Wpadłam na dobre. Zaczęłam w czerwcu od konfitury z truskawek i potem długo, długo nic, no takie tam słoiki ogóreczków kiszonych na zaraz na teraz zjadane na bieżąco. A w piątek rano wybrałam się na ryneczek po zakupy i co z tego wynikło?
Mam kalafior marynowany
ogórki kwaszone
frużelina z czerwonej porzeczki i kompot z jabłuszek, które podarowała mi znajoma z własnego ogródka
Jabłka są pociachane bo to papierówki, miały plamki na skórce no i wewnątrz lokatorów, których oczywiście musiałam usunąć bo nie przepadam za takim białkiem.
Wzięło mnie na dobre. Zaplanowałam już sobie robotę, będą gruszki w syropie i powidła śliwkowe. Zależy mi też na owocach pigwy, które postaram się upolować tego roku. Niestety, wiśnie zniknęły ze straganów ale nawet dobrze bo nie mam drylownicy, którą mam zamiar sobie kupić, żeby przestać omijać wisienki. Potem pomidory, jabłka, papryka i ukiszę tej jesieni kapustę, którą osobiście bardzo lubię, mogę ją jeść codziennie kiedy już nadejdzie zima a zdarza mi się kupić zakwaszoną czymś tam a nie prawdziwie ukiszoną.
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny