31 października 2013

Layla i Ronnie

Witam serdecznie. 
Dawno nie pisałam o naszych kochanych pieskach. Layla zmieniła się, nie jest już tą zalęknioną kuleczką. Ogonek ma uniesiony,  wesoło nim macha,  oczka błyszczące i szeroko otwarte, czarne z białymi obwódkami pięknie uśmiechają się.  Pani fryzjerka poprawiła fryzurkę i nawet maleńką kitusię jej robię, której o dziwo nie zdejmuje, chodzi dumna z podniesioną główką. 
 Lalunia z palemką. Czarny nosek i czarne oczka i cała pełna miłości.
 Ronnie z warkoczem. Bursztynowe oczka i nosek też bursztynowy. Zawsze chętny do zabawy.
Nie mogę ich sfotografować. Jak widzą skierowany w swoją stronę obiektyw obojętnie czy to aparatu czy telefonu to zaraz myk myk i mam czubek ogonka albo obłok mgły.
Teraz poszły na spacerek. Ja wracam do moich robótek. Zabieram się za kartkę imieninową dla mężczyzny. 
Dziękuję wszystkim tutaj zaglądającym i pozdrawiam serdecznie.

30 października 2013

Opakowanie prezentu

Znajoma poprosiła mnie o zapakowanie prezentu.
 I tak na szybko z tego co miałam w zasięgu ręki zrobiłam jesienną paczuszkę.
Kompozycję wykonałam z liści klonu i miłorzębu japońskiego. Kwiatuszek z organzy i tiulu oraz koralików. Karteczka i wstążeczka dopełniły całości. Właścicielka była zadowolona. 
Idę podusić moje kochane pieseczki bo marudzą i proszą o zabawę.

Pierwsza rocznica ślubu

Dobry wieczór.
Otrzymałam zamówienie na kartkę okolicznościową. Pierwsza rocznica ślubu to rocznica papierowa.

Do tego doszyłam i dołożyłam jeszcze dwie maskoty.
Pomysł zaczerpnęłam z innego bloga.
 

28 października 2013

Papryka z piekarnika

I w końcu zrobiłam i teraz zgodnie z przepisem i jest pysznie przepyszna. Zjadłam taki mały słoiczek tzn zawartość na jeden raz. Tymianek, czosnek i samo pieczenie dało wspaniały smak. 
Piekłam 40 min a potem przełożyłam w słoiczki, zalałam sokiem, który sama z siebie wypuściła i pasteryzowałam przez 5 min.


W sobotę zabieram się za następną porcję.

21 października 2013

Uszyłam sobie torbę.

Dawno, dawno temu kupiłam kawałek materiału, którego wielkość i nieprzemakalność nadawała się tylko na torbę. Wykrój zrobiłam już w lipcu a teraz dopiero uszyłam. Sporo czasu przeleżała na stosie ( pudło już za małe) różnych ubiorów do  pocięcia i dalszego wykorzystania oraz resztek tkanin. Udekoruję ją jeszcze jakimś kwiatkiem lub czymś.........co mi wpadnie w oko lub w ręce.Smutna taka.
Mam jeszcze dwie torby do wykończenia. 

torby pytają - Kiedy? 
ja odpowiadam - Nie wiem.
Kieszenie naszyłam na zewnątrz i kilka wszyłam wewnątrz. Babskie drobiazgi biegające beztrosko po torebkach w tej  będą miały swoje miejsce. Nareszcie idąc na ryneczek po zakupy będę miała porządną torbę ze schowkami. Co o tym myślicie?

20 października 2013

Papryka pieczona w piekarniku

Witam wszystkich miło i serdecznie.
Zrobiłam kolejne przetwory na zimę a właściwie to nie zrobiłam bo źle zapamiętałam przepis. Zamiast 40 minut w piekarniku to ja nie wiedzieć czemu wymyśliłam sobie 4 godziny. Po 1,5 godzinie kiedy już moja papryka była baaaardzo zarumieniona (tak na czarno) wyłączyłam. Dalej to już zrobiłam zgodnie z przepisem. 
W smaku jest a raczej była pyszna, miałam tego aż 1/3 słoiczka po ketchupie. Jutro idę kupić paprykę i zrobię  prawidłowo. Mam zdjęcia tych pieczonek i pokażę pomimo wielkiego wstydu.
 Papryka po ok. 70 min. Byłam wielce zdziwiona ale jeszcze ją zostawiłam w spokoju tzn w piekarniku.
 
 Papryka po ok. 1.5 godzinie. Tutaj już jest czarna i postanowiłam zakończyć pieczenie.
 Tyle papryki po obraniu było w słoiczku. Doprawiłam i zjadłam.
Nie potrafię sobie tego wytłumaczyć jak ja myślałam. Miałam przed oczyma przepis i w nim 40 minut a ja widziałam 4 godziny. Może to przez powidła śliwkowe, które smażyłam w piekarniku a ostatnio robiłam. 
Winnego trzeba znaleźć i ukarać. Ja znalazłam powidła i nawet już karę obmyśliłam.
Zostaną zjedzone. Ha.

19 października 2013

Korale i bransoletki z filcu

Dobry wieczór.
Czas tak nieubłaganie biegnie, już jesień. Mam takie wrażenie, że wieczór zaczyna się popołudniu.  Dziś za  oknem  słonecznie, drzewa i krzewy ubrane we wspaniale kolorowe liście i ja też bawiłam się kolorami. Zrobiłam korale i bransoletki z filcu. Aż chce się patrzeć. Pozdrawiam Was mili i do miłego...

18 października 2013

Sutasz ozdobą sukienki

Witam wszystkich cieplutko.
Naprawiałam znajomej sukienkę dzianinową. Oczka podciągnęłam szydełkiem, niestety zbyt duży ubytek włóczki  pomimo moich usilnych starań pozostawił dość widoczny ślad. Myślałam broszkę zrobić, filcowy kwiat przyczepić ale w końcu zdecydowałam się na coś zupełnie innego. Miałam w swoich pudełkowo - kartonowych zasobach kawałki sutaszu i właśnie tak zamaskowałam i zmieniłam wygląd sukienki.
Wyszło całkiem ładnie a raczej powiem, że pięknie. 

Sukienka jest koloru czarnego, sutasz dwukolorowy czarny i czekoladowy czego moje zdjęcie oczywiście  nie pokazuje.
Właścicielka sukienki była zadowolona.
Taka niepowtarzalna dekoracja.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających i życzę przyjemności i ciepełka i słoneczka.

17 października 2013

Igielniki - recykling

W ostatnim czasie zrobiłam dwa igielniki. Wykorzystałam do tego maleńkie doniczki po świecach.
Małe doniczki porządnie umyłam, wymalowałam, ozdobiłam transferem i różyczką z serwetki. Odcisnęłam też na placuszku zrobionym z masy modelarskiej serwetkę szydełkową. Oto efekt.


Koroneczka, wypełnienie i pokrycie to również recykling. Stare przedmioty dostały nowe życie, cudowne uczucie. Znowu komuś się przydadzą, posłużą jako coś innego. Z resztek, które pozostały też coś wymyślę.
Mam jeszcze dwie doniczusie.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję zaglądającym.

16 października 2013

Recykling - kolejne koszyczki


Witam serdecznie.
Szaro, mgliście i ponuro taki to widok zza szyby. Dość ciepło jednak i nadal nie trzeba ogrzewać mieszkania, można sobie jeszcze trochę pooszczędzać. Senna dziś jestem i kolejna kawa mi nie pomogła, snuję się po mieszkaniu, coś zaczynam i zaraz tracę ochotę. Słoneczka zabrakło i już ciężko się zebrać.
Zaczęłam kiedyś dla znajomej odnawiać koszyczki po truskawkach. Polakierowałam już kilkanaście razy po wcześniejszym wymalowaniu kremową farbą i zrobieniu przecierek w odcieniach brązu. 
Myślałam dziś wszyć jakiś materiał do wnętrza tzw podszewkę i wykończyć pracę. Raczej się nie uda. Dobranoc wszystkim.

Śniadanie we dwoje


Taca, podkładki do szklanek, kieliszki i pierścienie do serwetek to komplet przeznaczony na prezent ślubny.
Kolory i motywy pod konkretne zamówienie. 
 

15 października 2013

Przecier jabłkowy

Bardzo lubię gotować, piec ciasta, robić przetwory na zimę. 
Dziś wyszedł z mojej kuchni mus jabłkowy. 
Zostało mi trochę śliwek, trochę jabłek i maleńka dynia  no i muszę coś z tego wykombinować.
Chyba jeszcze jedną porcję powideł śliwkowych zrobię bo jak będziemy je w takim tempie zjadać to do zimy tylko puste słoiki pozostaną.

13 października 2013

Pożegnanie lata

Witam serdecznie.
Dziś pożegnaliśmy lato u koleżanki na działce. Chociaż gęsta mgła spowiła niebo a bieg maratoński utrudniał dojazd, biletomat zastrajkował  to w końcu nieco spóźnieni dotarliśmy na miejsce gdzie w serdecznej i miłej atmosferze spędziliśmy dzień. Psiaki zmęczone już śpią, biegały i bawiły się wspaniale. Layla  nie chodziła już wzdłuż płotu tak jak kiedyś, była radosna i zadowolona co wyrażała ogonkiem.
Jesień to piękny i kolorowy okres, kocham te barwy. 
A oto ławka z palet o której kiedyś już pisałam.
Piękna prawda?

12 października 2013

Pierwsze Urodziny

A to mój kolejny scrapek. 
Kartka urodzinowa na roczek dla dziewczynki. 

Misia wycięłam z papieru i podkleiłam ciemniejszym filcem. Serduszka i kwiatki mam z dziurkaczy ozdobnych. Na kopercie, którą też sama zrobiłam nakleiłam jeszcze imię rocznej jubilatki  a otwór zasznurowałam kokardą. Całość została wykonana w odcieniach różu z papierów wizytówkowych.
 
Ile jest gwiazd na niebie,
ile robaków w glebie,
ile samochodów jeździ na świecie,
ile cukierków w roku zje przeciętne dziecię
ile w ulu pszczół robotnic,
ile pociąg mija zwrotnic,
ile kwiatów liczy łąka,
ile kropek ma biedronka,
tyle kwiatów, całusków i słodyczy
z okazji urodzin
Prababcia Tobie życzy

Idzie misio, idzie konik, małpka, piesek no i słonik.
Wszyscy razem z balonami, z najlepszymi życzeniami.
Bo to dzień radosny wielce - masz już jeden roczek więcej!

Twoje pierwsze wielkie swieto
Nasz maluchu uśmiechnięty
Zawsze wesół, pełen werwy
miłą minę masz bez przerwy
nasz maluszku ukochany
bądź nam zawsze tak wspaniały

Największe szczęście dla ojca i matki,
Nad dobra ziemskie, rozkosze, dostatki.
To ich krew-życie, to ich własne dziecię,
Co im nad wszystko droższe jest na świecie.
Z tej to okazji ślę szczerych życzeń słowa;
Niechaj ta Wasza pociecha
Rośnie jak kwiatek w pogodny dzień lata,
Niechaj się chowa w zdrowiu długie, długie lata.
I sercom Waszym da widok radosny!
Jak mała jaskółka na początek wiosny.
Serdeczną miłością z prawdziwą szczerością
Niech kocha świat!
I w owej miłości, dla całej ludzkości
Niech żyje Sto Lat!

Srebrne Wesele, minęło 25 lat


 
Robiłam prezent na dwudziestą piątą rocznicę ślubu i kartkę okolicznościową. 
Pojemnik jest drewniany zdobiony metodą serwetkową oraz transferem, może  służyć do sztućców, pieczywa, owoców lub jak kto woli i sam znajdzie przeznaczenie. 
 Pojemnik jest bez symboli rocznicowych. 
Natomiast kartka, koperta i opakowanie prezentu srebrem aż kipią.
Kochać to znaczy
kłaść kojące dłonie na utrudzony dzień
osoby ukochanej a w jej istnienie
swój uśmiech wpleść
jak się z ziemią splatają korzenie
i znaczy to
na serca dnie ukryć swoje „ ja” - przekorne
niech stamtąd płonie
dyskretnym światłem lampki oliwnej  -
w jej cieple tworzyć w jej blasku pisać
wspólne godziny za wersem – wers
by się układał w księgę nienudną
każdy przeżyty razem dzień.

 Nie wystarczy pokochać,
trzeba jeszcze umieć wziąć tę miłość w ręce
i przenieść ją przez całe życie.

 Czas tak szybko mija,
jak potok płynie w dal.
Cieszmy się każdą chwilą,
żeby nie było nam żal.
Choć życie szybko przemija,
odciska nam w duszy ślad.
A my wciąż tacy sami,
tylko przybywa nam lat..

Szczęśliwej podróży do
kolejnych jubileuszy.
Niech dobry los się kłania w pas.
Sto lat, sto lat - jeszcze raz.

Takie wierszyki znalazłam w necie na stronach z życzeniami. Urzekły mnie swoją treścią i umieściłam wszystkie we wnętrzu kartki.

10 października 2013

Szare kluski to kluski z surowych ziemniaków

Kto odgadnie co to takiego?
To masa ale nie papierowa tym razem. Masa jadalna z surowych ziemniaków, mąki i jajek z której powstały smakowite kluseczki. 
Boczek wędzony, cebulka i kapusta kwaszona zasmażana  to dodatek do szarych klusek i .....obiad iście królewski.
 Jak to niewiele potrzeba dla mojego podniebienia.

08 października 2013

Taca i skrzynka herbaciarka jadą do Włoch

Moi mili.  
Zapakowałam i oddałam dziś tacę i skrzyneczkę z przegródkami.
 Robiłam pod konkretne zamówienie. 
Pani sama wybrała serwetki, kolory i rozmieszczenie motywów. Poleciały dziś do Włoch z czego bardzo się cieszę. Kolejne moje wyroby pojechały w świat. 
Szkoda, że nie mam jeszcze swojego logo, mogłabym je umieszczać na swoich wyrobach.
Muszę nad tym pomyśleć tylko czas  muuuuuuuuszę gdzieś znaleźć.
Skrzyneczka już po zapakowaniu.
Pozostałych zdjęć nie mogę dzisiaj dodać coś mnie blokuje.
Może jutro to zrobię. 
 Skrzynka w początkowej fazie.
 Taca w kolorze beżowym.

Ta sama taca już po zapakowaniu. 
Niestety moja umiejętność robienia zdjęć raczej nie oddaje piękna opakowania. 
Oszpeciłam, nie potrafię a szkoda. 
Szary gnieciony papier pakowy został celowo wybrany tak aby opakowanie zniosło ciasnotę walizki, organza błyszcząca złotem i miedzią też nie gniotąca się, kokardy  w odcieniach brązu i beżu.
Nic z tego nie pokazałam ale wierzcie mi było zachwycające.

07 października 2013

Produkcja masy papierowej

Witam serdecznie. 
Długo nie pisałam, ciągle mi czasu brakuje. 
Robiłam w tym czasie bardzo dużo, między innymi przygotowałam a może bardziej wyprodukowałam masę papierową z której zrobię baaaardzo duże litery a z nich ułożę stojące na podłodze napisy 
LOVE, HOPE, DREAM . 
Masy wyszło 8 kg, rozważyłam ją i po kilogramie pakowałam w woreczki i do zamrażalnika.
 Masę można przechowywać w lodówce tak ok 2 dni. Jak już zrobię szkielety liter to wtedy rozmrożę sobie jedną porcję, dodam mąkę i sól i zacznę lepić.
 Lodówkę mamy niedużą i musiałam przerobić całe zapasy żywności z zamrażalnika. Zajęło mi to wiele czasu. Tak sobie kilka dni walczyłam. Byłoby o wiele szybciej jednak mój kręgosłup mówi STOP i nie pozwala się poruszać.
Gazety podarte na strzępy zalałam wodą.
Po 12 godzinach było wielkie gotowanie.


To był następny etap - mielenie.
Na końcu trzeba było odcedzić. I właśnie taki zmielony i odcedzony papier zamroziłam.
Upaprałam kuchnię bardzo dokładnie mieloną masą ale najgorsze było mycie wykorzystanych naczyń i przyborów. CIF i CIF i CIF i szorowania co niemiara. 
Myślałam, że gazety brudzą tylko ręce podczas czytania ale tak nie jest, one brudzą na czarno do samego końca przetwarzania.
A tak swoją drogą to taka niewielka miska podartych gazet dała aż tyle surowca.
 


Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...