27 marca 2014

Paderewski w Poznaniu


Kiedy kilka dni temu spacerowałam z moimi pomocnikami - kijami znalazłam pomnik Ignacego Paderewskiego. Stoi sobie przed hotelem niedaleko mojego domu. 

 
Nigdy nie chodzę tą drogą ale widać, że dobrze czasami zboczyć z trasy, można znaleźć jakieś ciekawe miejsce. Postanowiłam te swoje małe miejskie wypady dokumentować.
 
Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którzy czasami tutaj zaglądają. :)

26 marca 2014

Zając maskotka

U mnie nadal zające i kurczaki w roli głównej.
Maskotka dla kotka. Właścicielka została już obdarowana.
Mam jeszcze kota i gęś do wykończenia ale właśnie szyję czarnymi nićmi i muszą odczekać, 
 leży sobie kolejka i już.
U nas  nareszcie dziś słoneczko zaświeciło i od razu mój napęd się zwiększył.
Nie mam nic przeciwko opadom atmosferycznym tylko mój organizm tak dziwnie reaguję w takie szare i mokre dni . Niechęć i przygnębienie mnie ogarnia.
Nadal obmyślam jak udekorować pudełka ślubne. Wybieram w swoim składowisku i wrzucam do jednego kartonika wszystko co może mi się przydać. Opracowałam już kilka koncepcji ale jeszcze nadal czuję, że to nie jest to co bym chciała.
Muszę też opracować konkretny wzór i przedstawić osobie, której będę maskowała brzegi luster.
Dziękuję wszystkim za zaglądanie. A może ktoś ma jakiś pomysł i podpowie?
Pozdrawiam cieplutko :)

24 marca 2014

Podziękowania ślubne.

Witam serdecznie. Kilka dni mnie nie było a tak wiele się podziało i podziałało. 
Minioną sobotę i niedzielę spędziłam na kursie komputerowym zresztą już po raz kolejny. Cieszę się z tego niezmiernie, bo wydawało mi się, że komputer nie ma dla mnie tajemnic to jednak ma i to nadal wiele. 
Pracy oczywiście nie znalazłam. Wykonałam też po raz pierwszy po operacji dwa masaże jeden to masaż stóp a drugi całego ciała. 
Ale, ale coś tam jeszcze .....Otrzymałam zamówienie i to dość spore bo na 90 szt pudełeczek ozdobnych. Już wzór i papier wybrany i zaakceptowany przez właścicielkę, jeszcze dekorację pudełeczek muszę wybrać i dać do akceptacji a mówię wybrać bo już mam obmyślone wiele projektów ale koszty zakupu grają rolę.
 I na tym nie koniec. 
Dziś wieczór jadę na spotkanie celem obejrzenia i uzgodnienia i już mówię czego, dadam....przyozdobienia wbudowanych w ścianę luster. Nie można ich wyjąć tylko trzeba to zrobić pionowo bo są zamontowane na stałe. Jestem podniecona i nakręcona tą robotką.
Oprócz tego jeszcze mała kupka ciuszków do przeróbki czeka na swoją kolejkę. Część zrobionych  już oddałam a część zrobionych czeka na odbiór. No to pędzę.
Dziękuję wszystkim zaglądającym i do usłyszenia zobaczenia i co tam jeszcze. Papaśki.

21 marca 2014

Kolejny notes.

W ostatnich dniach swój czas dzielę pomiędzy wychodzeniem na rehabilitację, na spacer z psami a szyciem maskotek, przeróbkami ciuszków, gotowaniem i innymi pracami domowymi. Szydełkuję też jeszcze zające i kurczaki. a od jutra dochodzi mi kurs komputerowy na który zostałam skierowana z PUP jako bezrobotna. W międzyczasie "wykończyłam " dawno zaczęty upominek dla wnuczki. Dla Szymona jedynego męskiego wnuka przygotowuję tapetę z  logo jego ulubionej drużyny piłkarskiej która będzie przyklejona na ścianie pokoju i wylakierowana. Największy format wydruku z pliku jaki mi się udało w Poznaniu wyszukać i to w rozsądnej jak na moją kieszeń cenie to format A0. Muszę się spieszyć bo na początku kwietnia jadę do lekarza do Leszna i wtedy wszystkie cztery wnusiaki w tym  dwa z Ponieca i dwa z Pudliszek za którymi niezmiernie tęsknię nareszcie wyściskam na żywo a nie przez telefon.
 
Wczoraj poczyniłam pierwsze przygotowania do zrobienia 90 szt pudełeczek z podziękowaniami dla gości weselnych. Termin ślubu koniec maja br ale ja wyznaczyłam sobie termin zakończenia i oddania pracy najpóźniej do ostatniego kwietnia. 
 Cieszę się na takie wyzwanie, kocham dłubaninkę a gdybym miała swoje pomieszczenie to dopiero mogłabym rozwinąć skrzydła.

Pozdrawiam i dziękuję wszystkim zaglądającym do mnie :)

20 marca 2014

Nalewka aloesowa.

Dzięki koleżance, która dostarczyła produkty mogłam zrobić nalewkę, taką dla zdrowotności, która
ma właściwości wzmacniające organizm czyli akurat na teraz na przesilenie wiosenne . 
Robimy ją najlepiej z liści trzyletnich, nie młodszych i nie starszych czyli powinniśmy doniczki oznaczać datą.


 Przepis znalazłam w skarbnicy wiedzy w internecie a cały proces przygotowania trwał dwa tygodnie. Najtrudniejszy zdawało się będzie etap cięcia ale wpadłam na niezły pomysł, wrzuciłam do maszyny z tarczami do szatkowania, poszło szybko i sprawnie. 
Następnie dodałam wino, miód i spirytus w odpowiedniej proporcji i po wyznaczonym czasie zlewałam do butelek.
Gotowe. Można spożywać i wzmacniać swoje komórki. 
Ja jeszcze nie zaczęłam pić bo zapominam i coś na pamięć wpierw powinnam zażywać. Hihihihi.......
Muszę poszukać w necie i zrobić następną tincture.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających a jak ktoś zechce to przepis chętnie udostępnię :)

19 marca 2014

Wieszaczek dla małego elaganta

Od jakiegoś czasu robiłam wieszaczek w którym ciągle coś zmieniałam, dorabiałam, poprawiałam i w końcu zakończyłam i oddałam. To bardzo młody elegant Wojtuś, któremu za niedługo mama urodzi braciszka.

Używam właściwie lakierów dwóch Firm - Flugger i Vidaron. Tutaj stosowałam akurat lakier akrylowy VIDARON.
Wieszaczek prezentuję na szafce, którą od kilku tygodni odnawiam i jeszcze trochę zejdzie.
Jest to stolik nocny z bardzo ale to bardzo dawnych lat, posiada w sobie dużo otworków po kornikach i ubytków. Taka koronkowa i żmudna praca wymagająca dużo cierpliwości i dokładności, długo trwa, ale ja to lubię, zapamiętuję się w tym bez reszty. Obym więcej takich mebelków miała do zrobienia. Jest jeszcze krzesło do tego stoliczka, które też ma dużo ubytków do uzupełniania i otworów do wypełniania no i siedzisko musiałam dać nowe. Pokażę jak skończę.
A dziś zabrałam się za przeróbki ubrań dla znajomej. Artystycznie muszę do tego podejść bo dużo falban i takich tam fiufiu a na dodatek właścicielka nie znosi guzików i zapięcia też przerabiam. Lubię to robić najbardziej cieszy mnie kiedy oddaję gotowe i jej oczy uśmiechają się i błyszczą z zadowolenia. 
Uszyłam też kilka maskotek, gęsi uszyję jeszcze czepek, kotkowi doszyję wąsy i chyba krawat, zająca to chyba ubiorę w kokardę no a potem zrobię fotki i pochwalę się. 
To do roboty bo ok godz. 14-tej ruszam na  rehabilitację na Garczyńskiego.

16 marca 2014

Spacer po Poznaniu

Dużo teraz chodzę z kijkami i właśnie po Poznaniu. Plecak na plecy, kije, lekki ubiór i jakieś sprawy do załatwienia czy zakupy daleko od domu nie są mi przeszkodą ale wręcz zachętą.
Chodzę codziennie  po kilka kilometrów jednak w ubiegły piątek to z 15 km chyba zrobiłam jak nie więcej. Przy okazji załatwiania spraw posiedziałam na ławce na słoneczku w przemiłej enklawie przy ulicy Zielonej w Poznaniu. Pięknie zagospodarowany skwer aczkolwiek jeszcze się nie zieleni i w fontannie sucho ale cóż, w końcu  zimę jeszcze mamy.
 




 
 Pięknie prawda? I tak sobie dziś pomyślałam, że może zacznę fotografować to co mnie zaciekawi, zainteresuje, spodoba mi się. Pierwsza część prywatnego "Spacerownika Ali" właśnie powstała.
Zdjęcia robię telefonem to i jakość nie najlepsza.

Rysunek i jego mała autorka

Witam serdecznie. Pogoda za oknem, że nie powiem jaka no ale deszcz potrzebny i wszyscy musimy być zadowoleni.
 Dzisiaj chwalę się  osiągnięciami mojej małej wnusi. Maja zdobyła nagrodę w konkursie rysunkowym. Pozwoliła umieścić tutaj i zdjęcie pracy i swoją fotkę.



Oto jej rysunek pt.  Maja, Sara i Kaczorek.


A to sama autorka Maja, nasza mała tancereczka, która ma trzy lata i to szczęście, że nie musi jeszcze chodzić do przedszkola, bo może przebywać w domku z niepracującą, bardzo kreatywną mamą pedagog i małą siostrzyczką Polą. Pola właśnie za kilka dni kończy swój pierwszy roczek życia. Bawią się i rozwijają swoje umiejętności wspólnie. Słodkie, kochane i zdolne dziewczyny, otwarte na wszystko i szczęśliwe. Szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy i nie mogę się z nimi przebywać na co dzień, dzieli nas ponad 100 km.

13 marca 2014

Recycling puszek.

A dziś kolejna odsłona puszek. Recycling. 
Jestem bardzo ciekawa jak w zwykłym  użytkowaniu się sprawdzą.
 Ja w swoich przechowuję cukier, mąkę, bułkę tartą i ryż. Akurat kilogram się mieści i pozostaje jeszcze zapas na jakieś łopatki czy łyżki do nabierania.
Znajoma przechowuje pierniki i ciastka.
Ich pierwotne przeznaczenie to mleko w proszku dla niemowląt więc  nie powinny korodować i dlatego wnętrza puszek nie pokrywałam żadną powłoką a zewnętrzna warstwa jako pierwsza to antykorozyjna a dopiero potem właściwa farba.


W efekcie końcowym a nie bardzo widocznym na zdjęciach to one wyglądają jak ceramiczne.
Mam też puszki do długiego makaronu i powoli już obmyślam plan na ich przyozdobienie.
 
A teraz czeka mnie kolejne wielkie wyzwanie. Będę ozdabiała szklane kokilki do przystawek. Zakupiłam już dziś potrzebny asortyment a teraz czekam na konkretny projekt a może tylko myśl przyszłej właścicielki. Pokażę jak skończę przed i po zdobieniu.
 
Teraz pragnę wszystkich pozdrowić i życzyć dobrej nocki. Następny dzień niedługo nadejdzie i muszę wypocząć. Maszerowałam dziś kilka kilometrów z kijami i jutro raniutko też wyruszam  hihihi.....na kijkach   Moja sprawność zadziwia mnie samą. Rower stacjonarny, kije, gimnastyka i na swoje 6 piętro wchodzę bez zadyszki, ba nawet nie czuję, że tak wysoko weszłam.

10 marca 2014

Kurczaki, zające, ptaszki...

Dzień dobry w ten słoneczny i cieplutki dzień. 
Mamy dziś 15 stopni w plusie i to w cieniu.
 Nasze psy już czują wiosnę, wesolutkie ponaglają do wyjścia, zachęcają do zabawy są bardziej skore do psot niż zwykle.

A tutaj przedstawiam uszyty i uszydełkowany własnymi moimi rękami przychówek.



Pozostały mi jeszcze do wypchania zające brązowe, żółte i różowe. 
Wpadłam na pomysł, że w tym roku będę wysyłała życzenia świąteczne na bilecikach dołączonych do zajęcy.

Wczorajszy, niedzielny dzień spędziliśmy na kilkugodzinnym spacerze. 
Dopingowaliśmy uczestnikom wyścigu rowerowego w Poznaniu na Winogradach. 

 Chciałabym w końcu pokazać zdjęcia naszych psiaków ale nie da się ich sfotografować, 
nie mamy na nie sposobu.



Mąż dzielnie walczył z aparatem i klękał i kładł się na trawie i nic. 
Za każdym razem zdążyły się odwrócić. 
W końcu przytrzymałam je no i mamy..........hi hi  uwiecznione ich mordki, noski i oczka. 
Dlaczego tak unikają fotografowania. Często się zastanawiam czy inni mają ten sam problem i jak sobie z tym radzą?
Cudowne, kochane, słodziaki nasze.

08 marca 2014

Kuferki na Dzień Kobiet

Witam słonecznie w ten piękny aczkolwiek prawie już miniony dzień życzeń od samego rana.
 Przez niektórych zapomniany, przez innych niechciany, nielubiany lub ignorowany. Ale jest i pozostanie. 
I ja też życzę paniom małym i dużym wszystkiego co najlepsze.
Wiosna, wiosna a mnie w nosie kręci, oczy łzawią i kaszel nadal nie odpuszcza. Jutro planuję długi spacer i albo w jedną albo w drugą stronę moje przeziębienie ruszy bo mam już dość. Nawet mi robota nie idzie przez to ciągłe psikanie.
Prezentuję dziś wykończone wreszcie kuferki dla dziewczynek i podarowane już.
Pożegnam się i pójdę do łóżka grzać swoje zatoki.

05 marca 2014

Odwołanie

Po długim namyśle napisałam w końcu odwołanie do ZUS i zaniosłam.
Uff, a co warto próbować. 

Jestem bardzo mocno przeziębiona  i pewnie dalsze leczenie zakończy się antybiotykiem bo trwa to już kilka dni i żadnej poprawy. W przyszły poniedziałek raniutko powinnam być w szpitalu. Tym razem noga i żylaki miały być poddane zabiegowi. Dziś rozmawiałam z lekarzem i przesunął mi operację na kwiecień. Mam się wykurować. Ech, byłoby po wszystkim a tak znowu czekanie. 
Już myślałam, że zwyciężyłam  ale jednak nie, jednak  pyłki nadal rządzą moim życiem. Zimą jakoś szybko przechodzi ale wiosenne przeziębienia to katorga, trzyma się mnie zawsze długo i mocno.
Idę się położyć i wygrzewać swoje obolałe ciało.

03 marca 2014

Orkiszowe Pola.

Od jakiegoś czasu interesuje mnie Kuchnia Pięciu Przemian. Dużą rolę odgrywają tutaj Orkiszowe Pola z Podolan. Często sięgam po broszury i ich przepisy, których dostarcza mi moja młodziutka koleżanka. Coraz więcej zgłębiam wiedzę w tym temacie. 
Od dawna już piekę chleb i robię makaron z ciemnej mąki, jogurt i twaróg, ser smażony i wiele przetworów. Zajadam się plonami z rodzimych pól i ogrodów i kiełkami własnej produkcji.
Mój mąż nie przepada za takim jadłem. Właśnie suszę dla niego szynkę, lubi mięcho, szynę, kiełbachę aczkolwiek dla urozmaicenia  też zje właśnie taki inaczej przygotowany posiłek.
A tak dziękuje po zjedzonym dziwnym jedzonku - hm, nawet smaczne, dziękuję,  ale nie bardzo mi smakuje. Jutro chętnie zjem coś normalnego.
Dobre co? Uprzejmie i grzecznie broni się. Hihihi. Uwielbiam te słowa.

Hellou kitty

Witam moi mili. Nie było mnie tutaj kilka dni ,ale nie leniuchowałam. Usilnie szukam pracy, ogłaszam się na portalach i wyszukuję i piszę i wysyłam CV i nic. 
Zaczęłam też dużo naraz robótek jak to zwykle u mnie bywa i nic jeszcze nie wykończyłam. A tym trzeba dorobić dziubki i grzebienie, tamtym koraliki  a tutaj może trawkę i koroneczkę doszyć a te puszki to jeszcze kilka warstw lakieru wymagają. Szafkę i krzesło to tak jakbym pieszczotami obsypywała bo ciągle coś poprawiam.
Dziś mogę się pochwalić tylko tą słodką, maleńką torebeczką, którą wydziergałam szydełkiem dość dawno temu.
Znalazła wtedy wnusię - właścicielkę a ja dopiero teraz odnalazłam to zdjęcie.
Tak to czasami bywa, że diabeł ogonem nakryje i nie ma. A po czasie nagle znajdujemy.
Uszyłam wtedy też kota - przytulankę ale to zdjęcie zupełnie się zwinęło i chyba wyparowało. 
Malutka wtedy Maja akurat uwielbiała hellou kitty. Teraz są księżniczki na topie i siostra Pola już jest i muszę coś dla obu wymyślić. No śmigam do moich zajęcy. Pa i do zobaczyska.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...