23 lutego 2014

Wiosennie. Słonecznie.

Witam Was moi mili. Znowu kilka dni minęło odkąd tutaj zajrzałam.
Tak pięknie na dworze, że aż nie chce się wracać do domu.
 Spacerowaliśmy prawie pół dnia z psiakami  i co zobaczyliśmy?
Nieco zdewastowaną przez zapewne miejscowych pismaków pompę . 
Wokół pięknie trawa się zieleni, krzewy mają pąki widać jak wiosenka się zbliża i mamy już kolejne święta za pasem.
RobiE kurczaki na szydełku. Takie kolorowe będą w tym roku. 
Zrobię ich dużo, szaraki i baranki pewnie też wydziergam.Towarzystwo wielce barwne. 
Tak na ludowo. Hej!

 

Ciągle coś zbieram. Wszystko mi się przydaje i to naprawdę się przydaje.
 Zbierałam i nie wiedziałam po co dopóki w necie nie znalazłam podpowiedzi jak ponownie wykorzystać czyli dać drugie życie butelkom po napojach.
Będzie sobie siedzisko w rodzaju pufy. Na jeden taki filarek czy podporę nie wiem jak to nazwać wychodzą trzy butelki. Budowa trochę potrwa ponieważ muszę mieć ich sporo i to tego samego rodzaju i wielkości. Tutaj akurat "Nałęczowianka" w roli głównej.


17 lutego 2014

Jestem uzdrowiona.

Raczej powiem ozdrowiona przez lekarza orzecznika ZUS-u.
Tak to nagle nastąpiło, że aż trudno się dziś pozbierać. Pomimo drętwiejącej, lodowaciejącej nogi i bólu kręgosłupa ja mam iść do pracy. Cóż. Aplikowałam już na kilka stanowisk i teraz tylko czekać aż kto zechce kobitę w tym wieku i po tak długim chorowaniu i na dodatek nieco niedomagającą. Jednak mam nadzieję, że się uda. Za cztery dni mam wizytę rejestracyjną w PUP skąd pieniążków nie będzie bo się nie należą ale chociaż gotowość do pracy i leczenie darmowe.

Nie pobędę tutaj długo bo muszę szukać pracy. Przejrzę  portale i ogłoszenia bo może jakaś nowa oferta wpłynęła. Przygotuję też dokumenty do rejestracji w PUP i poszukam Agencje Pracy w Poznaniu.
Zostałam bez środków do życia. Tylko mężowska nieco ponad tysiąc złotych emerytura.

13 lutego 2014

Swetry i poduchy.

Po operacji pracuję nad swoimi wymiarami i wagą ale ciężko mi zrzucić te zbędne kilogramy. Właśnie przejechałam 5 km oczywiście w pokoju i teraz sobie tutaj odpoczywam bo czeka mnie jeszcze gimnastyka. Sprzątałam, układałam i wybrałam kilka swetrów, których już nie będę nosiła bo się "mocno zmniejszyły" albo mi się znudziły. Wyrzucić to szkoda. 
Myślałam uszyć legowiska dla psów ale takie jasne to codzienne pranie gwarantowane. 
Poszperałam w necie i........... szyję poduchy.
 Dwie mam już gotowe i  jedno legowisko dla psa.

Mam jeszcze kilka swetrów do przerobienia. Obdaruję wnusie i ich psy.

A oto przedmioty o których pisałam w poprzednim poście.
 Zegar i zawieszka na klamkę dla miłośniczki koni.
 Tarcza następnego zegara
 Kuferki do biżuterii dla małych elegantek
 Koszyczek ozdobiony motywem serwetkowym i wylakierowany.
Puszka do przechowywania ciasteczek.

08 lutego 2014

Zimą zimno?

Ostatnio zaglądałam tutaj w styczniu i było wtedy bardzo zimno. A dziś po kilku dniach......
 Uff. Właśnie wróciłam z bardzo długiego spacerku i zastanawiam się czy to jeszcze zima czy już nadchodzi wiosna. Gęsi dzisiaj leciały nad Poznaniem. Wracają?
Wyprowadziły mnie na spacer moje kochane psiaki i za to po powrocie musiały dostać swój ulubiony przysmak RODEO. Musiały bo ustawiają się obok szafki z przysmakami i czekają na kawałek tego skrętka.
 
Odkąd wróciłam ze szpitala dużo ćwiczę i chodzę. Nawet nie wiedziałam, że tak lubię chodzić. 
Muszę spalać kalorie, żeby moja nowa choroba cukrzyca nie potęgowała się. Podobno dieta i ruch potrafią obniżyć poziom cukru i nie będą potrzebne leki.
 
Dziś nie gotuję obiadku. Zjadamy sobie resztki z całego tygodnia czyli czyścimy lodówkę. Zrobiłam sałatkę z selera naciowego i  pomidorową a ze szpinaku i ryby coś tam zaraz też wykombinuję. 

Dużo robotkowałam w czasie kiedy mnie tutaj nie było. Wykończyłam koszyczki, ozdobiłam puszkę przeznaczoną do ciasteczek.
Skrzyneczki do biżuterii, zawieszka na drzwi, notesy, zegary i kolejna podkładka pod kubek to przedmioty, które ozdobiłam dla wnuczek i wnuka. Robię też kartki z życzeniami tak na wszelki wypadek.


31 stycznia 2014

Wróciłam i jestem.


Witam wszystkich serdecznie i gorąco w ten jakże mroźnie wietrzny wieczór. 
Wróciłam przedwczoraj ale dopiero dziś mogę trochę tutaj posiedzieć, popisać, poczytać i poszperać w blogach, które mnie inspirują.
To tylko i aż miesiąc. Tylko do rehabilitacji a aż to do niebycia w domu. 
Stęskniłam się za wszystkimi i wszystkim, za moim kątem i robótkami.
Przebywałam na leczeniu w urokliwym pałacyku, wśród cudownych rehabilitantów,
wspaniałych lekarzy i pielęgniarzy i innych osób tam przebywających na leczeniu.


Tak wygląda dziś.

 A to jest zdjęcie jeszcze z czasów dawnej świetności.

Tutaj w dziupli siedzi sobie sowa i monitoruje nasz każdy krok.
Podczas pobytu w szpitalu bardzo dużo i sumiennie ćwiczyłam, dużo też chodziłam z kijkami co mi się bardzo spodobało.
Dostałam kije w prezencie od córki i już wczoraj po powrocie do domu pomaszerowałam ponad 6 km. Wiatr, mróz i oblodzenie chodników nie było moim sprzymierzeńcem, utrudniało mi chodzenie ale dałam radę. Nie mogę zaniedbać tego co tam osiągnęłam.

Wieczorami w szpitalu trochę robotkowałam.
 Odkryłam coś dla mnie nowego - widełki.
Włóczka z której robiłam ma chyba ze 40 lat.
Do nauki była dobra.
 Etykieta włóczki z której wykonałam szal.
 A tak wygląda połączenie poszczególnych elementów.
Te sznury wykonałam tj, uplotłam na palcach. 
Ciekawa dekoracja na szyję.
Szydełkiem wykonałam etui na sztućce (już na następny wyjazd do sanatorium).

A tutaj podkładki które wcięło w poprzednim poście.
tak niewiele bo gdzieś zdjątka zaginęły.



Od córci dostałam piękny kalendarz pełen złotych słów, głębokich przemyśleń.
Przemawia do mnie, inspiruje mnie.
 A to słodziak Bobuś, Bobik, Bobeczek, Bob. Akurat miał roczek 27 stycznia.





02 stycznia 2014

Przed wyjazdem

Witam w roku 2014 jak zwykle zapracowana i zakręcona.
Miałam dziś Odwiedziny Duszpasterskie tzw. Kolędę i trzeba było przygotować mieszkanie, posprzątać nieco po wczorajszej bytności wnuczek i na dodatek lichtarze i kropidło gdzieś się schowały. Trochę trwało zanim przejrzałam schowki i odnalazłam.
A teraz już wieczór a ja dopiero kończę pakowanie, które coś ciężko mi idzie bo jestem już zmęczona i obolała. Jutro rano ok.6,30 musimy wyruszyć żeby zdążyć na wyznaczoną godzinę.
A mam sporo do pakowania ale jadę samochodem i to z mężem,
który będzie kierowcą i tragarzem zarazem.
W ubiegłym roku w marcu jechałam do sanatorium do Kamienia Pomorskiego i tam już niestety pociągiem. Zabrałam ubrania lekkie i niewiele bo miała być już wiosna i ja też nie chciałam się zbytni obciążać. A tutaj niespodzianka święta mieliśmy białe i mroźne. Nauczona tym doświadczeniem zabieram więcej ciepłych ubrań.
 
A tutaj przedstawiam zdjęcia podkładek pod kubki. Zrobiłam ich ohohoho i jeszcze trochę.
Wszystkimi obdarowałam osoby mi bliskie. Każda z nich robiona dla konkretnej osoby. Wspaniałe uczucie dać tak coś od serca. Prawda? Też tak macie? 
 Podkładki zamiast kartek świątecznych. Taki miałam pomysł.

 

30 grudnia 2013

Poświątecznie i przedświątecznie.

Zrobiłam ładny komplet dla dwojga - pierścienie do serwetek i podkładki w kolorze migdałowo - niebieskim przeznaczone na prezent. Niestety nie sfotografowałam. Leżał sobie i czekał a potem tak to szybko poszło, zapakować bo już  ruszamy w drogę.  
Powiedzenie, że pośpiech złym doradcą sprawdziło się.
 
Minęły święta i przygotowania z nimi związane a przez niektórych przepracowane. 
Następne już za pasem.
 
Zbliża się Nowy Roczek, jeszcze tylko jeden kroczek.

Chciałabym z tej okazji złożyć Wam serdeczne życzenia.

Niech w 2014 roku spełnią się wszystkim marzenia.

Aby radosne dni się nigdy nie kończyły,

zdrowie dopisywało i szczęście nikogo nie omijało.

 
Dziś zakończyłam terapię i zaczynam nowy rozdział.
Na jak długo starczy mi tego spokoju?
Już dziś dopadł mnie lęk.
W końcu dotarło do mnie że, znowu muszę wyjechać, że muszę się pakować..
Zdaje się, że dopiero co wróciłam ze szpitala a tu niedługo 
3 stycznia i rozpoczynam turnus rehabilitacyjny w szpitalu MSWiA w Górznie.
Nowe miejsce, nowi ludzie. Co mnie tam czeka, jak będzie?
Niewiadoma karmi mój lęk.
 
 
 
 
 

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...