Witam moi mili. Nie było mnie tutaj kilka dni ,ale nie leniuchowałam. Usilnie szukam pracy, ogłaszam się na portalach i wyszukuję i piszę i wysyłam CV i nic.
Zaczęłam też dużo naraz robótek jak to zwykle u mnie bywa i nic jeszcze nie wykończyłam. A tym trzeba dorobić dziubki i grzebienie, tamtym koraliki a tutaj może trawkę i koroneczkę doszyć a te puszki to jeszcze kilka warstw lakieru wymagają. Szafkę i krzesło to tak jakbym pieszczotami obsypywała bo ciągle coś poprawiam.
Dziś mogę się pochwalić tylko tą słodką, maleńką torebeczką, którą wydziergałam szydełkiem dość dawno temu.
Znalazła wtedy wnusię - właścicielkę a ja dopiero teraz odnalazłam to zdjęcie.
Tak to czasami bywa, że diabeł ogonem nakryje i nie ma. A po czasie nagle znajdujemy.
Uszyłam wtedy też kota - przytulankę ale to zdjęcie zupełnie się zwinęło i chyba wyparowało.
Malutka wtedy Maja akurat uwielbiała hellou kitty. Teraz są księżniczki na topie i siostra Pola już jest i muszę coś dla obu wymyślić. No śmigam do moich zajęcy. Pa i do zobaczyska.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny