08 grudnia 2013

Przytulanki psie zabawki

Nie mogę znieść tej mojej nieudolności fizycznej. Sprzątać nie, myć okna nie i nic ciężkiego tak całą parą nie mogę robić. Oszczędzam się bardzo ale i tak czasami w tym samym miejscu co przed operacją czuję ból i mrowienie.
Tak w chwilach pomiędzy chodzeniem i staniem przysiadałam na krótko i w tym czasie uszyłam coś.
Takie tam przytulanki dla psiaków.
 
 

05 grudnia 2013

Ubranko dla psa

Witam serdecznie.
Jednak nie wytrzymałam bezrobótkowo i w ciągu kilku minionych dni coś stworzyłam.
Uszyłam trzy różnej wielkości kapotki dla psów.
Zeszyłam dwie warstwy polara i są cieplutkie, że hoho.
 Paradowały już - Layla w różowym z kwiatkiem a Ronnie w czerwonym z trzema gwiazdkami.
Największe ubranko, granatowe w niezapominajki to prezent dla Kaji, suni siostry męża.
 Niestety, robotkowanie idzie mi bardzo wolno, muszę często spacerować i ćwiczyć, nie mogę dużo siedzieć ale coś tam robię, już zabrałam się za nowe pomysły.
Gwiazdka coraz bliżej to i prezenty potrzebne na gwałt.
 

30 listopada 2013

Jestem znowu.

Witam serdecznie wszystkich mi dopingujących.
Siedem dni wcale nie takich dłuuuugich spędziłam w szpitalu. Pierwszego dnia pobytu robiono mi wszystkie badania, przeprowadzano wywiady a następnego już o ósmej rano miałam operację i tego dnia z pamięci wycięło mi wiele godzin. Rano przed zabiegiem dostałam dwie pastylki z których jedną nazwałam pigułką zapomnienia bo tak naprawdę od tego momentu nic nie pamiętam. Pierwszy obraz to pochylona nad moją twarzą córka Marianna i pielęgniarka. 
Nie, nie żałuję mojej decyzji na operację i pobyt w szpitalu tak daleko od domu. Atmosferę panującą na oddziale neurochirurgii w Lesznie mogę porównać do rodzinnej, tam było tak jak w szpitalu z jakiegoś filmu. Opieka ordynatora, lekarzy dyżurujących i całego personelu medycznego była na najwyższym poziomie. Anioły - ludzie. Ciepłe i pełne zainteresowania panie pielęgniarki i salowe kilkakrotnie zaglądały do sal aby zapytać o samopoczucie i czy może w czymś pomóc i pomagały jeżeli ktoś takiej pomocy potrzebował. 
Dziś już dziewiąty dzień po......


27 listopada 2013

Jestem.

Witam. Ja już jestem po operacji. 
Chodzę, siedzę, leżę i wszystkiego po trochu ( latam, fruwam, pełen serwis - tak na wesoło). Moja blizna dziś swędzi tak bardzo, że muszę mocno powstrzymywać się od drapania.
Teraz czeka mnie długa, wielotygodniowa rehabilitacja. 
Mykam bo już wystarczy. Pa.

18 listopada 2013

Osłonki na doniczki

I oto kolejne moje wyzwanie.
Znajoma oddała w moje ręce cynkowe osłonki na doniczki, które miały być w różowe różyczki i nie na białym lecz na kolorowym tle.
Na tym zdjęciu prezentuję surową tzn początkową wersję.
Można by powiedzieć, że to krok czwarty. 
Teraz już sa podmalowane, mają wycieniowane tło i pokrywam je kolejnymi warstwami lakieru.
 Zdjęcie wykończonych wkleję w innym poście ponieważ w tym mam jakąś blokadę i nic już nie mogę pokazać.
A może ktoś wie co tutaj nabroiłam i powie jak mam to przejść?







Pierścienie do serwetek

Przedstawiam moje ukochane pierścienie do serwetek, które bardzo lubię  robić tak samo jak podkładki pod kubki. Te tutaj są na konkretne zamówienie. Różowy z motylkiem, szary z serduszkiem, fioletowy z kwiatkiem.
Do kompletu będzie jeszcze skrzyneczka, która czeka razem z innymi projektami na potem jak już wrócę ze szpitala po operacji.

17 listopada 2013

Koszyczek do stroika

Koszyczek jest przeznaczony na cmentarz. Będzie służył jako baza do stroika gwiazdkowego. 
Wstępnie pomalowałam go na kremowo. Niestety, nie spodobał mi się na tyle, żeby taki pozostał.
Wybierałam i wybierałam i w końcu wygrał kolor zieleni oksydowej. Moje zdjęcie jak zwykle tego nie pokazuje ale uwierzcie mi jest to napewno zieleń oksydowa.  Pokryłam kilkoma warstwami lakieru a ostatnią powłoką jest lakier Vidaron na zewnątrz. Ma on ochronić  koszyczek przed zmiennymi warunkami atmosferycznymi na które będzie narażony.

Zdążyłam bo idzie lato (w połowie sierpnia)

 Witam w ten piekny słoneczny ranek. Dzisiaj zaprezentuję moje dwie letnie bluzeczki zrobione jeszcze poźną wiosną. Teraz dopiero pochowałam...