24 sierpnia 2013

Psiaki nasze kochane

Witam kochani. Już trzy dni jak mnie tutaj nie było a minęły jakby to było wczoraj, coś za szybko ten czas leci. Wyjechaliśmy z mężem i naszą dwu psią sforą poza Poznań. Spędziliśmy całe dwa dni na wolnym powietrzu. Od samego rana do wieczora. Wielka szkoda, że nas na to nie stać żeby tak mieszkać, to byłoby cudowne życie. Wróciliśmy wczoraj wieczorem a nasze psiaki ciągle jeszcze śpią, wypoczywają, wymęczone są ciągłym bieganiem na dworze, obszczekiwaniem wszystkiego co się ruszało.  Łączyły się też ze szczekaniem dochodzącym z różnych zagród bliższych i dalszych, ale to była orkiestra. Popołudniu to już chyba będą wołały na spacerek. Mam zdjęcie Ronniego i Rudej podczas zabawy, których udało mi się razem sfotografować. Wszystkie oprócz Kaji były rozbiegane, rozbawione a widząc aparat to tym bardziej uciekały. Ruda to sunia rasy YORK  została zaadoptowana z tego samego miejsca co nasza Layla, i proszę sobie wyobrazić, poznały się. Razem były tam cztery psy Kaja, Ruda, Layla i Ronnie. Bawiły się wspaniale, nasz rozrabiaka Ronek-Bronek zdziwiony bo do tej pory był najszybszy na tym podwórzu a tutaj nagle coś dziwnego się dzieje,  Ruda - wyższa od niego i zwinniejsza  we wszystkich  gonitwach i zabawach go wyprzedzała. Jego zadziwiona mina i zaciekawiona postawa to najlepsza nagroda. Uwielbiam je obserwować.
 Ruda i zdziwiony Ronnie podczas zabawy.
Zdjęcie powyżej to Kaja - przekarmiony jamnik, który ma problemy z poruszaniem się.
 Niżej to Layla i Ronnie jak się "opalają".To ich dopołudniowe ulubione zajęcie. 
Dziś wylegują się na parapecie okiennym.

21 sierpnia 2013

Koszyczek.

Właśnie skończyłam.
Koszyczek jest przeznaczony na stół działkowy do pieczywa. 

                Dziś z rana uszyłam nowe pokrowce na poduchy leżące na kuchennych krzesłach. Materiał stary ale w moich ulubionych pastelowych kolorach. Na białych krzesłach prezentuje się świetnie. Tak nawiasem mówiąc i nawiasem myśląc to krzesła i taboret też wymagają odnowienia. Nawet mam już kolor wymyślony tylko czasu nie mogę wymyślić.
                 Ronnie i Layla do południa lubią przebywać w kuchni w której jest dużo słońca. Tutaj opalają się jeszcze na starych poduchach. Popołudnie spędzają na parapecie okiennym w pokoju bo tam jest słońce.
                 Jutro jedziemy do męża siostry wybiegać psiaki jak ja to nazywam. Bardzo duże podwórze, dobrze ogrodzone gdzie mogą bezpiecznie biegać bez możliwości wyjścia a my jesteśmy spokojni. Ronek Bronek poszaleje sobie. W Poznaniu niestety nie puszczamy ich wolno, spacerują na uwięzi. Szkoda, że my tak nie mieszkamy.

20 sierpnia 2013

Koszyczek do pieczywa.

                  Tacki i wieszaki do ubrań już są w Mediolanie, dziś pojechały a właściwie poleciały. Ciekawe czy się podobają. Dowiem się za kilkanaście dni.
                  Zabrałam się za (odłożony na szczęście nie do lamusa jak inne przedmioty) koszyczek do pieczywa, podkład już jest, motywy wybrane to  mogę naklejać i laaaaaaaaaaakierować i kończyć.

Mam już nowe pomysły a czasu i miejsca na stole mało. Chyba zacznę zapisywać te  moje wykiełkowania w głowie.
                 Dziś z braku motywu do transferu ubrałam słoiczki z przecierem pomidorowym w ...... nie wiem jak to nazwać, czepeczki, kapturki z firany? Szukam jakiejś grafiki do udekorowanie nakrętek na słoikach z przetworami, chciałbym coś okrągłego bez napisów. Sama nie potrafię stworzyć, raczej jest do tego potrzebne jakieś oprogramowanie a ja takowego nie mam.
Może ktoś podpowie jak albo gdzie..........................?

18 sierpnia 2013

Tace moje i już powoli nie moje...

                Tak szybko mijają dni, dziś jest niedziela a dopiero co czwartek był. Właśnie takim pędem upływa moje życie.Jato  mam ciągle masę zajęć, masę nowych pomysłów i nie mam ich kiedy realizować bo lubię się wysypiać a też dlatego, że przy sztucznym świetle jakoś kiepsko widzę. Teraz w połowie sierpnia słońce już wcześniej zachodzi i po 20 tej musiałabym siedzieć przy lampie.
                Jutro wieczorem oddaję zrobione tace i  mam zamówienie na następne z czego ogromnie się cieszę.
               W międzyczasie smażę pomidory na przecier i obiad przygotowuję dla nas i dla psiaków moich kochanych. Layla ma wystające na zewnątrz siekacze i nie może jeść suchego i twardego pokarmu bo sobie  wargi przygryza. Ugotuję mięcho z warzywami i pewnie kaszę do tego dam.



15 sierpnia 2013

Taca i tace decoupage

Taca dla córki prawie ukończona. Jeszcze kilka warstw lakieru i przetarć papierem i można oddawać.
Grafikę wykorzystałam od iszart z blogu na którym siedzę kilka razy dziennie deco-szuflada.blogspot.com.

Teraz mam do zrobienia trzy tace różnych wielkości. Każda na inną okazję.
Największa jako prezent ślubny. 

 Średnia taki tam upominek z Polski w kolorze czerwono/pomarańczowym.


Trzecia dla pewnej osoby z niemiłym wyrazem twarzy i dla niej wybrałam motyw żartobliwy.

Oczywiście to tylko projekty, takie surówki, elementy wyrwane i ułożone na zagruntowanych tacach. Czekają na aprobatę lub na wprowadzenie zmian.
Ach te moje fotki. Trochę wstyd, że takie kiepskie.

Dziś znajoma zdecydowała w jakich kolorach chce koszyczek a więc zabieram się z wielką ochotą.

13 sierpnia 2013

Tacka i koszyczek i.....

Uporałam się z przeróbkami i zaczęłam koszyczek i tacę. Koszyczek odłożyłam, ponieważ koleżanka dla której go robię nie jest zdecydowana co do kolorów zdobień. Na razie zagruntowałam i czeka na decyzję.
Taca, oszlifowana, zagruntowana, pomalowana i ozdobiona lawendą. Będzie jeszcze transfer z drukarki laserowej. Grafię pobrałam od iszart z deco-szuflada.blogspot.com. Przedstawię kolejne etapy zdobienia ale nie dziś. Już późna godzina a ja muszę jeszcze trochę w kuchni pobyć, porobić co nie co no i jeszcze nałapać spadających gwiazd może spełnią moje marzenia o zamieszkaniu na wsi. Bardzo tego chcę, zaopiekowałabym się krzywdzonymi zwierzakami.

11 sierpnia 2013

Działka Iwonki

          Iwonka zafundowała nam wspaniały wypoczynek na swojej działce. Poznaliśmy nowych ludzi, była najbliższa rodzina Iwonki - dwu miesięczny wnusio Wojtuś z rodzicami, dobre jedzonko (bakłażan z pesto na grillu), cudownie miła i wesoła atmosfera. Iwona jest wegetarianką i zawsze coś  pysznego aczkolwiek dla nas nowego przygotuje. Ja rano upiekłam ciasto ze śliwkami z takiego szybkiego przepisu z internetu i jeszcze gorące zabierałam do samochodu, smakowało wszystkim. Zbyszek kończył siedzisko z euro palet, dorabiał poręcze i wzmacniał oparcie. Iwonka wymaluje do końca i pozazdrościć mebla działkowego. Wydaje mi się,że i ława powstanie w ten sam sposób.
         Ronnie łobuziak bawił się wspaniale ale nasza mała Layla jest jeszcze nieufna. Spacerowała trochę ale tylko wzdłuż ogrodzeń tak jakby sprawdzała czy jest wyjście. Większość czasu spędziła jednak na moich kolanach. Skrzywdzono te psiaki potwornie. Nie zna zabawek i zabaw trzeba ją uczyć radości. Po powrocie do domu zasnęły kamiennym snem i tak do 6-tej rano bo ok. tej godziny Luli robi nam miłą pobudkę, liże nas po szyjach, twarzach, biega po nas z wielką radością merdając ogonkiem. Wtedy ją delikatnie tulę, głaszczę i zasypia w moich ramionach. Dziś z rana wyruszyły już ze Zbyszkiem na dalsze poznawanie terenu i nowych ludzi. Nie możemy jej izolować musi przebywać między naszymi znajomymi, dobrymi ludźmi kochającymi i szanującymi zwierzęta.
A ja, ja sobie zostałam w domu i nadganiam wczorajszy dzień. Kończę szycie bo dzisiejszego wieczoru pani przychodzi po odbiór. No zabieram się bo jeszcze chcę zagruntować koszyczek dla Iwonki i może tackę dla córki w końcu zacznę szlifować, gruntować i....już chcę robić.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...