09 grudnia 2014

Śnieżynki i trochę wspomnień z lat dzieciństwa.

Witam serdecznie.
Tyle w ostatnich dniach oglądałam i podziwiałam dekoracji szydełkowych, 
że mnie też w końcu wzięło, zaczęłam produkcję śnieżynek.
Oto kilka już wysuszonych i utwardzonych. 
 A oto mój sposób usztywniania.
Płytę styropianu obłożyłam białym płótnem i mocowałam szpilkami, zabrałam takie z metalowymi łebkami no i naszły mnie wspomnienia z tym związane.





Kiedy byłam dzieckiem też formowaliśmy  firany, serwety, obrusy, narzuty a nazywało się to szpanowaniem. Niektórzy mieli takie specjalne ramy drewniane z haczykami ale to najczęściej do dużych wyrobów tj do firan, kap czyli narzut na łóżka, itp. 
U mnie w domu były tylko serwety i obrusy szydełkowe oraz robione na drutach i dlatego mieliśmy taki swój sposób szpanowania. 
Na uprzednio wytrzepanym i wyczyszczonym na mokro a  potem przesuszonym dywanie mama rozkładała prześcieradła i arkusze białego papieru i wtedy upinaliśmy szpilkami, setkami szpilek z metalowymi łebkami, które przy takiej ilości i twardym podłożu bo przecież podłoga była pod dywanem kaleczyły opuszki palców.
Co to była za ciężka i mozolna praca, na kolanach, powoli i dokładnie z zachowaniem równych odległości.

Na czas suszenia ten pokój był niedostępny dla dzieci a trwało to kilka lub kilkanaście dni bo nawet w piecu nie rozpalali, żeby nie zabrudzić z takim trudem wypranych i potem już wiemy co........
Ojej, były to ciężkie przygotowania, działo się wtedy tak dużo i to już cały grudzień dzień po dniu. 
Ot i moje wspominki.

  

A te dwie nie są jeszcze wyprane i usztywnione. Pokazałam tak jak zeszły z szydełka.


Na moim styropianowym blacie "szpanuję" następną porcję oczywiście krochmalem.
Pozdrawiam wszystkich zaglądających.
 

08 grudnia 2014

Żylaki a raczej ich brak.

Dokładnie dzisiaj minął tydzień od operacji, usunięto mi żylaki lewego podudzia. Już następnego dnia zostałam wypisana ze szpitala i tak w domu trwa moja dalsza rekonwalescencja.
Mogę sobie chwilę postać, posiedzieć, pospacerować po domu natomiast częste leżenie i siedzenie z nogą w górze bardzo wskazane no i do tego ciągła gimnastyka. 

Tak właśnie sobie spędzam całe dni w tym pracowitym okresie przedświątecznym, leniwie i wypoczynkowo.
 Za trzy dni kolejna wizyta u chirurga i wyjęcie szwów chociaż nie wiem czy wszystkich.
Nie żałuję swojej decyzji pomimo, że noga wygląda okropnie, miejsca największych cięć bolą a oprócz opuchlizny, śladów po cięciach i wystających szwów to trzeba jeszcze bandażować co nie bardzo mi wychodzi przez te moje problemy z kręgosłupem. 
Noga nabrała też cudownych kolorów, iście jesiennych barw.
Codziennie podczas zmiany opatrunku robię zdjęcia i zauważyłam zmiany, brakuje poplątanych i grubych powrozów jak to lekarz powiedział widowiskowych żylaków.
Ciekawe czy i kiedy powrócą  bo przecież tak wszyscy prorokują. 



26 listopada 2014

Szycie i nie tylko.

Ciemno rano, ciemno w południe i popołudniu też. Zimno, ponuro i wilgotno, gdzie to nasze kochane słoneczko się ukryło i kiedy wreszcie pokaże swoją twarzyczkę.

Dziś zadzwoniłam do szpitala aby potwierdzić termin przyjęcia. 
Potwierdzili, przyklepali i już. Wczesnym rankiem w niedzielę ruszę na wybory a potem  zamelduję się w szpitalu. Podobno tylko trzy dni tam pobędę. W niedzielę zrobią badania, w poniedziałek zabieg usunięcia żylaków a we wtorek do domciu.
Może nareszcie założę spódnicę? Tyle lat, całe życie w spodniach.

Mój mąż znowu zostaje sam z pieskami. Auuuuuu! Ja już za nimi tęsknię.

A tak w ogóle to wreszcie pozbierałam i przygotowałam do wydania różne pierdutka.
 Zrobiłam kilka zdjęć, ale kiepski ze mnie fotograf i do tego panująca od dłuższego czasu w Poznaniu noc polarna utrudniła fotkowanie. 
Pierdutka celowo nie są wykończone, zrobią to dzieciaki same.




Poduszeczki zapachowe



 Buty św. Mikołaja


Sople


Serducha


 Laski

Gwiazdki


Zawieszki z masy solnej



Renifer Rudolf.
Malowany makaron i  kokardki do zdobienia.



Z butelek pet można zrobić gwiazdy. 
Koła papierowe do wyklejania obrazów na kartkach.


19 listopada 2014

Woreczki bawełniane.

Wzięło mnie na szycie. 
Uszyłam dwie kolejne bluzy  a po nich  lniane woreczki z przeznaczeniem do przechowywania grzybków suszonych lub innych skarbów.




Podkładki i tace czekają w kolejce. Pewnie jutro będę wykańczać. 
Ostatnie dwa tygodnie wypychałam zawieszki na choinkę. Dziś skończyłam, zaszyłam a teraz pozostało ozdabianie. Mogę już lakierować, żadne kłaczki się nie przylepią.

29 października 2014

Zimno mi. Brrrr

Dopadł nas ziąb a właściwie to chyba tylko mnie. Trzęsę się jak liść osiki,
stałam się zmarzluchem i to nie byle jakim. 
Do tej pory nie miałam z tym problemu, nie było mi zimno jesienią, nawet mrozy nie były takie straszne.

W domu mamy chłodno, za słabo  dociepliliśmy nasze poddasze no i nie możemy dogrzać mieszkania, rachunki za ogrzewanie nas zżerają. Ot i czeka inwestycja. Trzeba zgromadzić materiały i wiosną zakasać rękawy jeszcze wyżej niż mam teraz zakasane i do roboty - ocieplanie i malowanie.
 A to kilka moich ostatnich wyrobów.

Było ich dużo więcej, podkładki pod kubki też ale jak zwykle nie zdążyłam zrobić zdjęć zanim wyszły z domu. Ciągle mam ten sam problem życiowy - za mało czasu.
Jak to zmienić?
 

.........................

21 października 2014

szycie

Pewnego dnia córka  przywiozła materiał razem ze swoją ulubioną starą bluzką,
 która  posłużyła za wykrój lub inaczej  mówiąc mustro. 
Samo przeniesienie na papier, wykrojenie i uszycie zajęło mi kilka godzin, 
nawlekanie nici w overlocku tyleż samo. 
Nie mam instrukcji do maszyny i sama kombinuję.





Na zakończenie doszyłam dekoracje, żeby wyznaczały przód a z  pozostałego materiału uszyłam komin, fikuśną czapkę i kilka serduszek dla Inki, Boba i Sky (to yorki z Leszna).


A to worek do koszyka rowerowego córki i mnóstwo serduszek i takich tam innych.



Niedawno dostałam od mamy żelazko turystyczne z dawnych lat. Pamiętam z jakim trudem mama je zdobyła, korzystaliśmy z niego  tylko podczas pobytów na wczasach rodzinnych. 
Było to kilkadziesiąt lat temu a dokładniej to będzie ponad czterdzieści. 
 Z racji oszczędnego użytkowania wygląda jak nowe i działa bez zarzutu. 
Przydało się w moim zakątku robotkowo - pokojowym.

15 października 2014

Magnesy na lodówkę

Oto następna możliwość wykorzystania klamerek do bielizny.
 Wymalowałam, przykleiłam magnesy i umieściłam na lodówce.
Przypięłam karteluszki z ważnymi sprawami.
Pozdrawiam wszystkich i dziękuję za zaglądanie.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...