07 sierpnia 2015

Hellou Kitty i inne

Jestem w domu już od dwóch tygodni a dziś dopiero się zebrałam do pisania.
Wypakowywanie i pranie i składanie i chowanie to nie lada wyczyn w takich upałach. Mam tyle samo stopni w mieszkaniu co na dworze. Jestem już wykończona i obiecuję sobie, że ostatnie lato spędzam tutaj na tym strychu. Wyprowadzę się jak tylko coś znajdę na parterze i poza miastem.
A to moje prace, które wykonałam będąc w szpitalu.

Hellou Kitty.
 Zrobiłam ich trzy z włóczki KOTEK z której nieciekawie mi się robiło. 
Skrzypiała i trzeszczała w palcach ale tylko taką w Osiecznie dostałam. 
Nie wiem dlaczego mam tylko to zdjęcie. Pewnie wszystkie wymiotłam.




Podkładeczki pod filiżanki i serduszka zawieszki na pamiątkę.


Kolejne podkładki pod filiżanki.

Grudzień 2014

Robię porządek w zdjęciach. Jedna porcyjka tak się przypaliła.
Wysuszyłam i zapewne zrobię z nich jakąś dekorację. Pomysł już mam a jeszcze czas muszę poszukać.
Bliżej Gwiazdki zapewne się znajdzie.
Tutaj dekoracja koszyczka szydełkowego. Łancuszek i koniczynki.

26 lipca 2015

Decoupage


 Zanim przyjechałam tutaj na leczenie robiłam dla znajomej pamiątki.

Na grubej desce.
Na sklejce.
Na płótnie wyszły najmarniej. 
Właścicielka kotów bardzo zadowolona, że jej pupile zostały właśnie tak uwiecznione.

18 lipca 2015

Tunel aerodynamiczny i szybowce na lotnisku w Lesznie.

Miniony weekend spędziłam z rodziną na lotnisku w Lesznie. 
Startujące i latające szybowce przyprawiały o zawrót głowy. 
A to była niespodzianka - opłacony przelot.
 Ja nie latałam ale rodzinka tak.
 Transportery do przewożenia szybowców dziś i dawniej.
 Taką łupinką można latać po niebie.
 Brrrrrrrrrrr już się trzęsę
Tunel aerodynamiczny - tutaj też byłam tylko widzem. 
Coś niesamowitego, powietrze wypycha ich w górę.

Rehabilitacja na RIWIERZE OSIECKIEJ

Długo mnie tutaj nie było bo nawał zajęć przerósł mnie.
Od 30 czerwca przebywam w Szpitalu Rehabilitacyjnym w Osiecznie k. Leszna. O wyznaczonym terminie pobytu dowiedziałam się tydzień wcześniej. Przed wyjazdem musiałam skończyć poduchę edukacyjną dla 7 miesięcznego chłopczyka, którą znajomi mieli ją odebrać ok. 17 lipca co zbiegło się z przyznanym terminem pobytu. Pozostało mi kilka dni na przygotowanie się do wyjazdu, wykończenie poduchy, bieganie po lekarzach itp a kołnierz skutecznie mnie powstrzymywał w wykonywaniu wielu czynności. 
Podołałam obowiązkom, przyjechałam i jestem nadal.
 
Oto krótki zarys historii zamku w którym mieści się szpital.


Ja na spacerze w parku okalającym zamek.

Widok z parku na jezioro. 
Plaża dla kąpiących się jest dużo dalej i ciągle zapełniona.

Od wtorku 14 lipca pozwolono mi na terenie budynku poruszać się bez kołnierza poza budynkiem nadal chodzę w zbroi co nie jest przyjemne w tych upałach. Z tego też powodu nie korzystam z dobrodziejstw lata i miejscowości wypoczynkowej - kąpielingu i plażingu

22 czerwca 2015

Szydełkowe zakładki, podkładki

Znowu  pakuję walizy. Wyjeżdżam do szpitala na rehabilitację i to na cały lipiec.
Teraz po operacji szyjnego chociaż czasu mam wiele to mało robotkuję, bo przeszkadza mi kołnierz ortopedyczny.
Jednak coś tam wydziergałam z moich niedawno odkrytych a już ulubionych kordonków nowosolskich.






19 czerwca 2015

No i wczesniej nie udało się wkleić zdjęć.  Jeszcze jedna proba.
Chusta dziewczęca większa i nieco mniejsza



I podkładki pod kubki




Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...