Już od wczoraj radośnie biega po mieszkaniu i merda swoim krzywo zrośniętym ogonkiem. Wskakuje śmiało na krzesła i kanapy. Schody w górę i w dół pokonuje bez problemu. Poszczekuje jak ktoś wchodzi do mieszkania. Przestała nareszcie chodzić tam i z powrotem. Jest coraz weselsza ale nie wie co to zabawki. Nie potrafi bawić się piłeczką ani innymi zabawkami.
Ronnie broni jej na spacerku gdy inne psy chcą się zbliżyć. Jego jest panienka i basta. Facet Alfa.
Nie mogę wytrzymać bez tego mojego decu.
Upał mnie rozmiękcza a jednak coś zrobiłam. Ozdobiłam a właściwie postarzyłam koszyczek z łuby oraz odnowiłam maleńką konewkę zakupioną wiele lat temu w IKEA.
Gdybym jeszcze opanowała technikę robienia zdjęć.
Mam trochę szycia tzn. przeróbek i czekam na chłodniejsze dni, które nadejdą już za moment.
Mieszkanie mamy strychowe i marzę o wyprowadzce bo latem tyle co na dworze to i w domu a zimą rachunki za ogrzewanie pochłaniają nasze dochody i nie dajemy rady z opłatami.
Zaczynam szukać gdzieś na parterze a może na jakiejś wsi?
Ale kto tam wynajmuje teraz na wsiach a na kupno nas nie stać niestety.
07 sierpnia 2013
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
We wrześniu 2020 roku przygarnelam dwa czterotygodniowe kociaki i tak mnie zainspirowaly, że zrobiłam ich ju...
-
Po latach może czterdziestu zrobilam coś dużo większego niz czapki, szale mitenki itp. Zrobilam ze 100% bawelny Drops Muskat. M...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny