20 sierpnia 2013

Koszyczek do pieczywa.

                  Tacki i wieszaki do ubrań już są w Mediolanie, dziś pojechały a właściwie poleciały. Ciekawe czy się podobają. Dowiem się za kilkanaście dni.
                  Zabrałam się za (odłożony na szczęście nie do lamusa jak inne przedmioty) koszyczek do pieczywa, podkład już jest, motywy wybrane to  mogę naklejać i laaaaaaaaaaakierować i kończyć.

Mam już nowe pomysły a czasu i miejsca na stole mało. Chyba zacznę zapisywać te  moje wykiełkowania w głowie.
                 Dziś z braku motywu do transferu ubrałam słoiczki z przecierem pomidorowym w ...... nie wiem jak to nazwać, czepeczki, kapturki z firany? Szukam jakiejś grafiki do udekorowanie nakrętek na słoikach z przetworami, chciałbym coś okrągłego bez napisów. Sama nie potrafię stworzyć, raczej jest do tego potrzebne jakieś oprogramowanie a ja takowego nie mam.
Może ktoś podpowie jak albo gdzie..........................?

18 sierpnia 2013

Tace moje i już powoli nie moje...

                Tak szybko mijają dni, dziś jest niedziela a dopiero co czwartek był. Właśnie takim pędem upływa moje życie.Jato  mam ciągle masę zajęć, masę nowych pomysłów i nie mam ich kiedy realizować bo lubię się wysypiać a też dlatego, że przy sztucznym świetle jakoś kiepsko widzę. Teraz w połowie sierpnia słońce już wcześniej zachodzi i po 20 tej musiałabym siedzieć przy lampie.
                Jutro wieczorem oddaję zrobione tace i  mam zamówienie na następne z czego ogromnie się cieszę.
               W międzyczasie smażę pomidory na przecier i obiad przygotowuję dla nas i dla psiaków moich kochanych. Layla ma wystające na zewnątrz siekacze i nie może jeść suchego i twardego pokarmu bo sobie  wargi przygryza. Ugotuję mięcho z warzywami i pewnie kaszę do tego dam.



15 sierpnia 2013

Taca i tace decoupage

Taca dla córki prawie ukończona. Jeszcze kilka warstw lakieru i przetarć papierem i można oddawać.
Grafikę wykorzystałam od iszart z blogu na którym siedzę kilka razy dziennie deco-szuflada.blogspot.com.

Teraz mam do zrobienia trzy tace różnych wielkości. Każda na inną okazję.
Największa jako prezent ślubny. 

 Średnia taki tam upominek z Polski w kolorze czerwono/pomarańczowym.


Trzecia dla pewnej osoby z niemiłym wyrazem twarzy i dla niej wybrałam motyw żartobliwy.

Oczywiście to tylko projekty, takie surówki, elementy wyrwane i ułożone na zagruntowanych tacach. Czekają na aprobatę lub na wprowadzenie zmian.
Ach te moje fotki. Trochę wstyd, że takie kiepskie.

Dziś znajoma zdecydowała w jakich kolorach chce koszyczek a więc zabieram się z wielką ochotą.

13 sierpnia 2013

Tacka i koszyczek i.....

Uporałam się z przeróbkami i zaczęłam koszyczek i tacę. Koszyczek odłożyłam, ponieważ koleżanka dla której go robię nie jest zdecydowana co do kolorów zdobień. Na razie zagruntowałam i czeka na decyzję.
Taca, oszlifowana, zagruntowana, pomalowana i ozdobiona lawendą. Będzie jeszcze transfer z drukarki laserowej. Grafię pobrałam od iszart z deco-szuflada.blogspot.com. Przedstawię kolejne etapy zdobienia ale nie dziś. Już późna godzina a ja muszę jeszcze trochę w kuchni pobyć, porobić co nie co no i jeszcze nałapać spadających gwiazd może spełnią moje marzenia o zamieszkaniu na wsi. Bardzo tego chcę, zaopiekowałabym się krzywdzonymi zwierzakami.

11 sierpnia 2013

Działka Iwonki

          Iwonka zafundowała nam wspaniały wypoczynek na swojej działce. Poznaliśmy nowych ludzi, była najbliższa rodzina Iwonki - dwu miesięczny wnusio Wojtuś z rodzicami, dobre jedzonko (bakłażan z pesto na grillu), cudownie miła i wesoła atmosfera. Iwona jest wegetarianką i zawsze coś  pysznego aczkolwiek dla nas nowego przygotuje. Ja rano upiekłam ciasto ze śliwkami z takiego szybkiego przepisu z internetu i jeszcze gorące zabierałam do samochodu, smakowało wszystkim. Zbyszek kończył siedzisko z euro palet, dorabiał poręcze i wzmacniał oparcie. Iwonka wymaluje do końca i pozazdrościć mebla działkowego. Wydaje mi się,że i ława powstanie w ten sam sposób.
         Ronnie łobuziak bawił się wspaniale ale nasza mała Layla jest jeszcze nieufna. Spacerowała trochę ale tylko wzdłuż ogrodzeń tak jakby sprawdzała czy jest wyjście. Większość czasu spędziła jednak na moich kolanach. Skrzywdzono te psiaki potwornie. Nie zna zabawek i zabaw trzeba ją uczyć radości. Po powrocie do domu zasnęły kamiennym snem i tak do 6-tej rano bo ok. tej godziny Luli robi nam miłą pobudkę, liże nas po szyjach, twarzach, biega po nas z wielką radością merdając ogonkiem. Wtedy ją delikatnie tulę, głaszczę i zasypia w moich ramionach. Dziś z rana wyruszyły już ze Zbyszkiem na dalsze poznawanie terenu i nowych ludzi. Nie możemy jej izolować musi przebywać między naszymi znajomymi, dobrymi ludźmi kochającymi i szanującymi zwierzęta.
A ja, ja sobie zostałam w domu i nadganiam wczorajszy dzień. Kończę szycie bo dzisiejszego wieczoru pani przychodzi po odbiór. No zabieram się bo jeszcze chcę zagruntować koszyczek dla Iwonki i może tackę dla córki w końcu zacznę szlifować, gruntować i....już chcę robić.

09 sierpnia 2013

Szycie

       Z samego rana chwyciłam igłę i nici, przysiadłam się do maszyny i ........... postanowiłam nadrobić zaległości. Dziś trochę chłodniej w mieszkaniu i i mogę zaczynać robotkowanie.
      Mam teraz w planie ozdobić tacę dla córki i już najchętniej zaczęłabym, już nie mogę się doczekać już..........   ale muszę wykończyć tj. naprawić, zwężyć, obszyć, skrócić itp. zostawione przez znajomą ciuszki.
       Plan już mam gotowy, taca będzie koloru migdał/wanilia z motywem lawendy i brzegi postarzone, ale nie dane mi porobić coś cokolwieczek, obowiązki mnie wzywają, psiaki na spacerek wołają i tak do jutra muszę wszystko odkładać bo ja niestety wieczorową porą kiepsko już widzę, oczy mnie szczypią i potem ból głowy mnie dopada i dlatego wolę wczesnym rankiem zasiąść do mego stołu w moim kącie.
A te zawieszki  na drzwi zrobiłam bardzo niedawno dla wnuczek z Pobiedzisk. Tak pomiędzy gotowaniem a zabawą z psami.

08 sierpnia 2013

Rehabilitacja

Od kilku dni korzystam z darmowej (ciekawe co?) rehabilitacji tj. materaca masującego VITBERG. Wspaniała sprawa, moje bóle częściowo złagodniały ale świder w lędźwiowym nadal świdruje i utrudnia chodzenie. Opuchlizna z nóg mi zeszła i to w takich upałach i coś ze mnie wytrzęsło bo ważę o 1,2 kg mniej. Polecam i mogę dać namiary.
     Layla i Ronnie to cudowne zwierzaki. Uwielbiam patrzeć na ich zabawę, która nie może trwać zbyt długo bo Ronnie zaczyna swój taniec godowy. Pilnujemy tych naszych psiaków aby nie doszło do aktu jednak nie wiemy tak do końca czy nam się to udało?
     Ja jestem bardzo nieodporna na upały, pocę się nawet nic nie robiąc. Dokuczają mi bardzo. Betony, kamienice, chodniki, asfalt to wszystko parzy. A w naszym mieszkaniu i na korytarzu taki dziwny zapach papy z dachu i suchego drewna się rozchodzi. Już czas na deszcz, musi koniecznie padać. Och jakbym chciała mieszkać gdzieś na wsi ale jak to zrobić.
Wkleję może kilka zdjęć.
Czaprak, który uszyłam dla konia Morgana i jego amazonki Klaudii (wnuczka 11 lat)
Hello Kitty dla wnusi Majki. Oczka i twarz dostała ale już po zrobieniu zdjęcia.
A oto przedmioty ozdobione przez Klaudię podczas pobytu u nas. Świecznik dla mamy i zawieszkę na drzwi dla brata. Pisałam już o tym we wcześniejszym poście.


Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...