Dużo działo się wczorajszego dnia. Rano wyjazd do Leszna, potem wizyta u lekarza i dalej jazda na działkę mojej mamy po warzywa i owoce.
Zabraliśmy ze sobą wnuczkę na wakacje, w Lesznie zostawiliśmy auto u mechanika (wcześniej już umówiony termin) i powrót do domu pociągiem. W ostatniej minucie wpadliśmy na dworzec PKP w Lesznie, żeby kupić bilety i ...... no właśnie. Zziajani, zdyszani a tutaj niezbyt miła niespodzianka - pociągi mają po 40 min opóźnienia wszystkie.
W Poznaniu akurat na pierwszy nocny autobus się załapaliśmy i tym sposobem ok. 1e-j w nocy do łóżek. Przygoda była wspaniała, humory nam dopisywały, wesoło i radośnie podróżowaliśmy w tym okropnie brudnym i brzydkim pociągu.
A dziś znów piękny i miły dzień. Teraz zabieram się za porzeczki przywiezione z maminej działki, będę robiła konfitury ale wpierw to niemiłe obieranie. No ale idęęęęęęęęę juuuuuuż właśnie powoli do kuchniiiiii iiiiiiii
Klaudia poszła z dziadkiem na mecz WARTY. Ot i kibice.
Klaudia przyniosła szczęście, Warta wygrała 3;0.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
We wrześniu 2020 roku przygarnelam dwa czterotygodniowe kociaki i tak mnie zainspirowaly, że zrobiłam ich ju...
-
Po latach może czterdziestu zrobilam coś dużo większego niz czapki, szale mitenki itp. Zrobilam ze 100% bawelny Drops Muskat. M...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję za odwiedziny