09 listopada 2013

Obrazek do łazienki

Witam moi mili. Pędzę z tą robotą, że hoho. Chciałabym przed pójściem do szpitala zakończyć większość z tego co zaczęłam. I oto tabliczka do łazienki albo na drzwi łazienki.  Będzie jeszcze jedna ale już z innym napisem. Ostatnią warstwą lakieru jest lakier zewnętrzny do drewna odporny na wilgoć.
Zastanawiam się jeszcze czy może w ramkę włożyć chociaż to sklejka i nie jest konieczna.
A Wy co o tym myślicie?

08 listopada 2013

Kalafior marynowany

Kolej na przetwory, kuchnia w roli głównej. 
Wyszukałam w necie przepis na kalafior w occie, trochę zmodyfikowałam i mamy przepyszne jedzonko. Zrobiłam w trzech wersjach tj. z octem, z kwaskiem cytrynowym, z octem winnym. Jedliśmy już z octem i z kwaskiem. Z kwaskiem ma łagodniejszy smak niż z octem lub za mało dałam. Trzeciej wersji jeszcze nie próbowaliśmy. Może jutro?

Obok papryka zapiekana się prezentuje, dynia w zalewie octowej oraz sok z mięty.
 Mam jeszcze tyle do zrobienia a za kilka dni operacja i nie wiem jak potem będzie. Co i ile ja będę mogła robić. Myślę całkowicie stosować się do zaleceń lekarza. Święta Wielkanocne spędziłam w sanatorium i nie chciałabym Gwiazdki też tak samotnie przeżyć. 
Ten deszczowy i chmurny listopad ma na mnie zły wpływ.
Czarne chmury, czarny scenariusz, czarne myśli i wszystko złe i nie mogę się z tego wyplątać. 
Oj, słoneczko zaświeć to mi uśmiech wróci.

05 listopada 2013

Zakładka KOT sportowy


Jestem w trakcie wykańczanie kota piłkarza, jeszcze tylko ostatnia warstwa lakieru i kociak będzie gotów.
Miałam jeszcze pozostałości papieru z motywami EURO 2012 i postanowiłam po czasie coś z niego zrobić.
Oglądałam, odkładałam, przekładałam i wreszcie wymyśliłam kota sportowego.
Niedługo mecz towarzyski z Irlandią to jakiś kibic ucieszy oko swe.
Będzie jak znalazł. Prawda? A Wy co o tym myślicie?

03 listopada 2013

Wieszak do biżuterii

Deszczowo, szaro, mgliście powitał nas listopad tak właściwie listopadowo.
Dziś z rana piękne słoneczko nam świeciło a w południe zaczęło lać jak z cebra. Mąż wybrał się na przejażdżkę rowerową a przy okazji ze zniczami na cmentarz na Miłostowie i wrócił przemoczony. 
Ja dość sporo od samego rana zrobiłam w kuchni. Zapiekana papryka i kalafior marynowany w roli głównej. Zmęczona przysiadłam do mojego stołu robotkowego i sobie troszkę robotkuję. 
Dawno, dawno temu kiedy było ciepło i jasno na dworze wymyśliłam stojak do biżuterii ze starej tarki do jarzyn. Wymalowałam go brzydko pachnącą farbą antykorozyjną a dalej już szło bezwonnie. Na razie podmalowałam akrylami, obkleiłam serwetką a teraz myślę jeszcze podkleić filcem, może dodać jakąś kokardę lub coś czego jeszcze nie wymyśliłam. A może ktoś z Was moi mili pomoże, podpowie.

Jest to wersja robocza to i zdjęcie w roboczym miejscu zrobiłam. 
No i co? Jak to widzicie? Oczywiście stojak jak widzicie a nie miejscowy bałagan.

02 listopada 2013

Pani Di - moja śliczna dynka

Dostałam w prezencie dynię, którą nazwałam pieszczotliwie Di. Waży 4,4 kg. Będę z niej robiła zupę i ciastka ale tak za kilka dni.Na razie dorobiłam jej twarz, grzywkę, kokardki i znak piękności i zdobi kuchnię. W moich rodzinnych stronach na dynię wołali korbol lub bania. Ciekawe skąd się wzięły te nazwy. Muszę poszperać jak kiedyś znajdę gdzieś wolną chwilę. A może ktoś z Was wie skąd? A może ktoś z Was zna jakiś mało pracochłonny i wypróbowany przepis na coś z mojej  Di . Chętnie skorzystam. Znalazłam wiele w necie ale czy naprawdę dobre?

Naprawiony anioł

Wiosną znajoma podrzuciła mi figurkę, której po upadku brakowało tylnej części główki. Wypełniłam masą solną ale po wysuszeniu znowu był ubytek i tak ciągle dolepiałam aż w końcu główka była zbyt ciężka i aniołek przewracał się.
Masa modelarska po wyschnięciu nie zmienia swojej objętości i jest lekka, uformowałam fryzurkę i wymalowałam, zmieniłam kolor włosów na ogniście rudy i z ciekawością oczekiwałam jak właścicielka zareaguje na zmianę. Była zadowolona i mały może znów spoglądać z półeczki na świat i uśmiechać się wesoło.

31 października 2013

Layla i Ronnie

Witam serdecznie. 
Dawno nie pisałam o naszych kochanych pieskach. Layla zmieniła się, nie jest już tą zalęknioną kuleczką. Ogonek ma uniesiony,  wesoło nim macha,  oczka błyszczące i szeroko otwarte, czarne z białymi obwódkami pięknie uśmiechają się.  Pani fryzjerka poprawiła fryzurkę i nawet maleńką kitusię jej robię, której o dziwo nie zdejmuje, chodzi dumna z podniesioną główką. 
 Lalunia z palemką. Czarny nosek i czarne oczka i cała pełna miłości.
 Ronnie z warkoczem. Bursztynowe oczka i nosek też bursztynowy. Zawsze chętny do zabawy.
Nie mogę ich sfotografować. Jak widzą skierowany w swoją stronę obiektyw obojętnie czy to aparatu czy telefonu to zaraz myk myk i mam czubek ogonka albo obłok mgły.
Teraz poszły na spacerek. Ja wracam do moich robótek. Zabieram się za kartkę imieninową dla mężczyzny. 
Dziękuję wszystkim tutaj zaglądającym i pozdrawiam serdecznie.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...