Dziś ostatni dzień sierpnia. Koniec wakacji i pewnie ciepłych dni.
Wczoraj zadałam sobie ból, wylałam na siebie świeżo zaparzoną kawę tak prawostronnie od biodra do stopy. Robiłam kilka rzeczy naraz i sobie bluzką pomogłam kubek przechylić. Polewałam nogę zimnym prysznicem ale widzę, że będą bąble. Najgorzej jest na udzie poniżej biodra, miałam spodenki i zanim je zdjęłam to się tak wparzyły w ciało. W zgięciu kolanowym też ciągnie. Na razie niczym nie smaruję.
Zrobiłam dziś pozostałe zaproszenia i nic więcej. Ogarnęło mnie jakieś nicnierobienie, ciśnienie spada, deszcz się zbliża i pewnie dlatego. Psiaki już śpią to i pewnie ja zaraz się położę. A co tam nie można tak wcześnie? można, można
31 sierpnia 2013
28 sierpnia 2013
Zaproszenia
Dziś dodam zdjęcia niektórych zaproszeń na nic więcej nie mam czasu.
Pomidory w kuchni na kuchence nie pozwalają skupić się na innych pracach.
Śmigam do kuchni i kopycha w ruch.
Może jutro coś stworzę.
Czeka już na odbiór w paczkomatach przesyłka z tacami do dekorowania i nowymi serwetkami.
27 sierpnia 2013
Zaproszenia jubileuszowe
Ostatnie dwa dni robiłam zaproszenia na uroczyste obchody 90-tych urodzin, kilka w tonacji beżu i brązu a kilka granatowo-niebieskich. Wierszyki i treść do tych zaproszeń wydrukowałam na swojej atramentówce z której wiadomo jak druk wygląda no ale tylko taką mam. Jeszcze 3 szt muszę dorobić a potem zabieram się za kartkę z życzeniami ślubnymi i prezent ślubny dla znajomej. Niestety dziś już nie mogłam dalej robotkować bo o godz. 20,30 zrobiło się ciemno a przy sztucznym świetle oczy mnie szczypią .
Za to wykąpałam moje psiaki, które po szalonych biegach i wytrząsaniu z włosów mikroskopijnych resztek wody, zadowolone zagrzebały się w koce.
Jutro wkleję zdjęcia a teraz idę do kuchni zająć się pomidorami przeznaczonymi na przepyszny przecier pomidorowy. Zimą przecier pomidorowy dodany do sosu lub zupy to tak jakby wspomnienie minionego lata. I ten zapach w kuchni i ten smak i zmysły już działają.
25 sierpnia 2013
Lusowo BLusowo
I byliśmy tam my i wielu innych chociaż mogło być dużo dużo więcej osób. Myślę, że za mało reklamy. My jesteśmy fanami Radio Merkury, słuchamy codziennie i prawie całe dni to też wiemy co się dzieje na naszym podwórku, na innych stacjach to pewnie nie mówią o takich lokalnych wydarzeniach.
Dziś w południe byliśmy na Starym Rynku, Ponad dwieście gitar zagrało jednocześnie i mali i starsi i młodzi.
Szkoda, że tylko jeden utwór bo grali pięknie.
Rodzinka w komplecie Layla, Ronnie i mąż Zbyszek. Zaraz ruszamy nad Wartę.
I tutaj Ronnie pobiegał bez smyczy. Layla jak ją wolno puściliśmy.to szła przed siebie z opuszczoną głową i nie reagowała na nasze wołanie. Zaczekamy do przyszłego roku, nie możemy ryzykować, za krótko jest u nas. Nie wyobrażamy sobie utraty któregoś z nich.
Spacerek i wyprawa rowerowa wymęczyła zwierzaki i śpią już dosyć twardo tak od 17-tej.
Mąż w pracy a ja wymyślam zaproszenia. Papier i dodatki już mam i wzór wybrany też ale coś mi jeszcze lata po głowie i już wykonałam próbę ale nie wyszło. Jutro rano ponowię teraz już jest ciemno a i mój wzrok już nie ten..........
Jesień nadchodzi wielkimi krokami. Może będzie Złota Polska?
24 sierpnia 2013
Taca i wieszaki decoupage
Przedstawiam drugą tacę i wieszaki które pojechały do Włoch. Tacę i wieszaki ozdobiłam ją metodą serwetkową. Serwetka na tacy miała fakturę tkaniny i ja pobawiłam się pędzlem i lakierem tak, że też uzyskałam efekt tkaniny. Splot zupełnie jak w szarym płótnie. Niesamowity efekt.
Te wieszaki również pojechały do Włoch
Lusowo BLusowo
Pędzę przygotować obiad dla męża i siebie i "źwierzynę" do wyjścia. Jedziemy dziś do Lusowa na BLusowo.Tam też odwiedzimy cmentarz i grób rodziny mojego męża, posprzątamy, zapalimy znicze i potem już muzycznie i BLusowo.
Oczywiście
nasi nieodłączni towarzysze z nami. Pierwotny projekt był taki, że
dokupimy Ronowi towarzyszkę i będą zostawać w domu ale teraz, kiedy już
jest towarzyszka to tak jakoś nie możemy a raczej nie potrafimy i nie chcemy ich zostawić, wszędzie je ze sobą zabieramy. I znowu wspólnego wyjścia, wyjścia we dwoje do teatru ani do opery czy kina nie będzie. Tacy jacyś dziwni jesteśmy.
Jutro bierzemy rowery i każdy piesek do swojego koszyczka wskakuje, ruszamy na Stary Rynek na festiwal gitar a potem nad Wartę.
Tykwa
Wiosną wpadłam na pomysł wychodowania tykwy. Niestety nie mam ogrodu a i nasiona kupiłam zbyt późno bo już nie było czasu na wysiew w pojemniku a następnie na wysadzenie rozsady na miejsce stałe no i zapadła decyzja na wysiew bezpośrednio do gruntu na działce koleżanki i w ogrodzie siostry męża.
Są tylko dwa owoce i to w ogrodzie szwagierki. Na działce koleżanki roślina nawet jednego metra wysokości nie osiągnęła. Kwitnie no ale za miesiąc już powinien następować zbiór i nic już z tego nie będzie.
Są tylko dwa owoce i to w ogrodzie szwagierki. Na działce koleżanki roślina nawet jednego metra wysokości nie osiągnęła. Kwitnie no ale za miesiąc już powinien następować zbiór i nic już z tego nie będzie.
To maleńki owoc z początku lipca 2013 roku
To już sporych rozmiarów moje ukochane tykwy. Zdjęcie wykonałam pod koniec sierpnia 2013 roku.
Oby tylko przetrwały, będą piękne lampiony niczym w restauracjach SFINX.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)
Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...
-
Po latach może czterdziestu zrobilam coś dużo większego niz czapki, szale mitenki itp. Zrobilam ze 100% bawelny Drops Muskat. M...
-
We wrześniu 2020 roku przygarnelam dwa czterotygodniowe kociaki i tak mnie zainspirowaly, że zrobiłam ich ju...
-
Oto mój najnowszy nabytek. A to część wykonanych na obręczach ocieplaczy na głowę, szyję i dłonie. Na razie tutaj tylko najpro...










