11 kwietnia 2014

Ostatnia papierowa ozdoba.

Ostatnia ozdoba skończona
 
 i jutro trafi do tego sklepu jako dekoracja trochę wiosenna i trochę wielkanocna.
Twarzyczki zajączków są przesłodkie a mini marcheweczki zachęcają do chrupania.  Jutro jeszcze wysieję rzeżuchę a jak podrośnie czymś udekoruję i też podaruję. Takie skromne prezenciki a cieszą oko.



Kończę już na dzisiaj i pozdrawiam.


10 kwietnia 2014

Kot Pstrot

Znalazłam w końcu tego uciekiniera. Mało tego, że się schował to teraz nie mogę go postawić na nogi. Nie wiem o co tutaj chodzi, bo w folderze obrazy sobie stoi a tutaj za każdą próbą bach i leży. Wklejam tak jak umiem bo walczę z nim od wczoraj.


Do tej pory wysyłałam z Picasa przez Google+ i ten od dłuższego czasu  też mi nie działa. Ojej, potrwa to trochę ponieważ mam pełne ręce roboty i nie mam czasu spokojnie posiedzieć i pogrzebać w lapku.
Mam wiele zdjęć do pokazania już ukończonych robótek i postaram się je szybko obrobić i pokazać.
Pozdrawiam i dziękuję za zainteresowanie.:)
A może ktoś mi podpowie co mam zrobić z tym fantem.

07 kwietnia 2014

Kartka z życzeniami

Ubiegły piątek spędziliśmy w podróży i na odwiedzaniu rodziny.
Wyjechaliśmy z domu z samego  rana do Leszna gdzie do godziny 13,30 przesiedziałam w poczekalni przychodni lekarskiej czekając na wejście do gabinetu. Mój mąż w tym samym czasie poddawał się zabiegom kosmetycznym w gabinecie córci.
Potem jechaliśmy dalej odwiedzać dzieci i ich dzieci czyli moje wnuki.
Wpadliśmy też do mojej mamy i narobiliśmy rumoru.
Prababcia była zadowolona i rozbawiona tą całą ferajną.
Przyjemnie i wesoło minął dzień. W domu byliśmy po północy a już  rano biegłam na kurs.

Wiele rzeczy robiłam, ale tylko tą jedną kartkę zdążyłam wykończyć.
Kartka jest składana i może być przeznaczona na każdą okazję.
Jak zajdzie potrzeba to nakleję napis z okazją.
Kartek wielkanocnych nie robię bo mam tą swoją szmacianą gromadę zajęcy i kurczaków i tym roku właśnie nimi obdaruję.

03 kwietnia 2014

Papierowe ozdoby wielkanocne.

Serdecznie wszystkich witam. 
Muszę to z siebie wyrzucić tu i teraz. Wróciłam dziś od lekarza i niewesołe wieści mam dla siebie no i dla najbliższych. Po świętach odbieram wyniki i przekaz na dalsze badania, które będą robione niestety ale już na oddziale szpitalnym. Operacja nieunikniona tylko jej  rozmiar jeszcze nie jest znany.
Uff, ulżyło mi jak po spowiedzi i już nie będę zamartwiać się na zapas czymś na co nie mam wpływu a czas i tak pokaże swoje.


A oto reklama sklepu na Wildzie, który prowadzi moja znajoma. Dostałam pozwolenie na umieszczenie tego banerka. Można tam kupić oprócz kurczaków z rożna i innych produktów jadalnych - warzywa świeżo szatkowane tak na życzenie klienta.

 Ja akurat mam maszynę do szatkowania w domu, której często używam, ale nie omieszkałam kupić różnych i różnie ciętych warzywek. Wiadomo w domu takich cudeniek nie zrobię bo jak kupię po sztuce jakiś warzyw np. brokuł, kapusta, kalafior, rzodkiew, rzepa to potem tygodniami jemy a tutaj po łyżce i skomponowałam sobie surówkę taką ala' ala.

Postanowiłam jej coś podarować na szczęśliwy rozruch i zrobiłam kilka ozdóbek wiosenno - wielkanocnych z papieru. Celowo wybrałam papier, bo ja sama mam od wielu lat przechowuję ozdoby z drewna, szkła takie trwałe i żal wyrzucić a papierowe? Szybko się zniszczą i hajda do pieca.


Mam jeszcze więcej fotek ale nie mogę  przesłać tak jak do tej pory to robiłam czyli muszę dalej grzebać bo google+ nadal mnie nie widzi. Coś za dużo podczas dwudniowych zmagań odznaczyłam lub zaznaczyłam. Trochę to potrwa bo nie wiem gdzie szukać ale zrobię to i basta. No to zabieram się i zobaczymy co z tego wyniknie.
Pozdrawiam i dziękuję wszystkim, którzy zaglądają tutaj.
Chętnie też przyjmuję wszystkie opinie :)

02 kwietnia 2014

Kot i gęś. Recycling.

Witajcie mili moi.
Od wczoraj miałam pełne ręce i głowę roboty. Po prostu nie działał mi internet i tak się zawzięłam tak w nim majstrowałam, że w końcu dziś zrobiłam.
Szperałam w necie w męża lapku i w końcu  znalazłam podpowiedź, która mi pomogła.
Wujek Google jeszcze nigdy mnie nie zawiódł, mój wierny przyjaciel .
A teraz pokażę coś co powstało jakby z niczego. Recycling mojego szalika, który jako nowy przeleżał w szufladzie cały wiek a może i więcej. Nigdy jakoś mi do niczego nie pasował i tak doczekał się swojego czasu. Postanowiłam coś z niego wykombinować. Wykopałam SPOD kilkudziesięciu lat gazety z wzorami aplikacji do wrabiania w swetry ( kiedyś dużo robiłam ) oraz z różnymi  dekoracjami wiosennymi i świątecznymi no i przerobiłam wykroje na maskotki. Uszyłam zająca (zdjęcie wkleiłam już wcześniej), gąskę i kota, delikatne, miłe i mięciutkie jak kaczuszka.
  Kot jak to kot gdzieś się zapodział, schował w jakiś folderach lub plikach.
 Odszukam zdjęcie i wkleję.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...