, oczy mnie szczypią i potem ból głowy mnie dopada i dlatego wolę wczesnym rankiem zasiąść do mego stołu w moim kącie.
A te zawieszki na drzwi zrobiłam bardzo niedawno dla wnuczek z Pobiedzisk. Tak pomiędzy gotowaniem a zabawą z psami.
08 sierpnia 2013
Rehabilitacja
Od kilku dni korzystam z darmowej (ciekawe co?) rehabilitacji tj. materaca masującego VITBERG. Wspaniała sprawa, moje bóle częściowo złagodniały ale świder w lędźwiowym nadal świdruje i utrudnia chodzenie. Opuchlizna z nóg mi zeszła i to w takich upałach i coś ze mnie wytrzęsło bo ważę o 1,2 kg mniej. Polecam i mogę dać namiary.
Layla i Ronnie to cudowne zwierzaki. Uwielbiam patrzeć na ich zabawę, która nie może trwać zbyt długo bo Ronnie zaczyna swój taniec godowy. Pilnujemy tych naszych psiaków aby nie doszło do aktu jednak nie wiemy tak do końca czy nam się to udało?
Ja jestem bardzo nieodporna na upały, pocę się nawet nic nie robiąc. Dokuczają mi bardzo. Betony, kamienice, chodniki, asfalt to wszystko parzy. A w naszym mieszkaniu i na korytarzu taki dziwny zapach papy z dachu i suchego drewna się rozchodzi. Już czas na deszcz, musi koniecznie padać. Och jakbym chciała mieszkać gdzieś na wsi ale jak to zrobić.
Wkleję może kilka zdjęć.
Czaprak, który uszyłam dla konia Morgana i jego amazonki Klaudii (wnuczka 11 lat)
Hello Kitty dla wnusi Majki. Oczka i twarz dostała ale już po zrobieniu zdjęcia.
A oto przedmioty ozdobione przez Klaudię podczas pobytu u nas. Świecznik dla mamy i zawieszkę na drzwi dla brata. Pisałam już o tym we wcześniejszym poście.
Layla i Ronnie to cudowne zwierzaki. Uwielbiam patrzeć na ich zabawę, która nie może trwać zbyt długo bo Ronnie zaczyna swój taniec godowy. Pilnujemy tych naszych psiaków aby nie doszło do aktu jednak nie wiemy tak do końca czy nam się to udało?
Ja jestem bardzo nieodporna na upały, pocę się nawet nic nie robiąc. Dokuczają mi bardzo. Betony, kamienice, chodniki, asfalt to wszystko parzy. A w naszym mieszkaniu i na korytarzu taki dziwny zapach papy z dachu i suchego drewna się rozchodzi. Już czas na deszcz, musi koniecznie padać. Och jakbym chciała mieszkać gdzieś na wsi ale jak to zrobić.
Wkleję może kilka zdjęć.
Czaprak, który uszyłam dla konia Morgana i jego amazonki Klaudii (wnuczka 11 lat)
A oto przedmioty ozdobione przez Klaudię podczas pobytu u nas. Świecznik dla mamy i zawieszkę na drzwi dla brata. Pisałam już o tym we wcześniejszym poście.
07 sierpnia 2013
Znowu Layla
Już od wczoraj radośnie biega po mieszkaniu i merda swoim krzywo zrośniętym ogonkiem. Wskakuje śmiało na krzesła i kanapy. Schody w górę i w dół pokonuje bez problemu. Poszczekuje jak ktoś wchodzi do mieszkania. Przestała nareszcie chodzić tam i z powrotem. Jest coraz weselsza ale nie wie co to zabawki. Nie potrafi bawić się piłeczką ani innymi zabawkami.
Ronnie broni jej na spacerku gdy inne psy chcą się zbliżyć. Jego jest panienka i basta. Facet Alfa.
Nie mogę wytrzymać bez tego mojego decu.
Upał mnie rozmiękcza a jednak coś zrobiłam. Ozdobiłam a właściwie postarzyłam koszyczek z łuby oraz odnowiłam maleńką konewkę zakupioną wiele lat temu w IKEA.
Gdybym jeszcze opanowała technikę robienia zdjęć.
Mam trochę szycia tzn. przeróbek i czekam na chłodniejsze dni, które nadejdą już za moment.
Mieszkanie mamy strychowe i marzę o wyprowadzce bo latem tyle co na dworze to i w domu a zimą rachunki za ogrzewanie pochłaniają nasze dochody i nie dajemy rady z opłatami.
Zaczynam szukać gdzieś na parterze a może na jakiejś wsi?
Ale kto tam wynajmuje teraz na wsiach a na kupno nas nie stać niestety.
Ronnie broni jej na spacerku gdy inne psy chcą się zbliżyć. Jego jest panienka i basta. Facet Alfa.
Nie mogę wytrzymać bez tego mojego decu.
Upał mnie rozmiękcza a jednak coś zrobiłam. Ozdobiłam a właściwie postarzyłam koszyczek z łuby oraz odnowiłam maleńką konewkę zakupioną wiele lat temu w IKEA.
Gdybym jeszcze opanowała technikę robienia zdjęć.
Mam trochę szycia tzn. przeróbek i czekam na chłodniejsze dni, które nadejdą już za moment.
Mieszkanie mamy strychowe i marzę o wyprowadzce bo latem tyle co na dworze to i w domu a zimą rachunki za ogrzewanie pochłaniają nasze dochody i nie dajemy rady z opłatami.
Zaczynam szukać gdzieś na parterze a może na jakiejś wsi?
Ale kto tam wynajmuje teraz na wsiach a na kupno nas nie stać niestety.
04 sierpnia 2013
Layla ciąg dalszy.............
Layla, Lil, Lila, Lili, Lala i mnóstwo innych nazw dla tej bezbronnej kruszyny. Wczoraj już zaczęła wskakiwać na kanapę i już trochę lepiej spaceruje. Uczymy ją chodzić po schodach, mieszkamy bardzo wysoko i pewnie to potrwa zanim pokona 5 pięter. Dzisiaj obszczekuję wszystkich obcych, którzy się do nas zbliżają,zachowuje się jak pies obronny ( 3,2 kilogramy wagi).
Jej postawa zaczyna się powoli zmieniać. Do tej pory cały czas skulona, skurczona, zalękniona, na ugiętych nogach teraz już powoli się rozciąga i prostuje ale w oczkach nadal widać smutek.
Weterynarz stwierdził, że to na pewno mieszaniec Yorka i ma ok. 6 lat. Ciekawe ile razy rodziła, ile z niej pieniędzy wyciągnęli, ile zarobili na tej niedożywionej i krzywdzonej suni i wielu innych z tych pseudo - hodowli. Ma krzywicę a w przeszłości miała złamany ogon. Uzębienie w fatalnym stanie. Dużo pracy i środków potrzeba aby uwierzyła w ludzi.
Nie mogę zrozumieć dlaczego prawo w Polsce nie przewiduje surowszej kary za znęcanie się nad zwierzętami. Opiekunowie tacy to powinni zostać skierowani do ciężkich prac gdzieś w kamieniołomach bez dostępu do wody żywiąc się odpadami i własnymi odchodami.
Moja wnuczka Klaudia wyjechała w piątek. Tęskniła już za rodziną i koniem Morganem i stajnią i koleżankami. Wspaniała dziewczyna. Chętna do pomocy i porozmawiania i tylko szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy.
Ciężko mi bez niej, każda z nas pilnowała jednego pieska, chociaż bawią się wspaniale to dopóki Lil ma cieczkę trzeba bardzo uważać w dzień i w nocy.
Jej postawa zaczyna się powoli zmieniać. Do tej pory cały czas skulona, skurczona, zalękniona, na ugiętych nogach teraz już powoli się rozciąga i prostuje ale w oczkach nadal widać smutek.
Weterynarz stwierdził, że to na pewno mieszaniec Yorka i ma ok. 6 lat. Ciekawe ile razy rodziła, ile z niej pieniędzy wyciągnęli, ile zarobili na tej niedożywionej i krzywdzonej suni i wielu innych z tych pseudo - hodowli. Ma krzywicę a w przeszłości miała złamany ogon. Uzębienie w fatalnym stanie. Dużo pracy i środków potrzeba aby uwierzyła w ludzi.
Nie mogę zrozumieć dlaczego prawo w Polsce nie przewiduje surowszej kary za znęcanie się nad zwierzętami. Opiekunowie tacy to powinni zostać skierowani do ciężkich prac gdzieś w kamieniołomach bez dostępu do wody żywiąc się odpadami i własnymi odchodami.
Moja wnuczka Klaudia wyjechała w piątek. Tęskniła już za rodziną i koniem Morganem i stajnią i koleżankami. Wspaniała dziewczyna. Chętna do pomocy i porozmawiania i tylko szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy.
Ciężko mi bez niej, każda z nas pilnowała jednego pieska, chociaż bawią się wspaniale to dopóki Lil ma cieczkę trzeba bardzo uważać w dzień i w nocy.
01 sierpnia 2013
Filcowanie
Filcowałam na sucho i na mokro. A i z gotowych arkuszy filcu wykonałam sporo ciekawych ozdób i przedmiotów. Teraz w pełni lata jakoś nie mam ochoty filcować
Jestem pod każdym względem samoukiem dlatego długo opanowuję nowe sztuki. .....Deco-szuflada.blogspot.com to kopalnia wiedzy a zwłaszcza jeżeli chodzi o deco.
Internet i blogi - ja się z tego uczę, to moi nauczyciele.
Jestem pod każdym względem samoukiem dlatego długo opanowuję nowe sztuki. .....Deco-szuflada.blogspot.com to kopalnia wiedzy a zwłaszcza jeżeli chodzi o deco.
Internet i blogi - ja się z tego uczę, to moi nauczyciele.
Layla
Mamy nowego pieska - suczkę. Była bezimienna, nazwaliśmy ją Layla (w arabskim znaczy ciemna piękność lub urodzona w nocy). Tam skąd ją braliśmy była przedstawiana jako suczka rasy York. Raczej nie jest yorkiem ale to już nieważne. Wybrałam właśnie ją bo sama podeszła i wspięła się przednimi łapkami na moje nogi. Pokochaliśmy ją od pierwszego wejrzenia. Potrzebuje miłości, chodzi za mną krok w krok i trąca noskiem w łydkę, wdrapuje się na kolana. Ludzie którzy męczą zwierzaki powinni takie same kary odbywać. Co tam kara finansowa.
Nasz Ronnie przywitał ją bardzo dobrze po czym okazało się, że sunia ma cieczkę i już nie daje jej spokoju. Wnusia z mężem pobiegli kupić majteczki dla suni. Zaakceptowała nową i jakże dziwną odzież i nawet "udało jej się nasiusiać w majtki". Będzie problem, pewnie jeszcze kilka dni ale dziś idziemy do weta i mam nadzieję, że jakoś nam pomoże. Pies bardzo się męczy, dyszy, ziaje, nie je, nie pije, nie śpi a i Laylę musimy chronić przed tym naszym ukochanym napastnikiem. Skok na stół na którym posadziłam sunię to dla Ronniego pestka, wykonał go wczoraj bez problemu.
......Dziś obiadu nie będzie. Dziś pieski, pieski, pieski, zabawa, weterynarz i znowu pieski i zabawa a wieczorem je wykąpiemy.
Nasz Ronnie przywitał ją bardzo dobrze po czym okazało się, że sunia ma cieczkę i już nie daje jej spokoju. Wnusia z mężem pobiegli kupić majteczki dla suni. Zaakceptowała nową i jakże dziwną odzież i nawet "udało jej się nasiusiać w majtki". Będzie problem, pewnie jeszcze kilka dni ale dziś idziemy do weta i mam nadzieję, że jakoś nam pomoże. Pies bardzo się męczy, dyszy, ziaje, nie je, nie pije, nie śpi a i Laylę musimy chronić przed tym naszym ukochanym napastnikiem. Skok na stół na którym posadziłam sunię to dla Ronniego pestka, wykonał go wczoraj bez problemu.
......Dziś obiadu nie będzie. Dziś pieski, pieski, pieski, zabawa, weterynarz i znowu pieski i zabawa a wieczorem je wykąpiemy.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
We wrześniu 2020 roku przygarnelam dwa czterotygodniowe kociaki i tak mnie zainspirowaly, że zrobiłam ich ju...
-
Po latach może czterdziestu zrobilam coś dużo większego niz czapki, szale mitenki itp. Zrobilam ze 100% bawelny Drops Muskat. M...





























