27 grudnia 2014

Koniki z materiału

Uszyłam ich trochę i już pogalopowały w świat.
Kilka zdążyłam uchwycić na zdjęciach.


Kocham szyć koniki i obdarowywać nimi.

Nowy Rok


Wieniec z papieru

Święta, święta i po świętach.

Mój wieniec pewnej nocy spadł sobie ze ściany i wszystkie dekoracje uległy zniszczeniu.
Tak na szybko przed podaniem wieczerzy zrobiłam nowe z tego co miałam w zasięgu ręki.
Serduszka i gwiazdka wykonane z masy solnej pomalowałam lakierem do paznokci (bo szybciutko schnie) i obsypałam w miejscach otworów przeznaczonych na wstążeczki brokatem.


 Jest skromnie przybrany ale i tak wygląda pięknie.
Błyszczy się i złoci czego oczywiście nie umiałam pokazać na zdjęciu.





22 grudnia 2014

Wieniec adwentowy

Witam moi mili.
Muszę jeszcze teraz na szybko pochwalić się uplecionym wieńcem. 


I taki goły nadal sobie wisi. 
Przykładam, przymierzam różne, przeróżne dekoracje, których wiele przygotowałam i nic mi nie odpowiada. 
Cieszę oko wyrobem soute a pewnie w samą Wilię coś przyczepię tak na szybko i będzie wtedy pięknie pasowało. 
Ja już tak mam ..........z ostatniej chwili.

Teraz mykam do kuchni. 
Noga wypoczęła to z godzinkę na niej postoję i znowu potem poleżę. Zmianowość zachowana.
Tak właśnie wygląda mój przedświąteczny gorący czas.

21 grudnia 2014

Mikołajkowo i gwiazdkowo.

Ostatnie śnieżynki.
 
Pierwsze i ostatnie w tym roku Mikołajki.

Tylko takie robótki mogłam zrobić siedząc z uniesioną nogą.

A dziś na dodatek ta mnie mocno boli, rwie, bardzo spuchła
że najlepiej mi leżąc więc sobie leże i nic nie robię a za trzy dni już 24 grudzień.

15 grudnia 2014

Stempelki - alfabet


Witam serdecznie wszystkich.

Buszując po ulubionych blogach natknęłam się u 
ISZART z deco-szuflada.blogspot.com 
na etykiety prezentowe do pobrania i dalszego wykorzystania. 
Skorzystałam z tego skwapliwie no i problem - będą potrzebne stempelki z literkami bo opisane ręcznie jakoś mi nie odpowiadały.

Nadal nogę bandażuję i nadal butów nie mogę włożyć tym samym nie wychodzę z domu a więc zajrzałam do internetu jednak tutaj chyba przedświąteczna gorączka prezentowa spowodowała braki w e-sklepach i trzeba czekać.
I co tu zrobić kiedy ja potrzebuję już dziś od razu a najlepiej na wczoraj.



Myślałam i myślałam  i przypomniałam sobie, że jeszcze w szkole podstawowej  a to było ze czterdzieści parę lat temu robiliśmy pieczątki z gumki do mazania albo linoryt do odbijania w kawałkach linoleum. No ale ja w domu nie mam tylu gumek i ani kawałka linoleum. 
Zajrzałam do jednej z szuflad i wpadł mi w ręce i to dosłownie całkiem przypadkiem kawałeczek pianki ozdobnej i olśniło mnie. Wzięłam szablon i odrysowałam z literki i cyferki. Starczyło tylko na duże litery, które po wycięciu przyklejałam klejem Magic do nakrętek po napojach.


I mam swój alfabet, dopóki nie dotrze przesyłka to już coś porobię. Jeszcze wpadłam na pomysł - zrobię sobie pieczęć z logo.
 Tutaj efekt końcowy może tak niezupełnie bo jeszcze klej nie wysechł ale stemple już stemplują. 
Oczywiście próby już były i całkiem nieźle wychodzi.




Pozdrawiam wszystkich i proszę o komentarze a może jakieś pytania



09 grudnia 2014

Śnieżynki i trochę wspomnień z lat dzieciństwa.

Witam serdecznie.
Tyle w ostatnich dniach oglądałam i podziwiałam dekoracji szydełkowych, 
że mnie też w końcu wzięło, zaczęłam produkcję śnieżynek.
Oto kilka już wysuszonych i utwardzonych. 
 A oto mój sposób usztywniania.
Płytę styropianu obłożyłam białym płótnem i mocowałam szpilkami, zabrałam takie z metalowymi łebkami no i naszły mnie wspomnienia z tym związane.





Kiedy byłam dzieckiem też formowaliśmy  firany, serwety, obrusy, narzuty a nazywało się to szpanowaniem. Niektórzy mieli takie specjalne ramy drewniane z haczykami ale to najczęściej do dużych wyrobów tj do firan, kap czyli narzut na łóżka, itp. 
U mnie w domu były tylko serwety i obrusy szydełkowe oraz robione na drutach i dlatego mieliśmy taki swój sposób szpanowania. 
Na uprzednio wytrzepanym i wyczyszczonym na mokro a  potem przesuszonym dywanie mama rozkładała prześcieradła i arkusze białego papieru i wtedy upinaliśmy szpilkami, setkami szpilek z metalowymi łebkami, które przy takiej ilości i twardym podłożu bo przecież podłoga była pod dywanem kaleczyły opuszki palców.
Co to była za ciężka i mozolna praca, na kolanach, powoli i dokładnie z zachowaniem równych odległości.

Na czas suszenia ten pokój był niedostępny dla dzieci a trwało to kilka lub kilkanaście dni bo nawet w piecu nie rozpalali, żeby nie zabrudzić z takim trudem wypranych i potem już wiemy co........
Ojej, były to ciężkie przygotowania, działo się wtedy tak dużo i to już cały grudzień dzień po dniu. 
Ot i moje wspominki.

  

A te dwie nie są jeszcze wyprane i usztywnione. Pokazałam tak jak zeszły z szydełka.


Na moim styropianowym blacie "szpanuję" następną porcję oczywiście krochmalem.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających.
 

08 grudnia 2014

Żylaki a raczej ich brak.

Dokładnie dzisiaj minął tydzień od operacji, usunięto mi żylaki lewego podudzia. Już następnego dnia zostałam wypisana ze szpitala i tak w domu trwa moja dalsza rekonwalescencja.
Mogę sobie chwilę postać, posiedzieć, pospacerować po domu natomiast częste leżenie i siedzenie z nogą w górze bardzo wskazane no i do tego ciągła gimnastyka. 

Tak właśnie sobie spędzam całe dni w tym pracowitym okresie przedświątecznym, leniwie i wypoczynkowo.
 Za trzy dni kolejna wizyta u chirurga i wyjęcie szwów chociaż nie wiem czy wszystkich.
Nie żałuję swojej decyzji pomimo, że noga wygląda okropnie, miejsca największych cięć bolą a oprócz opuchlizny, śladów po cięciach i wystających szwów to trzeba jeszcze bandażować co nie bardzo mi wychodzi przez te moje problemy z kręgosłupem. 
Noga nabrała też cudownych kolorów, iście jesiennych barw.
Codziennie podczas zmiany opatrunku robię zdjęcia i zauważyłam zmiany, brakuje poplątanych i grubych powrozów jak to lekarz powiedział widowiskowych żylaków.
Ciekawe czy i kiedy powrócą  bo przecież tak wszyscy prorokują. 



Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...