13 lutego 2014

Swetry i poduchy.

Po operacji pracuję nad swoimi wymiarami i wagą ale ciężko mi zrzucić te zbędne kilogramy. Właśnie przejechałam 5 km oczywiście w pokoju i teraz sobie tutaj odpoczywam bo czeka mnie jeszcze gimnastyka. Sprzątałam, układałam i wybrałam kilka swetrów, których już nie będę nosiła bo się "mocno zmniejszyły" albo mi się znudziły. Wyrzucić to szkoda. 
Myślałam uszyć legowiska dla psów ale takie jasne to codzienne pranie gwarantowane. 
Poszperałam w necie i........... szyję poduchy.
 Dwie mam już gotowe i  jedno legowisko dla psa.

Mam jeszcze kilka swetrów do przerobienia. Obdaruję wnusie i ich psy.

A oto przedmioty o których pisałam w poprzednim poście.
 Zegar i zawieszka na klamkę dla miłośniczki koni.
 Tarcza następnego zegara
 Kuferki do biżuterii dla małych elegantek
 Koszyczek ozdobiony motywem serwetkowym i wylakierowany.
Puszka do przechowywania ciasteczek.

08 lutego 2014

Zimą zimno?

Ostatnio zaglądałam tutaj w styczniu i było wtedy bardzo zimno. A dziś po kilku dniach......
 Uff. Właśnie wróciłam z bardzo długiego spacerku i zastanawiam się czy to jeszcze zima czy już nadchodzi wiosna. Gęsi dzisiaj leciały nad Poznaniem. Wracają?
Wyprowadziły mnie na spacer moje kochane psiaki i za to po powrocie musiały dostać swój ulubiony przysmak RODEO. Musiały bo ustawiają się obok szafki z przysmakami i czekają na kawałek tego skrętka.
 
Odkąd wróciłam ze szpitala dużo ćwiczę i chodzę. Nawet nie wiedziałam, że tak lubię chodzić. 
Muszę spalać kalorie, żeby moja nowa choroba cukrzyca nie potęgowała się. Podobno dieta i ruch potrafią obniżyć poziom cukru i nie będą potrzebne leki.
 
Dziś nie gotuję obiadku. Zjadamy sobie resztki z całego tygodnia czyli czyścimy lodówkę. Zrobiłam sałatkę z selera naciowego i  pomidorową a ze szpinaku i ryby coś tam zaraz też wykombinuję. 

Dużo robotkowałam w czasie kiedy mnie tutaj nie było. Wykończyłam koszyczki, ozdobiłam puszkę przeznaczoną do ciasteczek.
Skrzyneczki do biżuterii, zawieszka na drzwi, notesy, zegary i kolejna podkładka pod kubek to przedmioty, które ozdobiłam dla wnuczek i wnuka. Robię też kartki z życzeniami tak na wszelki wypadek.


31 stycznia 2014

Wróciłam i jestem.


Witam wszystkich serdecznie i gorąco w ten jakże mroźnie wietrzny wieczór. 
Wróciłam przedwczoraj ale dopiero dziś mogę trochę tutaj posiedzieć, popisać, poczytać i poszperać w blogach, które mnie inspirują.
To tylko i aż miesiąc. Tylko do rehabilitacji a aż to do niebycia w domu. 
Stęskniłam się za wszystkimi i wszystkim, za moim kątem i robótkami.
Przebywałam na leczeniu w urokliwym pałacyku, wśród cudownych rehabilitantów,
wspaniałych lekarzy i pielęgniarzy i innych osób tam przebywających na leczeniu.


Tak wygląda dziś.

 A to jest zdjęcie jeszcze z czasów dawnej świetności.

Tutaj w dziupli siedzi sobie sowa i monitoruje nasz każdy krok.
Podczas pobytu w szpitalu bardzo dużo i sumiennie ćwiczyłam, dużo też chodziłam z kijkami co mi się bardzo spodobało.
Dostałam kije w prezencie od córki i już wczoraj po powrocie do domu pomaszerowałam ponad 6 km. Wiatr, mróz i oblodzenie chodników nie było moim sprzymierzeńcem, utrudniało mi chodzenie ale dałam radę. Nie mogę zaniedbać tego co tam osiągnęłam.

Wieczorami w szpitalu trochę robotkowałam.
 Odkryłam coś dla mnie nowego - widełki.
Włóczka z której robiłam ma chyba ze 40 lat.
Do nauki była dobra.
 Etykieta włóczki z której wykonałam szal.
 A tak wygląda połączenie poszczególnych elementów.
Te sznury wykonałam tj, uplotłam na palcach. 
Ciekawa dekoracja na szyję.
Szydełkiem wykonałam etui na sztućce (już na następny wyjazd do sanatorium).

A tutaj podkładki które wcięło w poprzednim poście.
tak niewiele bo gdzieś zdjątka zaginęły.



Od córci dostałam piękny kalendarz pełen złotych słów, głębokich przemyśleń.
Przemawia do mnie, inspiruje mnie.
 A to słodziak Bobuś, Bobik, Bobeczek, Bob. Akurat miał roczek 27 stycznia.





02 stycznia 2014

Przed wyjazdem

Witam w roku 2014 jak zwykle zapracowana i zakręcona.
Miałam dziś Odwiedziny Duszpasterskie tzw. Kolędę i trzeba było przygotować mieszkanie, posprzątać nieco po wczorajszej bytności wnuczek i na dodatek lichtarze i kropidło gdzieś się schowały. Trochę trwało zanim przejrzałam schowki i odnalazłam.
A teraz już wieczór a ja dopiero kończę pakowanie, które coś ciężko mi idzie bo jestem już zmęczona i obolała. Jutro rano ok.6,30 musimy wyruszyć żeby zdążyć na wyznaczoną godzinę.
A mam sporo do pakowania ale jadę samochodem i to z mężem,
który będzie kierowcą i tragarzem zarazem.
W ubiegłym roku w marcu jechałam do sanatorium do Kamienia Pomorskiego i tam już niestety pociągiem. Zabrałam ubrania lekkie i niewiele bo miała być już wiosna i ja też nie chciałam się zbytni obciążać. A tutaj niespodzianka święta mieliśmy białe i mroźne. Nauczona tym doświadczeniem zabieram więcej ciepłych ubrań.
 
A tutaj przedstawiam zdjęcia podkładek pod kubki. Zrobiłam ich ohohoho i jeszcze trochę.
Wszystkimi obdarowałam osoby mi bliskie. Każda z nich robiona dla konkretnej osoby. Wspaniałe uczucie dać tak coś od serca. Prawda? Też tak macie? 
 Podkładki zamiast kartek świątecznych. Taki miałam pomysł.

 

30 grudnia 2013

Poświątecznie i przedświątecznie.

Zrobiłam ładny komplet dla dwojga - pierścienie do serwetek i podkładki w kolorze migdałowo - niebieskim przeznaczone na prezent. Niestety nie sfotografowałam. Leżał sobie i czekał a potem tak to szybko poszło, zapakować bo już  ruszamy w drogę.  
Powiedzenie, że pośpiech złym doradcą sprawdziło się.
 
Minęły święta i przygotowania z nimi związane a przez niektórych przepracowane. 
Następne już za pasem.
 
Zbliża się Nowy Roczek, jeszcze tylko jeden kroczek.

Chciałabym z tej okazji złożyć Wam serdeczne życzenia.

Niech w 2014 roku spełnią się wszystkim marzenia.

Aby radosne dni się nigdy nie kończyły,

zdrowie dopisywało i szczęście nikogo nie omijało.

 
Dziś zakończyłam terapię i zaczynam nowy rozdział.
Na jak długo starczy mi tego spokoju?
Już dziś dopadł mnie lęk.
W końcu dotarło do mnie że, znowu muszę wyjechać, że muszę się pakować..
Zdaje się, że dopiero co wróciłam ze szpitala a tu niedługo 
3 stycznia i rozpoczynam turnus rehabilitacyjny w szpitalu MSWiA w Górznie.
Nowe miejsce, nowi ludzie. Co mnie tam czeka, jak będzie?
Niewiadoma karmi mój lęk.
 
 
 
 
 

15 grudnia 2013

Święta za pasem.

 Znam osoby, które siedzą przed telewizorem od rana do nocy lub biegają po marketach a i tak są ciągle niezadowolone z życia bo taaakie tam nudne .
Ja mam czasu stanowczo za mało.  Wiem, że za dużo śpię bo 10 lub 11 godzin ale nie mam na to wpływu, jak śpię krócej to chodzę niewyspana i rozdrażniona. Teraz po operacji to odpoczywam jeszcze dodatkowo w ciągu dnia i trzy lub cztery razy dziennie gimnastykuję się. Noga i tak czasami drętwieje, zwłaszcza jak dłuższą chwilę posiedzę.
 
Święta za pasem a moje przygotowania żadne. U nas od początku mojej choroby ciągły brak pieniędzy. Jedyne dobre co z tego wynikło to ja rzuciłam palenie. Mąż jeszcze walczy z nałogiem.
Ale będzie lepiej, na pewno. Póki co humor nam dopisuje i ważne, że w domu panuje zgoda. Przyjdzie czas na świętowanie jak już wrócę do formy.
 
 
Dostałam od córki mojej znajomej puszki po mleku w proszku. Zagruntowałam je farbą podkładową i raz przemalowałam farbą akrylową tak na początek.
Pomysł na zagospodarowanie puszek wziął się z okazji robionych wypieków na nadchodzące święta. Zabrałam się za dwie takie największe.
Będą puszkami do przechowywania pierników.
Ozdobiłam je gwiazdkowymi motywami, polakieruję i wtedy pokażę.
Mam też w  "przygotowalni lub robotkowaniu" jak ja to nazywam podkładki pod kubki, pierścienie do serwetek, koszyczki i wiele innych przedmiotów przeznaczonych na prezenty dla rodziny i znajomych.  Pokażę dopiero jak obdaruję.

08 grudnia 2013

Przytulanki psie zabawki

Nie mogę znieść tej mojej nieudolności fizycznej. Sprzątać nie, myć okna nie i nic ciężkiego tak całą parą nie mogę robić. Oszczędzam się bardzo ale i tak czasami w tym samym miejscu co przed operacją czuję ból i mrowienie.
Tak w chwilach pomiędzy chodzeniem i staniem przysiadałam na krótko i w tym czasie uszyłam coś.
Takie tam przytulanki dla psiaków.
 
 

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...