30 listopada 2013

Jestem znowu.

Witam serdecznie wszystkich mi dopingujących.
Siedem dni wcale nie takich dłuuuugich spędziłam w szpitalu. Pierwszego dnia pobytu robiono mi wszystkie badania, przeprowadzano wywiady a następnego już o ósmej rano miałam operację i tego dnia z pamięci wycięło mi wiele godzin. Rano przed zabiegiem dostałam dwie pastylki z których jedną nazwałam pigułką zapomnienia bo tak naprawdę od tego momentu nic nie pamiętam. Pierwszy obraz to pochylona nad moją twarzą córka Marianna i pielęgniarka. 
Nie, nie żałuję mojej decyzji na operację i pobyt w szpitalu tak daleko od domu. Atmosferę panującą na oddziale neurochirurgii w Lesznie mogę porównać do rodzinnej, tam było tak jak w szpitalu z jakiegoś filmu. Opieka ordynatora, lekarzy dyżurujących i całego personelu medycznego była na najwyższym poziomie. Anioły - ludzie. Ciepłe i pełne zainteresowania panie pielęgniarki i salowe kilkakrotnie zaglądały do sal aby zapytać o samopoczucie i czy może w czymś pomóc i pomagały jeżeli ktoś takiej pomocy potrzebował. 
Dziś już dziewiąty dzień po......


27 listopada 2013

Jestem.

Witam. Ja już jestem po operacji. 
Chodzę, siedzę, leżę i wszystkiego po trochu ( latam, fruwam, pełen serwis - tak na wesoło). Moja blizna dziś swędzi tak bardzo, że muszę mocno powstrzymywać się od drapania.
Teraz czeka mnie długa, wielotygodniowa rehabilitacja. 
Mykam bo już wystarczy. Pa.

18 listopada 2013

Osłonki na doniczki

I oto kolejne moje wyzwanie.
Znajoma oddała w moje ręce cynkowe osłonki na doniczki, które miały być w różowe różyczki i nie na białym lecz na kolorowym tle.
Na tym zdjęciu prezentuję surową tzn początkową wersję.
Można by powiedzieć, że to krok czwarty. 
Teraz już sa podmalowane, mają wycieniowane tło i pokrywam je kolejnymi warstwami lakieru.
 Zdjęcie wykończonych wkleję w innym poście ponieważ w tym mam jakąś blokadę i nic już nie mogę pokazać.
A może ktoś wie co tutaj nabroiłam i powie jak mam to przejść?







Pierścienie do serwetek

Przedstawiam moje ukochane pierścienie do serwetek, które bardzo lubię  robić tak samo jak podkładki pod kubki. Te tutaj są na konkretne zamówienie. Różowy z motylkiem, szary z serduszkiem, fioletowy z kwiatkiem.
Do kompletu będzie jeszcze skrzyneczka, która czeka razem z innymi projektami na potem jak już wrócę ze szpitala po operacji.

17 listopada 2013

Koszyczek do stroika

Koszyczek jest przeznaczony na cmentarz. Będzie służył jako baza do stroika gwiazdkowego. 
Wstępnie pomalowałam go na kremowo. Niestety, nie spodobał mi się na tyle, żeby taki pozostał.
Wybierałam i wybierałam i w końcu wygrał kolor zieleni oksydowej. Moje zdjęcie jak zwykle tego nie pokazuje ale uwierzcie mi jest to napewno zieleń oksydowa.  Pokryłam kilkoma warstwami lakieru a ostatnią powłoką jest lakier Vidaron na zewnątrz. Ma on ochronić  koszyczek przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi na które będzie narażony.

16 listopada 2013

Opakowanie prezentu

Ojjjj jak ......................jesiennie. 
I w takich właśnie kolory zapakowałam prezent. Całość potraktowałam farbą akrylową w aerozolu metalik zielony. Kwiaty zrobiłam z szarego papieru. 
Trochę wstążek, sznurków i ciekawy, niepowtarzalny wygląd.

Podkładki pod kubeczki.

Podkładki. Robię ich ostatnio wiele. Te dwie zostaną pokryte żywicą ponieważ mają służyć jako podstawka pod zaparzacz do kawy a podobno żywica to wytrzyma.
Inne zostały pokryte lakierem Vidaron na zewnątrz.
A tutaj podkładki już po żywicowaniu. Piękne prawda?

14 listopada 2013

Kartka okolicznościowa

Moi mili. 
Przedstawiam Wam kartkę jaką zrobiłam na okoliczność urodzin dla mężczyzny.

Mam wiele gotowych wyrobów do pokazania ale jak zwykle "czas minął" trzeba spać bo rano za kilka godzin no i zdjęcia dalej siedzą w aparacie.
Lubię pracę w kuchni, kocham gotować, piec ciacha itp. Ostatnie pomidory już w słoikach i mus gruszkowy też. Na tym koniec robienia przetworów bo słoiczki się skończyły.
A właściwie to ja ciągle coś robię i robię i robię i końca nie widać ale ja bardzo chętnie robię to co robię.
 Za kilka dni operacja i chyba czas przygotować się. W końcu będę w szpitalu 80 km od domu i nie powinnam niczego zapomnieć. 
A po powrocie to już tylko tańce, hulanki, swawole w końcu karnawał za pasem. 
Będę poruszała się bez bólu. Będę i koniec.

Ubranko dla psa.

Witam serdecznie.
 Chociaż nie ma jeszcze silnych mrozów to tak na wszelki wypadek już dziś uszyłam ubranko z polaru dla suni yorka. Mam ochotę uszyć jeszcze kurteczki a właściwie kamizelki i o cieplutkich sweterkach też myślę
 bo nasze psy uwielbiają spacery. Czy to mróz czy słota one są chętne do wyjścia a że mają dość długie włosy to muszę je chronić.
Pod brzuszkiem doszyłam szerokie paski i rzepy, które będą trzymały kapotkę na grzbiecie. Pod szyją myślałam też zrobić zapięcie na rzepy ale już z doświadczenia z poprzednich lat wiem jak to Ronniego włosów rzep się chętnie czepiał więc paski zeszyłam na stałe i naszyłam aplikację w kształcie kostki. 

A może ktoś z państwa posiada wykroje ubranek dla psa i podzieli się? Ja posiadam jedynie ten wzór i to na dodatek wykonany przez siebie ale stopniowo udoskonalany i sprawdzony oczywiście. Ronnie całą ubiegłą zimę nosił i jeszcze ponosi. Pomimo ciągłego prania trzyma się doskonale.

13 listopada 2013

Podkładki pod kubki

Znalazły już nowych właścicieli. Obdarowałam imieninowo i nieimieninowo.
Podkładki polakierowałam lakierem przeznaczonym na zewnątrz.
Mam nadzieję, że kubki z gorącymi napojami nie zostawią śladów.

09 listopada 2013

Obrazek do łazienki

Witam moi mili. Pędzę z tą robotą, że hoho. Chciałabym przed pójściem do szpitala zakończyć większość z tego co zaczęłam. I oto tabliczka do łazienki albo na drzwi łazienki.  Będzie jeszcze jedna ale już z innym napisem. Ostatnią warstwą lakieru jest lakier zewnętrzny do drewna odporny na wilgoć.
Zastanawiam się jeszcze czy może w ramkę włożyć chociaż to sklejka i nie jest konieczna.
A Wy co o tym myślicie?

08 listopada 2013

Kalafior marynowany

Kolej na przetwory, kuchnia w roli głównej. 
Wyszukałam w necie przepis na kalafior w occie, trochę zmodyfikowałam i mamy przepyszne jedzonko. Zrobiłam w trzech wersjach tj. z octem, z kwaskiem cytrynowym, z octem winnym. Jedliśmy już z octem i z kwaskiem. Z kwaskiem ma łagodniejszy smak niż z octem lub za mało dałam. Trzeciej wersji jeszcze nie próbowaliśmy. Może jutro?

Obok papryka zapiekana się prezentuje, dynia w zalewie octowej oraz sok z mięty.
 Mam jeszcze tyle do zrobienia a za kilka dni operacja i nie wiem jak potem będzie. Co i ile ja będę mogła robić. Myślę całkowicie stosować się do zaleceń lekarza. Święta Wielkanocne spędziłam w sanatorium i nie chciałabym Gwiazdki też tak samotnie przeżyć. 
Ten deszczowy i chmurny listopad ma na mnie zły wpływ.
Czarne chmury, czarny scenariusz, czarne myśli i wszystko złe i nie mogę się z tego wyplątać. 
Oj, słoneczko zaświeć to mi uśmiech wróci.

05 listopada 2013

Zakładka KOT sportowy


Jestem w trakcie wykańczanie kota piłkarza, jeszcze tylko ostatnia warstwa lakieru i kociak będzie gotów.
Miałam jeszcze pozostałości papieru z motywami EURO 2012 i postanowiłam po czasie coś z niego zrobić.
Oglądałam, odkładałam, przekładałam i wreszcie wymyśliłam kota sportowego.
Niedługo mecz towarzyski z Irlandią to jakiś kibic ucieszy oko swe.
Będzie jak znalazł. Prawda? A Wy co o tym myślicie?

03 listopada 2013

Wieszak do biżuterii

Deszczowo, szaro, mgliście powitał nas listopad tak właściwie listopadowo.
Dziś z rana piękne słoneczko nam świeciło a w południe zaczęło lać jak z cebra. Mąż wybrał się na przejażdżkę rowerową a przy okazji ze zniczami na cmentarz na Miłostowie i wrócił przemoczony. 
Ja dość sporo od samego rana zrobiłam w kuchni. Zapiekana papryka i kalafior marynowany w roli głównej. Zmęczona przysiadłam do mojego stołu robotkowego i sobie troszkę robotkuję. 
Dawno, dawno temu kiedy było ciepło i jasno na dworze wymyśliłam stojak do biżuterii ze starej tarki do jarzyn. Wymalowałam go brzydko pachnącą farbą antykorozyjną a dalej już szło bezwonnie. Na razie podmalowałam akrylami, obkleiłam serwetką a teraz myślę jeszcze podkleić filcem, może dodać jakąś kokardę lub coś czego jeszcze nie wymyśliłam. A może ktoś z Was moi mili pomoże, podpowie.

Jest to wersja robocza to i zdjęcie w roboczym miejscu zrobiłam. 
No i co? Jak to widzicie? Oczywiście stojak jak widzicie a nie miejscowy bałagan.

02 listopada 2013

Pani Di - moja śliczna dynka

Dostałam w prezencie dynię, którą nazwałam pieszczotliwie Di. Waży 4,4 kg. Będę z niej robiła zupę i ciastka ale tak za kilka dni.Na razie dorobiłam jej twarz, grzywkę, kokardki i znak piękności i zdobi kuchnię. W moich rodzinnych stronach na dynię wołali korbol lub bania. Ciekawe skąd się wzięły te nazwy. Muszę poszperać jak kiedyś znajdę gdzieś wolną chwilę. A może ktoś z Was wie skąd? A może ktoś z Was zna jakiś mało pracochłonny i wypróbowany przepis na coś z mojej  Di . Chętnie skorzystam. Znalazłam wiele w necie ale czy naprawdę dobre?

Naprawiony anioł

Wiosną znajoma podrzuciła mi figurkę, której po upadku brakowało tylnej części główki. Wypełniłam masą solną ale po wysuszeniu znowu był ubytek i tak ciągle dolepiałam aż w końcu główka była zbyt ciężka i aniołek przewracał się.
Masa modelarska po wyschnięciu nie zmienia swojej objętości i jest lekka, uformowałam fryzurkę i wymalowałam, zmieniłam kolor włosów na ogniście rudy i z ciekawością oczekiwałam jak właścicielka zareaguje na zmianę. Była zadowolona i mały może znów spoglądać z półeczki na świat i uśmiechać się wesoło.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...