14 września 2014

Minął miesiąc....

Pogoda cudowna, wymarzona na późne lato. Grzyby rosną, pomidory też a ja bezustannie przetwarzam.W  wolnej chwili przetworzyłam tasiemki i wyszły takie tam ozdoby na rękę i na głowę.


Mało teraz tutaj bywam ale codziennie coś robotkuję.

09 sierpnia 2014

Torby, siatki uszyte

Miniony tydzień spędziłam bardzo roboczo. Przetwory, bieganie po lekarzach, przerabianie ciuszków maszynowe i ręczne, gotowanie obiadków i sama już nie wiem co, to jeszcze znalazłam czas na sprawienie sobie prezentu, uszyłam dwie torby.
Taki tam komplecik z przeznaczeniem na aqua gym. 
Do mniejszej będę wkładała i zabierała z sobą bezpośrednio na basen dokumenty, ręczniki, kluczyki aby nie zostawiać w szafce w szatni a większa jest zbiorcza, pomieści ubrania i tę mniejszą.
Materiał to  wynaleziony w czeluściach, kupon szarego ortalionu z bardzo dawnych lat, kokardy zrobiłam  z mojej własnej i nie wiem dlaczego ( bo ja przecież tak malutko jem) mocno przyciasnej bluzki.
Mąż zażyczył sobie taki na szelkach, plecaczek i bez kokardy koniecznie ma być. Rozbawił mnie bardzo tym stwierdzeniem, ale już się zabrałam, poczyniłam zakupy taśmy i sznurka, będzie na dniach.


Kolejne podkładki i zakładka to też efekt minionego tygodnia.

A to ciekawski trzpiot Ronnie.
 A to słodziutka, delikatna przytulanka Layla.
Tak trudno sfotografować je razem. Pojedyńczo też niełatwo, ale jakoś upolowałam chociaż Lalunia już wymykała się.
Imiona, które nadałam moim pieskom pasują doskonale do ich osobowości a raczej psiego charakteru.
Ronnie to dobry przywódca a Lajka to ciemna piękność.
 I tak jest. Lajka z brzydkiego kaczątka stała się księżniczką.
Ron czasami bywa Stefkiem Burczymuchą , taki odważny zuch że hoho, ale jak otwieram szafkę, żeby sięgnąć miseczkę do wody i umyć im oczy to zmyka i chowa się w kąt
( na szczęście znamy jego schowki ). Natomiast atakuje psy i to dużo większe a najbardziej nie lubi białych. Każdy biały to wróg i nieważne czy to pies czy suka. 
Idę się potulić z moimi futrzakami. Cudowne uczucie. Żywe, małe ruszające się zwierzaczki zawsze skoro do zabawy i przytulasów.

Ogórek kwaszony, kalafior marynowany, frużelina porzeczkowa itp, itd..........

Wpadłam na dobre. Zaczęłam w czerwcu od konfitury z truskawek i potem długo, długo nic, no takie tam słoiki ogóreczków kiszonych na zaraz na teraz zjadane na bieżąco. A w piątek rano wybrałam się na ryneczek po zakupy i co z tego wynikło?
Mam kalafior marynowany
ogórki kwaszone
frużelina z czerwonej porzeczki i kompot z jabłuszek, które podarowała mi znajoma z własnego ogródka
Jabłka są pociachane bo to papierówki, miały plamki na skórce no i wewnątrz lokatorów, których oczywiście musiałam usunąć bo nie przepadam za takim białkiem.
Wzięło mnie na dobre. Zaplanowałam już sobie robotę, będą gruszki w syropie i powidła śliwkowe. Zależy mi też na owocach pigwy, które postaram się upolować tego roku. Niestety, wiśnie zniknęły ze straganów ale nawet dobrze bo nie mam drylownicy, którą  mam zamiar sobie kupić, żeby przestać omijać wisienki. Potem pomidory, jabłka, papryka i ukiszę tej jesieni kapustę, którą osobiście bardzo lubię, mogę ją jeść codziennie kiedy już nadejdzie zima a zdarza mi się kupić zakwaszoną czymś tam a nie prawdziwie ukiszoną.

06 sierpnia 2014

Następna porcja z masy

Nareszcie ochłodzenie, delikatne ale już odczuwalne na naszym poddaszu.
Zaraz też nabrałam ochoty do jakiejś roboty. Dziś pierwsze miejsce zajęła frużelina z czerwonej porzeczki i truskawek, które o dziwo można jeszcze kupić na naszym ryneczku i to z naszych lokalnych ziem.
Będzie jak znalazł na zimowy czas.
Wynalazłam też przy okazji szperania w telefonie zdjęcia następnej porcji półproduktów przeznaczonych do dalszego wykończenia i dekoracji. Mam nadzieję, że będą niezłą frajdą dla dziecięcych, malutkich rączek. 


Następne przedmioty zrobię z zimnej porcelany, będą drobniejsze, delikatniejsze, zabarwione kolorem już w trakcie wyrabiania masy, bez potrzeby dalszego malowania.
A teraz myk do garów i do maszyny do szycia.
Bo oprócz tego co wyżej to szyję dziś jeszcze sobie torbę taką nieprzemakalną, na pływalnię i inne gimnastyczne i solne przyjemności.
Do tego jak zwykle przerabiam znajomej ciuszki z większych na mniejsze.
I tak czas mija, pędzi, leci.
 Dzień kończy się za wcześnie.

02 sierpnia 2014

Malowanie na szkle i folii

Zaczęłam dekorować już w marcu a do dziś jeszcze nie pokazałam. Mam tempo, co? Zrobiłam kilka reliefów na szkle, udekorowałam i mam piękne przedmioty. Wkleję zdjęcia jak zrobię. Może niedługo?

30 lipca 2014

Masa solna i moje wyroby.

Witam wszystkich. Dziś pokażę zdjęcia znikomej części wyrobów z masy solnej takich do samodzielnego wykończenia i zdobienia. Zrobią to dzieciaki na spotkaniu warsztatowym w markecie.
Odkąd podjęłam pracę bardzo rzadko tutaj zaglądam co nie znaczy, że nic nie robię.
Mam wiele innych przedmiotów do pokazania i nie tylko z masy solnej ale wykonanych też innymi technikami. 



Ostatnie tygodnie są dla mnie bardzo męczące. Upały dają się we znaki, w mieszkaniu mamy tyle samo co na dworze, jakże inaczej skoro to poddasze starej kamienicy.
 Ponadto dojazdy środkami komunikacji miejskiej mnie wykańczają. Po powrocie do domu prysznic i już tylko dogorywam.
Któregoś dnia może się ochłodzi, przygotuję wszystko i pochwalę się. 
Teraz mykam bo szykuję się do pracy i na dwudniowy pobyt do szpitala. Pozdrawiam i do zobaczenia.

16 lipca 2014

Grota solna

To moje kolejne fotki z Wildy. Tutaj kamienica z ul. Wierzbięcice.



A to moja ukochana grota solna z Chwiałkowskiego.






Spacer po śródmieściu. Ul. Świętosławska prowadzi do Fary i tam właśnie szliśmy.



Pozdrawiam wszystkich ciepło i obiecuję, że w wolnej chwili wkleję następne.
Teraz mniej chodzę bo moja lewa stopa nie pozwala na to ale chodzę i tak.




Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...