13 sierpnia 2013

Tacka i koszyczek i.....

Uporałam się z przeróbkami i zaczęłam koszyczek i tacę. Koszyczek odłożyłam, ponieważ koleżanka dla której go robię nie jest zdecydowana co do kolorów zdobień. Na razie zagruntowałam i czeka na decyzję.
Taca, oszlifowana, zagruntowana, pomalowana i ozdobiona lawendą. Będzie jeszcze transfer z drukarki laserowej. Grafię pobrałam od iszart z deco-szuflada.blogspot.com. Przedstawię kolejne etapy zdobienia ale nie dziś. Już późna godzina a ja muszę jeszcze trochę w kuchni pobyć, porobić co nie co no i jeszcze nałapać spadających gwiazd może spełnią moje marzenia o zamieszkaniu na wsi. Bardzo tego chcę, zaopiekowałabym się krzywdzonymi zwierzakami.

11 sierpnia 2013

Działka Iwonki

          Iwonka zafundowała nam wspaniały wypoczynek na swojej działce. Poznaliśmy nowych ludzi, była najbliższa rodzina Iwonki - dwu miesięczny wnusio Wojtuś z rodzicami, dobre jedzonko (bakłażan z pesto na grillu), cudownie miła i wesoła atmosfera. Iwona jest wegetarianką i zawsze coś  pysznego aczkolwiek dla nas nowego przygotuje. Ja rano upiekłam ciasto ze śliwkami z takiego szybkiego przepisu z internetu i jeszcze gorące zabierałam do samochodu, smakowało wszystkim. Zbyszek kończył siedzisko z euro palet, dorabiał poręcze i wzmacniał oparcie. Iwonka wymaluje do końca i pozazdrościć mebla działkowego. Wydaje mi się,że i ława powstanie w ten sam sposób.
         Ronnie łobuziak bawił się wspaniale ale nasza mała Layla jest jeszcze nieufna. Spacerowała trochę ale tylko wzdłuż ogrodzeń tak jakby sprawdzała czy jest wyjście. Większość czasu spędziła jednak na moich kolanach. Skrzywdzono te psiaki potwornie. Nie zna zabawek i zabaw trzeba ją uczyć radości. Po powrocie do domu zasnęły kamiennym snem i tak do 6-tej rano bo ok. tej godziny Luli robi nam miłą pobudkę, liże nas po szyjach, twarzach, biega po nas z wielką radością merdając ogonkiem. Wtedy ją delikatnie tulę, głaszczę i zasypia w moich ramionach. Dziś z rana wyruszyły już ze Zbyszkiem na dalsze poznawanie terenu i nowych ludzi. Nie możemy jej izolować musi przebywać między naszymi znajomymi, dobrymi ludźmi kochającymi i szanującymi zwierzęta.
A ja, ja sobie zostałam w domu i nadganiam wczorajszy dzień. Kończę szycie bo dzisiejszego wieczoru pani przychodzi po odbiór. No zabieram się bo jeszcze chcę zagruntować koszyczek dla Iwonki i może tackę dla córki w końcu zacznę szlifować, gruntować i....już chcę robić.

09 sierpnia 2013

Szycie

       Z samego rana chwyciłam igłę i nici, przysiadłam się do maszyny i ........... postanowiłam nadrobić zaległości. Dziś trochę chłodniej w mieszkaniu i i mogę zaczynać robotkowanie.
      Mam teraz w planie ozdobić tacę dla córki i już najchętniej zaczęłabym, już nie mogę się doczekać już..........   ale muszę wykończyć tj. naprawić, zwężyć, obszyć, skrócić itp. zostawione przez znajomą ciuszki.
       Plan już mam gotowy, taca będzie koloru migdał/wanilia z motywem lawendy i brzegi postarzone, ale nie dane mi porobić coś cokolwieczek, obowiązki mnie wzywają, psiaki na spacerek wołają i tak do jutra muszę wszystko odkładać bo ja niestety wieczorową porą kiepsko już widzę, oczy mnie szczypią i potem ból głowy mnie dopada i dlatego wolę wczesnym rankiem zasiąść do mego stołu w moim kącie.
A te zawieszki  na drzwi zrobiłam bardzo niedawno dla wnuczek z Pobiedzisk. Tak pomiędzy gotowaniem a zabawą z psami.

08 sierpnia 2013

Rehabilitacja

Od kilku dni korzystam z darmowej (ciekawe co?) rehabilitacji tj. materaca masującego VITBERG. Wspaniała sprawa, moje bóle częściowo złagodniały ale świder w lędźwiowym nadal świdruje i utrudnia chodzenie. Opuchlizna z nóg mi zeszła i to w takich upałach i coś ze mnie wytrzęsło bo ważę o 1,2 kg mniej. Polecam i mogę dać namiary.
     Layla i Ronnie to cudowne zwierzaki. Uwielbiam patrzeć na ich zabawę, która nie może trwać zbyt długo bo Ronnie zaczyna swój taniec godowy. Pilnujemy tych naszych psiaków aby nie doszło do aktu jednak nie wiemy tak do końca czy nam się to udało?
     Ja jestem bardzo nieodporna na upały, pocę się nawet nic nie robiąc. Dokuczają mi bardzo. Betony, kamienice, chodniki, asfalt to wszystko parzy. A w naszym mieszkaniu i na korytarzu taki dziwny zapach papy z dachu i suchego drewna się rozchodzi. Już czas na deszcz, musi koniecznie padać. Och jakbym chciała mieszkać gdzieś na wsi ale jak to zrobić.
Wkleję może kilka zdjęć.
Czaprak, który uszyłam dla konia Morgana i jego amazonki Klaudii (wnuczka 11 lat)
Hello Kitty dla wnusi Majki. Oczka i twarz dostała ale już po zrobieniu zdjęcia.
A oto przedmioty ozdobione przez Klaudię podczas pobytu u nas. Świecznik dla mamy i zawieszkę na drzwi dla brata. Pisałam już o tym we wcześniejszym poście.


07 sierpnia 2013

Znowu Layla

Już od wczoraj radośnie biega po mieszkaniu i merda swoim krzywo zrośniętym ogonkiem. Wskakuje śmiało na krzesła i kanapy. Schody w górę i w dół pokonuje bez problemu. Poszczekuje jak ktoś wchodzi do mieszkania. Przestała nareszcie chodzić tam i z powrotem. Jest coraz weselsza ale nie wie co to zabawki. Nie potrafi bawić się piłeczką ani innymi zabawkami.
Ronnie broni jej na spacerku gdy inne psy chcą się zbliżyć. Jego jest panienka i basta. Facet Alfa.
Nie mogę wytrzymać bez tego mojego decu.
Upał mnie rozmiękcza a jednak coś zrobiłam. Ozdobiłam a właściwie postarzyłam koszyczek z łuby oraz odnowiłam maleńką konewkę zakupioną wiele lat temu w IKEA.
Gdybym jeszcze opanowała technikę robienia zdjęć.
Mam trochę szycia tzn. przeróbek i czekam na chłodniejsze dni, które nadejdą już za moment.
Mieszkanie mamy strychowe i marzę o wyprowadzce bo latem tyle co na dworze to i w domu a zimą rachunki za ogrzewanie pochłaniają nasze dochody i nie dajemy rady z opłatami.
Zaczynam szukać gdzieś na parterze a może na jakiejś wsi?
Ale kto tam wynajmuje teraz na wsiach a na kupno nas nie stać niestety.

04 sierpnia 2013

Layla ciąg dalszy.............

Layla, Lil, Lila, Lili, Lala i mnóstwo innych nazw dla tej bezbronnej kruszyny. Wczoraj już zaczęła wskakiwać na kanapę i już trochę lepiej spaceruje. Uczymy ją chodzić po schodach, mieszkamy bardzo wysoko i pewnie to potrwa zanim pokona 5 pięter. Dzisiaj obszczekuję wszystkich obcych, którzy się do nas zbliżają,zachowuje się jak pies obronny ( 3,2 kilogramy wagi).
Jej postawa zaczyna się powoli zmieniać. Do tej pory cały czas skulona, skurczona, zalękniona, na ugiętych nogach teraz już powoli się rozciąga i prostuje ale w oczkach nadal widać smutek.
Weterynarz stwierdził, że to na pewno mieszaniec Yorka i ma ok. 6 lat. Ciekawe ile razy rodziła, ile z niej pieniędzy wyciągnęli, ile zarobili na tej niedożywionej i krzywdzonej suni i wielu innych z tych pseudo - hodowli. Ma krzywicę a w przeszłości miała złamany ogon. Uzębienie w fatalnym stanie. Dużo pracy i środków potrzeba aby uwierzyła w ludzi.
Nie mogę zrozumieć dlaczego prawo w Polsce nie przewiduje surowszej kary za znęcanie się nad zwierzętami. Opiekunowie tacy to powinni zostać skierowani do ciężkich prac gdzieś w kamieniołomach bez dostępu do wody żywiąc się odpadami i własnymi odchodami.
Moja wnuczka Klaudia wyjechała w piątek. Tęskniła już za rodziną i koniem Morganem i stajnią i koleżankami. Wspaniała dziewczyna. Chętna do pomocy i porozmawiania i tylko szkoda, że tak daleko od siebie mieszkamy.
Ciężko mi bez niej, każda z nas pilnowała jednego pieska, chociaż bawią się wspaniale to dopóki Lil ma cieczkę trzeba bardzo uważać w dzień i w nocy.

01 sierpnia 2013

Filcowanie

Filcowałam na sucho i na mokro. A i z gotowych arkuszy filcu wykonałam sporo ciekawych ozdób i przedmiotów. Teraz w pełni lata jakoś nie mam ochoty filcować
Jestem pod każdym względem samoukiem dlatego długo opanowuję nowe sztuki. .....Deco-szuflada.blogspot.com  to kopalnia wiedzy a zwłaszcza jeżeli chodzi o deco.
Internet i blogi - ja się z tego uczę, to moi nauczyciele.


Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...