20 marca 2014

Nalewka aloesowa.

Dzięki koleżance, która dostarczyła produkty mogłam zrobić nalewkę, taką dla zdrowotności, która
ma właściwości wzmacniające organizm czyli akurat na teraz na przesilenie wiosenne . 
Robimy ją najlepiej z liści trzyletnich, nie młodszych i nie starszych czyli powinniśmy doniczki oznaczać datą.


 Przepis znalazłam w skarbnicy wiedzy w internecie a cały proces przygotowania trwał dwa tygodnie. Najtrudniejszy zdawało się będzie etap cięcia ale wpadłam na niezły pomysł, wrzuciłam do maszyny z tarczami do szatkowania, poszło szybko i sprawnie. 
Następnie dodałam wino, miód i spirytus w odpowiedniej proporcji i po wyznaczonym czasie zlewałam do butelek.
Gotowe. Można spożywać i wzmacniać swoje komórki. 
Ja jeszcze nie zaczęłam pić bo zapominam i coś na pamięć wpierw powinnam zażywać. Hihihihi.......
Muszę poszukać w necie i zrobić następną tincture.

Pozdrawiam wszystkich zaglądających a jak ktoś zechce to przepis chętnie udostępnię :)

19 marca 2014

Wieszaczek dla małego elaganta

Od jakiegoś czasu robiłam wieszaczek w którym ciągle coś zmieniałam, dorabiałam, poprawiałam i w końcu zakończyłam i oddałam. To bardzo młody elegant Wojtuś, któremu za niedługo mama urodzi braciszka.

Używam właściwie lakierów dwóch Firm - Flugger i Vidaron. Tutaj stosowałam akurat lakier akrylowy VIDARON.
Wieszaczek prezentuję na szafce, którą od kilku tygodni odnawiam i jeszcze trochę zejdzie.
Jest to stolik nocny z bardzo ale to bardzo dawnych lat, posiada w sobie dużo otworków po kornikach i ubytków. Taka koronkowa i żmudna praca wymagająca dużo cierpliwości i dokładności, długo trwa, ale ja to lubię, zapamiętuję się w tym bez reszty. Obym więcej takich mebelków miała do zrobienia. Jest jeszcze krzesło do tego stoliczka, które też ma dużo ubytków do uzupełniania i otworów do wypełniania no i siedzisko musiałam dać nowe. Pokażę jak skończę.
A dziś zabrałam się za przeróbki ubrań dla znajomej. Artystycznie muszę do tego podejść bo dużo falban i takich tam fiufiu a na dodatek właścicielka nie znosi guzików i zapięcia też przerabiam. Lubię to robić najbardziej cieszy mnie kiedy oddaję gotowe i jej oczy uśmiechają się i błyszczą z zadowolenia. 
Uszyłam też kilka maskotek, gęsi uszyję jeszcze czepek, kotkowi doszyję wąsy i chyba krawat, zająca to chyba ubiorę w kokardę no a potem zrobię fotki i pochwalę się. 
To do roboty bo ok godz. 14-tej ruszam na  rehabilitację na Garczyńskiego.

16 marca 2014

Spacer po Poznaniu

Dużo teraz chodzę z kijkami i właśnie po Poznaniu. Plecak na plecy, kije, lekki ubiór i jakieś sprawy do załatwienia czy zakupy daleko od domu nie są mi przeszkodą ale wręcz zachętą.
Chodzę codziennie  po kilka kilometrów jednak w ubiegły piątek to z 15 km chyba zrobiłam jak nie więcej. Przy okazji załatwiania spraw posiedziałam na ławce na słoneczku w przemiłej enklawie przy ulicy Zielonej w Poznaniu. Pięknie zagospodarowany skwer aczkolwiek jeszcze się nie zieleni i w fontannie sucho ale cóż, w końcu  zimę jeszcze mamy.
 




 
 Pięknie prawda? I tak sobie dziś pomyślałam, że może zacznę fotografować to co mnie zaciekawi, zainteresuje, spodoba mi się. Pierwsza część prywatnego "Spacerownika Ali" właśnie powstała.
Zdjęcia robię telefonem to i jakość nie najlepsza.

Rysunek i jego mała autorka

Witam serdecznie. Pogoda za oknem, że nie powiem jaka no ale deszcz potrzebny i wszyscy musimy być zadowoleni.
 Dzisiaj chwalę się  osiągnięciami mojej małej wnusi. Maja zdobyła nagrodę w konkursie rysunkowym. Pozwoliła umieścić tutaj i zdjęcie pracy i swoją fotkę.



Oto jej rysunek pt.  Maja, Sara i Kaczorek.


A to sama autorka Maja, nasza mała tancereczka, która ma trzy lata i to szczęście, że nie musi jeszcze chodzić do przedszkola, bo może przebywać w domku z niepracującą, bardzo kreatywną mamą pedagog i małą siostrzyczką Polą. Pola właśnie za kilka dni kończy swój pierwszy roczek życia. Bawią się i rozwijają swoje umiejętności wspólnie. Słodkie, kochane i zdolne dziewczyny, otwarte na wszystko i szczęśliwe. Szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy i nie mogę się z nimi przebywać na co dzień, dzieli nas ponad 100 km.

13 marca 2014

Recycling puszek.

A dziś kolejna odsłona puszek. Recycling. 
Jestem bardzo ciekawa jak w zwykłym  użytkowaniu się sprawdzą.
 Ja w swoich przechowuję cukier, mąkę, bułkę tartą i ryż. Akurat kilogram się mieści i pozostaje jeszcze zapas na jakieś łopatki czy łyżki do nabierania.
Znajoma przechowuje pierniki i ciastka.
Ich pierwotne przeznaczenie to mleko w proszku dla niemowląt więc  nie powinny korodować i dlatego wnętrza puszek nie pokrywałam żadną powłoką a zewnętrzna warstwa jako pierwsza to antykorozyjna a dopiero potem właściwa farba.


W efekcie końcowym a nie bardzo widocznym na zdjęciach to one wyglądają jak ceramiczne.
Mam też puszki do długiego makaronu i powoli już obmyślam plan na ich przyozdobienie.
 
A teraz czeka mnie kolejne wielkie wyzwanie. Będę ozdabiała szklane kokilki do przystawek. Zakupiłam już dziś potrzebny asortyment a teraz czekam na konkretny projekt a może tylko myśl przyszłej właścicielki. Pokażę jak skończę przed i po zdobieniu.
 
Teraz pragnę wszystkich pozdrowić i życzyć dobrej nocki. Następny dzień niedługo nadejdzie i muszę wypocząć. Maszerowałam dziś kilka kilometrów z kijami i jutro raniutko też wyruszam  hihihi.....na kijkach   Moja sprawność zadziwia mnie samą. Rower stacjonarny, kije, gimnastyka i na swoje 6 piętro wchodzę bez zadyszki, ba nawet nie czuję, że tak wysoko weszłam.

10 marca 2014

Kurczaki, zające, ptaszki...

Dzień dobry w ten słoneczny i cieplutki dzień. 
Mamy dziś 15 stopni w plusie i to w cieniu.
 Nasze psy już czują wiosnę, wesolutkie ponaglają do wyjścia, zachęcają do zabawy są bardziej skore do psot niż zwykle.

A tutaj przedstawiam uszyty i uszydełkowany własnymi moimi rękami przychówek.



Pozostały mi jeszcze do wypchania zające brązowe, żółte i różowe. 
Wpadłam na pomysł, że w tym roku będę wysyłała życzenia świąteczne na bilecikach dołączonych do zajęcy.

Wczorajszy, niedzielny dzień spędziliśmy na kilkugodzinnym spacerze. 
Dopingowaliśmy uczestnikom wyścigu rowerowego w Poznaniu na Winogradach. 

 Chciałabym w końcu pokazać zdjęcia naszych psiaków ale nie da się ich sfotografować, 
nie mamy na nie sposobu.



Mąż dzielnie walczył z aparatem i klękał i kładł się na trawie i nic. 
Za każdym razem zdążyły się odwrócić. 
W końcu przytrzymałam je no i mamy..........hi hi  uwiecznione ich mordki, noski i oczka. 
Dlaczego tak unikają fotografowania. Często się zastanawiam czy inni mają ten sam problem i jak sobie z tym radzą?
Cudowne, kochane, słodziaki nasze.

08 marca 2014

Kuferki na Dzień Kobiet

Witam słonecznie w ten piękny aczkolwiek prawie już miniony dzień życzeń od samego rana.
 Przez niektórych zapomniany, przez innych niechciany, nielubiany lub ignorowany. Ale jest i pozostanie. 
I ja też życzę paniom małym i dużym wszystkiego co najlepsze.
Wiosna, wiosna a mnie w nosie kręci, oczy łzawią i kaszel nadal nie odpuszcza. Jutro planuję długi spacer i albo w jedną albo w drugą stronę moje przeziębienie ruszy bo mam już dość. Nawet mi robota nie idzie przez to ciągłe psikanie.
Prezentuję dziś wykończone wreszcie kuferki dla dziewczynek i podarowane już.
Pożegnam się i pójdę do łóżka grzać swoje zatoki.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...